Wszystko wskazuje, że budynek po byłej spółdzielni Modeks, zniknie z krajobrazu Ostrowca. Jest niefunkcjonalny, drogi w użytkowaniu i wymaga remontu. Na tym miejscu może stanąć nowoczesny obiekt gastronomiczno-handlowy.
Ponad trzy lata temu, upadającą spółdzielnię Modeks, kupili dwaj ostrowczanie. Załodze spółdzielni, postawionej w stan likwidacji, obiecali utrzymanie produkcji. Tej obietnicy dotrzymali, ale ogólna sytuacja gospodarcza miasta, krach krajowej branży odzieżowej, symptomy zbliżającego się kryzysu ekonomicznego, sprawiły, że utrzymanie tak dużego obiektu w centrum miasta stało się zbyt kosztowne.Był zaplanowany remont obiektu, przygotowano projekty adaptacji budynku na biurowiec. Jednak projekt nie zapewnił prognozowanej rentowności z uwagi na małe zainteresowanie lokalnego rynku. Właściciele postanowili go sprzedać, zaś dwóm spółkom odzieżowym zaproponowali inne pomieszczenia produkcyjne.
- Ponad trzy lata temu, na wstępie wyłożyliśmy pół miliona, by można było wznowić produkcję – mówi Krzysztof Wypych, pełnomocnik właścicieli - Trzeba było uregulować zadłużenie, kupić materiały, zmodernizować park maszynowy. Ale trafiliśmy na fatalny czas dla branży odzieżowej z powodu taniej konkurencji azjatyckiej i kryzys gospodarczy. Cały czas musieliśmy dokładać do produkcji, bowiem przychód nie pokrywał kosztów, w tym nawet minimalnych wynagrodzeń. Trzeba było dopłacać do pensji. Proponowaliśmy załodze bezpłatne przekazanie udziałów, ale to ze zrozumiałych powodów nie spotkało się z jej akceptacją i pewnie nie załatwiło by problemu. W końcu znaleźliśmy nowego przedsiębiorcę, który z udziałem innych osób, praktyków rynku, ma utrzymać zakład. Dotrzymaliśmy obietnicy i pomimo, że nie mamy w tym bezpośrednio interesu, jesteśmy żywotnie zainteresowani powodzeniem przedsięwzięcia i gotowi do pomocy. Zatrudnienie obecnie jest nawet wyższe niż w ubiegłym roku.
Kosztowny moloch
- Dwie spółki odzieżowe zajmują jedynie dwa piętra. Pomieszczenia na trzech kondygnacjach przez cały ten okres stoją puste, niewykorzystane. Od lat w prasie ukazują się ogłoszenia o możliwości wynajmu powierzchni biurowo- magazynowej w cenie 10 zł za metr kwadratowy, ale chętnych nie ma. Urząd Miasta kierował do nas potencjalnych inwestorów z zewnątrz, ale nikt nie zdecydował się na wynajęcie – mówi K. Wypych.
Obiekt Modeksu stał się studnią bez dna. Czynsz ze sklepów i zakładów usługowych oraz niewielkie przychody z garażowania samochodów na wewnętrznym parkingu, z trudem pokrywają należności podatkowe. Samo ogrzewanie obiektu to wydatek od kilku do 16 tys. zł miesięcznie. Trzeba też płacić za energię elektryczną, dozór. Utrzymanie nieruchomości kosztuje kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie.
Wcześniej przygotowany, przez warszawskiego architekta, plan zagospodarowania terenu i modernizacji obiektu, jak już wspomniano, nie mógł być realizowany. W projekcie była przewidziana zmiana sposobu użytkowania łącznika. Kryzys 2008 r. pokrzyżował te plany. Tak duży obiekt ze starymi oknami, nie ocieplony i bez elewacji „pożera” ciężkie pieniądze. Zainteresowanie pomieszczeniami biurowymi czy usługowymi jest niewielkie. O zyskach firm odzieżowych nie ma co marzyć. Z tego co wiem, właściciele w okresie ponad dwóch lat dołożyli do obiektu i działalności odzieżowej około 1.5 mln zł. Sprzedając obiekt, co prawda, nie odzyskają włożonych pieniędzy, ale nie będą ponosić dalszych strat.
Umowa przedwstępna
- Na razie podpisaliśmy tylko umowę przedwstępną o sprzedaży nieruchomości polskiej firmie „PA Nova” z Gliwic. Droga do samej sprzedaży jest jeszcze długa – mówi jeden ze współwłaścicieli nieruchomości. Jakby nie patrzeć, uratowaliśmy likwidowaną spółdzielnię. Zostały utrzymane miejsca pracy. Dziś, w dwóch spółkach pracuje blisko sto osób.
