Podczas kampanii wyborczej do samorządu Ostrowca Świętokrzyskiego znów tematem numer jeden było pozyskiwanie inwestorów, gotowych tworzyć nowe miejsca pracy. Czy mamy więc szansę na ściągnięcie do Ostrowca inwestorów z zewnątrz? -Szanse Ostrowca, Starachowic czy Skarżyska -Kamiennej są takie same, jak każdego innego miasta w Polsce o podobnej infrastrukturze ekonomicznej i strukturze demograficznej -uważa Cezary Tkaczyk, wiceprezes Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Starachowice”.
Trzeba mocno zaakcentować, że problem pozyskiwania inwestorów nie dotyczy tylko Gminy Ostrowiec, ale całego kraju. To nie jest tak, że tylko Ostrowiec szuka inwestorów, w tej branży panuje bardzo duża konkurencja. W Polsce mamy czternaście stref ekonomicznych, które mają jeszcze kilkaset podstref rozsianych po całym kraju. I tak, Specjalna Strefa Ekonomiczna „Starachowice” ma aż trzynaście podstref, łącznie obejmując blisko 600 ha terenu.
Wiceprezes C. Tkaczyk podkreśla, że na rynku inwestycyjnym wygrywają ci, którzy mają najlepszą lokalizację, najlepiej przygotowane grunty, aktualne plany zagospodarowania przestrzennego oraz dodatkowe wyróżniki, których
inni nie posiadają. Ostrowiec nie jest pod tym względem szczególnie „dopieszczony”. Terenów mamy niewiele, a i dojazd do nich nie jest najlepszy.
-Jedną z najbardziej pożądanych lokalizacji jest Polska południowo -zachodnia -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. To tam, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, trafiło najwięcej inwestycji. Przemawia za tym dobra infrastruktura, lotniska, bliskość granic, długie tradycje przemysłowe, duży potencjał ludzki, bardzo dobra współpraca inwestorów z władzami samorządowymi. Ten ostatni element nie zawsze dobrze funkcjonuje. Współpracę z Gminą Ostrowiec oceniam jako dobrą, o czym świadczą grunty gminne włączone do ostrowieckiej podstrefy.
Tymczasem wielu pyta, czy będące w dyspozycji miasta tereny są dobrze przygotowane?
-Na pewno tak, ale nie ma sytuacji, żeby nie mogły być przygotowane lepiej. Z opisu ostrowieckich nieruchomości, które stawały do przetargu, ale niestety nie znalazły nabywcy, mogę wnioskować, że na pewno jeszcze można było zrobić coś więcej. Działek podobnych w Polsce w tej chwili na rynku jest kilkaset. To nie jest tak, że ktoś ogłosi przetarg i od razu zgłosi się kilku, czy kilkunastu chętnych. Rozmowy z inwestorami, co do tej konkretnej ostrowieckiej nieruchomości położonej przy ul. Zagłoby, były. Czy to czas, czy to cena, czy to chęć odczekania przez inwestorów, spowodowały, że nieruchomości nie udało się sprzedać. Działka jest atrakcyjna dla tych, którzy mieszkają w Ostrowcu, ale dla kogoś spoza może już niekoniecznie.
Wiceprezes C. Tkaczyk mówi, że obecnie mamy do czynienia z „rynkiem inwestora”. To nie jest tak, jak trzy lata temu przed kryzysem, kiedy istniał „rynek sprzedających”.
-Należy postawić się w sytuacji inwestora -mówi C. Tkaczyk. Czy inwestor planując swoje nowe przedsięwzięcia w tej części Europy pomyśli o SSE „Starachowice” i czy - idąc dalej - wybierze np. ostrowiecką podstrefę.
Powiedzmy sobie otwarcie, że nasze tereny nie posiadają aż tak wielu atutów, jak inne położone na obszarze Polski południowo -zachodniej. Główną bolączką jest infrastruktura. Co daje strefa? Przede wszystkim pomoc publiczną polegającą na pomocy regionalnej.
