W centrum Ostrowca Św. otwarto dwa duże centra handlowe, założone przez osoby pochodzące z Dalekiego Wschodu. Centrum chińskie i azjatyckie, zdaniem władz miasta i lokalnych organizacji zrzeszających handlowców, to element gospodarki światowej, przed którym nie uciekniemy.
W owych centrach wielkie powierzchnie handlowe oferują towary po niskich, niekiedy konkurencyjnych cenach. Wybrane produkty zostały podzielone na segmenty pod względem proponowanego asortymentu. Można w nich kupić: odzież damską, męską, dziecięcą, bieliznę, stroje kąpielowe, buty, biżuterię, torebki, paski, torby podróżne. Mają również do zaoferowania zabawki i drobne artykuły dla domu i firmy.
Rozmawiając z mieszkańcami Ostrowca można spotkać się z podzielonymi opiniami. Tylu ilu jest zwolenników, ilu przeciwników powstawania i prosperowania takich centrów handlowych.
-Dużo osób robi i będzie robić tutaj zakupy, bo jest taniej. Mają szeroki asortyment, który znajduje się w jednym miejscu. Co do jakości są pewne wątpliwości, ale ludzi w Polsce jeszcze nie stać na firmowe rzeczy – mówi Piotr.
Agnieszka z Kunowa specjalnie przyjeżdża do Ostrowca, aby kupić coś nowego i taniego.
-Lubię chodzić po takich halach, bo wszystko, czego najbardziej potrzebuję, znajduję w zasięgu wzroku, każdy produkt ma swoje miejsce. Nie muszę chodzić po całym mieście w poszukiwaniu konkretnej rzeczy. Zdarzało się, że kupiłam tutaj coś ładnego po naprawdę niskiej cenie. Teraz wszystko jest z Chin, więc co za różnica -przyznaje.
Zdzisław uważa z kolei, że „takie centra robią konkurencję dla Polaków, którzy na przykład sprzedają na miejscowym targu. Patrząc jednak z innej perspektywy można stwierdzić, że otwieranie takich miejsc daje również zatrudnienie dla paru osób z naszego regionu”.
Można się również spotkać z opinią, że produkty z metką „Made in China” powodują poparzenia, uszkodzenia ciała i różne uczulenia z powodu wykonania ze szkodliwych materiałów. Szczególnie są na to narażone dzieci.
-Cena adekwatna jest często do jakości. To, co chińskie, kojarzy się z taniochą i tandetą. Lepiej iść w inne miejsce na zakupy -mówi jedna z mieszkanek Ostrowca.
Wiele osób woli iść do „ciucholandu” i poszperać. Czasami uda im się coś kupić taniego, markowego i dobrego gatunkowo, a często jeszcze z metką. Mają większą pewność, że odzież nie zawiera chemii i dłużej będzie można ją nosić.
-Oglądałam kiedyś program na temat chińskich ubrań, że zawierają jakieś sztuczne barwniki i dodatki, które ogólnie mówiąc, szkodzą. Wolę iść na „ciuchy”, gdzie mogę kupić oryginalne, wytrzymałe rzeczy, z naturalnych tkanin. Każdy robi zakupy, gdzie mu się podoba – mówi Kasia.
Niewiele osób ma świadomość tego, że duża ilość znanych marek odzieżowych produkuje swoje kolekcje w krajach Dalekiego Wschodu. Aż 80 -90% ubrań ma metkę „Made in China”.
-Takie centra to zjawisko powszechne w naszym kraju - uważa prezydent Jarosław Wilczyński. Nie tak dawno byłem w Radomiu i tam też rzuciły mi się w oczy podobne obiekty. To swoisty element gospodarki światowej. Przed tym nie uciekniemy. Jest wolność gospodarcza, zatem musimy tylko pilnować, aby handel odbywał się według obowiązujących standardów i zapisów prawnych.
W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Sołtyka, prezes Stowarzyszenia Ostrowieckich Handlowców.
- Mamy ustawę o swobodzie działalności gospodarczej i nie można nic nikomu zabronić- przyznaje. Nie mamy wpływu, komu właściciele prywatni wynajmują swoje powierzchnie czy lokale użytkowe. Najlepszym weryfikatorem jest rynek. Sam klient jest na tyle świadomy, że przy zakupie nie kieruje się już tylko ceną, ale także jakością. Tym bardziej, że ceny znajdujących się tam towarów nie zawsze są niższe niż te, które oferują rodzimi handlowcy. To na pewno jest jakaś konkurencja, dla lokalnego biznesu, ale w naszym mieście kilka lat temu istniało już centrum chińskie, z drugiej strony, co jest bardzo ważne, pojawiają się nowe miejsca pracy. Nie możemy też podchodzić w ten sposób, że to tylko nasze podwórko i tylko my mamy prawo prowadzić tu działalność. Może ją prowadzić każdy, pod warunkiem, że czyni to zgodnie z obowiązującymi w naszym kraju przepisami prawa.