Gdyby ta branża była w innej kondycji, pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej. Rok temu przekazaliśmy bezpłatnie nasze akcje w spółce osobie, która od lat działa w tej branży i zna doskonale rynek. Więcej chyba nie mogliśmy zrobić. W momencie sprzedaży nie zostawiamy dawnych pracownic Modeksu na lodzie. Zaoferowaliśmy spółkom inny nasz obiekt. Mogą się tam przeprowadzić i dalej szyć. Nie ma chyba w kraju szwalni, które by działały w centrum miasta.
W Ostrowcu już mówi się, że na miejscu pojawi się galeria handlowa. Wymienia się nawet nazwę sieci. Mieszkańcom kilku ostrowieckich osiedli podobają się te plany, bowiem będą mogli blisko domu robić zakupy.
- To już poza nami – mówi Krzysztof Wypych - Obiektywnie patrząc, dziś szanse na działalność i zyski w strefach śródmiejskich mają, albo firmy handlowe, albo usługowe czy gastronomiczne o renomie ogólnoświatowej. Ale jak będzie naprawdę to już sprawa przyszłego właściciela nieruchomości. Dziś nie ma możliwości wyboru innych inwestorów, niż z tych wymienionych branż. Ten obecny obiekt zapewne zniknie, bowiem jest za drogi w utrzymaniu i niefunkcjonalny.
Kosztowny moloch
- Dwie spółki odzieżowe zajmują jedynie dwa piętra. Pomieszczenia na trzech kondygnacjach przez cały ten okres stoją puste, niewykorzystane. Od lat w prasie ukazują się ogłoszenia o możliwości wynajmu powierzchni biurowo- magazynowej w cenie 10 zł za metr kwadratowy, ale chętnych nie ma. Urząd Miasta kierował do nas potencjalnych inwestorów z zewnątrz, ale nikt nie zdecydował się na wynajęcie – mówi K. Wypych.
Obiekt Modeksu stał się studnią bez dna. Czynsz ze sklepów i zakładów usługowych oraz niewielkie przychody z garażowania samochodów na wewnętrznym parkingu, z trudem pokrywają należności podatkowe. Samo ogrzewanie obiektu to wydatek od kilku do 16 tys. zł miesięcznie. Trzeba też płacić za energię elektryczną, dozór. Utrzymanie nieruchomości kosztuje kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie.
Wcześniej przygotowany, przez warszawskiego architekta, plan zagospodarowania terenu i modernizacji obiektu, jak już wspomniano, nie mógł być realizowany. W projekcie była przewidziana zmiana sposobu użytkowania łącznika. Kryzys 2008 r. pokrzyżował te plany. Tak duży obiekt ze starymi oknami, nie ocieplony i bez elewacji „pożera” ciężkie pieniądze. Zainteresowanie pomieszczeniami biurowymi czy usługowymi jest niewielkie. O zyskach firm odzieżowych nie ma co marzyć. Z tego co wiem, właściciele w okresie ponad dwóch lat dołożyli do obiektu i działalności odzieżowej około 1.5 mln zł. Sprzedając obiekt, co prawda, nie odzyskają włożonych pieniędzy, ale nie będą ponosić dalszych strat.
Umowa przedwstępna
- Na razie podpisaliśmy tylko umowę przedwstępną o sprzedaży nieruchomości polskiej firmie „PA Nova” z Gliwic. Droga do samej sprzedaży jest jeszcze długa – mówi jeden ze współwłaścicieli nieruchomości. Jakby nie patrzeć, uratowaliśmy likwidowaną spółdzielnię. Zostały utrzymane miejsca pracy. Dziś, w dwóch spółkach pracuje blisko sto osób.
Gdyby ta branża była w innej kondycji, pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej. Rok temu przekazaliśmy bezpłatnie nasze akcje w spółce osobie, która od lat działa w tej branży i zna doskonale rynek. Więcej chyba nie mogliśmy zrobić. W momencie sprzedaży nie zostawiamy dawnych pracownic Modeksu na lodzie. Zaoferowaliśmy spółkom inny nasz obiekt. Mogą się tam przeprowadzić i dalej szyć. Nie ma chyba w kraju szwalni, które by działały w centrum miasta.
W Ostrowcu już mówi się, że na miejscu pojawi się galeria handlowa. Wymienia się nawet nazwę sieci. Mieszkańcom kilku ostrowieckich osiedli podobają się te plany, bowiem będą mogli blisko domu robić zakupy.
- To już poza nami – mówi Krzysztof Wypych - Obiektywnie patrząc, dziś szanse na działalność i zyski w strefach śródmiejskich mają, albo firmy handlowe, albo usługowe czy gastronomiczne o renomie ogólnoświatowej. Ale jak będzie naprawdę to już sprawa przyszłego właściciela nieruchomości. Dziś nie ma możliwości wyboru innych inwestorów, niż z tych wymienionych branż. Ten obecny obiekt zapewne zniknie, bowiem jest za drogi w utrzymaniu i niefunkcjonalny.
