Jak się dowiedzieliśmy, strefa starachowicka jest objęta pomocą maksymalną, wynoszącą 50 proc. Oznacza to, że pomoc w formie ulgi w podatku dochodowym nie może przekroczyć 50 proc. nakładów inwestycyjnych lub dwuletnich kosztów pracy na dany projekt. Dla inwestorów „średnich” poziom ten wzrasta do 60 a dla „małych” nawet do 70%. To jest główna zachęta, aby inwestować na naszym terenie. Pozostałe argumenty których z czystym sumieniem możemy używać, to długie tradycje przemysłowe naszego regionu, optymalne koszty pracy czy dobre przygotowanie zawodowe. Średnia zarobków w naszym regionie jest niższa od średniej krajowej, co też jest dużym atutem dla inwestora zagranicznego.
-Dla naszego regionu najważniejsze jest to, że infrastruktura, co prawda powoli, ale poprawia się -mówi C. Tkaczyk. Trwa budowa drogi S7, planowana jest i częściowo realizowana rozbudowa drogi nr 42. Mówi się także o ewentualnej przebudowie drogi nr 9. Co do tego drugiego przedsięwzięcia, czyli rozbudowy drogi nr 42, to było spotkanie w Ostrowcu, padały deklaracje, ale na razie realne działania budowlane mają być realizowane na odcinku od Skarżyska -Kamiennej do granic Starachowic. Przydałoby się kolejne merytoryczne spotkanie w sprawie infrastruktury. Dobrze by było wiedzieć, czy będzie jakiś dalszy ciąg? Bo przecież to, co się robi, to i tak jest to tylko nadrabianie wieloletnich opóźnień.
Wszystkich ciekawi co może zrobić samorząd ostrowiecki, który nie ma dużych atrakcyjnych gruntów, a te, o które się ubiega, są rozdrobnione?
-Na Dolnym i Górnym Śląsku, gdzie trafia najwięcej inwestycji zagranicznych, jest z punktu widzenia inwestora o wiele lepsza, bardziej jednolita struktura własności -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. To poważny atut, który doceniają potencjalni inwestorzy. Dobrze jest mieć aktualne plany zagospodarowania przestrzennego, bo to przekłada się na sprawność wydawania pozwoleń na budowę. W ogólnopolskim rankingu nasze województwo
bardzo źle wypada pod tym względem. Scalenie gruntu o wielkości 5- 8 ha graniczy niemal z cudem. Na palcach u rąk można policzyć takie obszary w województwie świętokrzyskim, gdzie powierzchnia działki inwestycyjnej wynosi 50 ha i jest ona w jednym kawałku. Zwykle są to grunty prywatne lub grunty w zarządzie Agencji Nieruchomości Rolnych.
Wiceprezes C. Tkaczyk dotychczasową współpracę z prezydentem Ostrowca Jarosławem Wilczyńskim ocenia pozytywnie. Zapewnia, że będzie robił wszystko, aby relacje były jeszcze lepsze.
-Pozyskiwania terenów inwestycyjnych nie można bagatelizować -mówi. Trzeba krok po kroku dążyć do ich przygotowywania, aby w dogodnym momencie móc je zaoferować inwestorom. Warto przy tym pamiętać, że środków na ich odpowiednie przygotowanie można poszukać w programach unijnych. Tak zrobiła chociażby gmina Iłża, czy Morawica. To proces długofalowy, nie można o nim myśleć kadencyjnie. Rozpoczęte dziś działania dadzą efekt nie za rok, ale dopiero za pięć, czy dziesięć lat. Dyskutując o pozyskiwaniu inwestorów pod inwestycje skupiamy się niekiedy tylko na nowych przedsięwzięciach. Myślimy sobie: przyjdzie Mercedes, LG czy Toyota i uczyni nam raj na ziemi. To są mrzonki. Trzeba mieć marzenia, ale równocześnie trzeba stąpać realnie po ziemi. Miasta takie, jak Ostrowiec, czy Starachowice mają pewien potencjał inwestycyjny. Ostrowiec ma już wspaniałego inwestora, jakim jest Celsa. Nie tylko pamiętajmy o tym, ale dbajmy o niego. Inwestor to takie „zwierzę gospodarcze”, które jak tylko się osiedli zaraz rozgląda się czy gdzieś na świecie nie byłoby mu lepiej. Zatem inwestor to nie tylko ten, który może do nas przyjść, ale także ten, który jest na miejscu i inwestuje. Najlepszym przykładem są Starachowice. Ten rok pod względem pozyskiwania