Rozmawiając z mieszkańcami Ostrowca można spotkać się z podzielonymi opiniami. Tylu ilu jest zwolenników, ilu przeciwników powstawania i prosperowania takich centrów handlowych.
-Dużo osób robi i będzie robić tutaj zakupy, bo jest taniej. Mają szeroki asortyment, który znajduje się w jednym miejscu. Co do jakości są pewne wątpliwości, ale ludzi w Polsce jeszcze nie stać na firmowe rzeczy – mówi Piotr.
Agnieszka z Kunowa specjalnie przyjeżdża do Ostrowca, aby kupić coś nowego i taniego.
-Lubię chodzić po takich halach, bo wszystko, czego najbardziej potrzebuję, znajduję w zasięgu wzroku, każdy produkt ma swoje miejsce. Nie muszę chodzić po całym mieście w poszukiwaniu konkretnej rzeczy. Zdarzało się, że kupiłam tutaj coś ładnego po naprawdę niskiej cenie. Teraz wszystko jest z Chin, więc co za różnica -przyznaje.
Zdzisław uważa z kolei, że „takie centra robią konkurencję dla Polaków, którzy na przykład sprzedają na miejscowym targu. Patrząc jednak z innej perspektywy można stwierdzić, że otwieranie takich miejsc daje również zatrudnienie dla paru osób z naszego regionu”.
Można się również spotkać z opinią, że produkty z metką „Made in China” powodują poparzenia, uszkodzenia ciała i różne uczulenia z powodu wykonania ze szkodliwych materiałów. Szczególnie są na to narażone dzieci.
-Cena adekwatna jest często do jakości. To, co chińskie, kojarzy się z taniochą i tandetą. Lepiej iść w inne miejsce na zakupy -mówi jedna z mieszkanek Ostrowca.
Wiele osób woli iść do „ciucholandu” i poszperać. Czasami uda im się coś kupić taniego, markowego i dobrego gatunkowo, a często jeszcze z metką. Mają większą pewność, że odzież nie zawiera chemii i dłużej będzie można ją nosić.
-Oglądałam kiedyś program na temat chińskich ubrań, że zawierają jakieś sztuczne barwniki i dodatki, które ogólnie mówiąc, szkodzą. Wolę iść na „ciuchy”, gdzie mogę kupić oryginalne, wytrzymałe rzeczy, z naturalnych tkanin. Każdy robi zakupy, gdzie mu się podoba – mówi Kasia.
Niewiele osób ma świadomość tego, że duża ilość znanych marek odzieżowych produkuje swoje kolekcje w krajach Dalekiego Wschodu. Aż 80 -90% ubrań ma metkę „Made in China”.
-Takie centra to zjawisko powszechne w naszym kraju - uważa prezydent Jarosław Wilczyński. Nie tak dawno byłem w Radomiu i tam też rzuciły mi się w oczy podobne obiekty. To swoisty element gospodarki światowej. Przed tym nie uciekniemy. Jest wolność gospodarcza, zatem musimy tylko pilnować, aby handel odbywał się według obowiązujących standardów i zapisów prawnych.
W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Sołtyka, prezes Stowarzyszenia Ostrowieckich Handlowców.
- Mamy ustawę o swobodzie działalności gospodarczej i nie można nic nikomu zabronić- przyznaje. Nie mamy wpływu, komu właściciele prywatni wynajmują swoje powierzchnie czy lokale użytkowe. Najlepszym weryfikatorem jest rynek. Sam klient jest na tyle świadomy, że przy zakupie nie kieruje się już tylko ceną, ale także jakością. Tym bardziej, że ceny znajdujących się tam towarów nie zawsze są niższe niż te, które oferują rodzimi handlowcy. To na pewno jest jakaś konkurencja, dla lokalnego biznesu, ale w naszym mieście kilka lat temu istniało już centrum chińskie, z drugiej strony, co jest bardzo ważne, pojawiają się nowe miejsca pracy. Nie możemy też podchodzić w ten sposób, że to tylko nasze podwórko i tylko my mamy prawo prowadzić tu działalność. Może ją prowadzić każdy, pod warunkiem, że czyni to zgodnie z obowiązującymi w naszym kraju przepisami prawa.
