nowych inwestorów określamy jako słaby. Ale mamy za to wspaniały wynik w reinwestycjach. Obecna od dawna w Starachowicach firma MAN, zadeklarowała bowiem nowe przedsięwzięcia i nowe miejsca pracy. Koncern miał środki do zainwestowania w nowe projekty, m.in. szukał miejsca pod korpusy autobusów piętrowych, gdzie w grę wchodziły ich zakłady w Turcji, Niemczech i Polsce. Dzięki naszej ofercie zdecydował się na Starachowice. Podobnie było z firmą Gerda, która zainwestowała w dodatkowy obiekt. Nie dość, że mamy deklarację utrzymania dotychczasowych miejsc pracy, to pojawią się kolejne. Właśnie taką politykę w czasach kryzysu należy stosować. Nie tylko ściągać innych, ale też „dopieszczać” już obecnych w Ostrowcu inwestorów. Warto wystąpić do już istniejących firm, bo być może szukają kolejnych miejsc pod nowe inwestycje. Warto je zachęcić np. ulgami. O inwestorów należy dbać, bo możemy obudzić się z ręką w nocniku, jak było to w przypadku „Starfamu”, czy „Sopolfamu”, którzy zrezygnowali, choć mieli bardzo dobre warunki. Jeśli chodzi o grupę Chantelle, to mając dzisiejszą wiedzę uważam, że raczej nie było szansy na zatrzymanie jej w naszym regionie.
Kończący się 2010 rok to dla Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Starachowice” mimo kryzysu nowe zezwolenia, a także wyróżnienie w międzynarodowym rankingu. Wydano 5 nowych zezwoleń dla firm, które zadeklarowały
inwestycje na kwotę 117 mln zł. Są to: Gerda, Zakłady Azotowe „Puławy”, Neo Plus Technology” w Tułowicach, Bea Star oraz MAN.
-Jako specjalna strefa ekonomiczna podlegamy ocenie w rankingach światowych -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. W raporcie magazynu „fDi Magazine” z grupy „Financial Times” wyłaniającego liderów z 700 miejsc dla inwestycji na całym świecie, w jednej kategorii, a mianowicie „efektywności kosztowej” znaleźliśmy się w światowej „top 10”.
To bez wątpienia dobra informacja. To jakże cenne wyróżnienie będzie przez SSE „Starachowice” wykorzystywane do celów marketingowych. Oby z korzyścią dla nas wszystkich, również dla Ostrowca Świętokrzyskiego.
Wiceprezes C. Tkaczyk podkreśla, że na rynku inwestycyjnym wygrywają ci, którzy mają najlepszą lokalizację, najlepiej przygotowane grunty, aktualne plany zagospodarowania przestrzennego oraz dodatkowe wyróżniki, których
inni nie posiadają. Ostrowiec nie jest pod tym względem szczególnie „dopieszczony”. Terenów mamy niewiele, a i dojazd do nich nie jest najlepszy.
-Jedną z najbardziej pożądanych lokalizacji jest Polska południowo -zachodnia -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. To tam, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, trafiło najwięcej inwestycji. Przemawia za tym dobra infrastruktura, lotniska, bliskość granic, długie tradycje przemysłowe, duży potencjał ludzki, bardzo dobra współpraca inwestorów z władzami samorządowymi. Ten ostatni element nie zawsze dobrze funkcjonuje. Współpracę z Gminą Ostrowiec oceniam jako dobrą, o czym świadczą grunty gminne włączone do ostrowieckiej podstrefy.
Tymczasem wielu pyta, czy będące w dyspozycji miasta tereny są dobrze przygotowane?
-Na pewno tak, ale nie ma sytuacji, żeby nie mogły być przygotowane lepiej. Z opisu ostrowieckich nieruchomości, które stawały do przetargu, ale niestety nie znalazły nabywcy, mogę wnioskować, że na pewno jeszcze można było zrobić coś więcej. Działek podobnych w Polsce w tej chwili na rynku jest kilkaset. To nie jest tak, że ktoś ogłosi przetarg i od razu zgłosi się kilku, czy kilkunastu chętnych. Rozmowy z inwestorami, co do tej konkretnej ostrowieckiej nieruchomości położonej przy ul. Zagłoby, były. Czy to czas, czy to cena, czy to chęć odczekania przez inwestorów, spowodowały, że nieruchomości nie udało się sprzedać. Działka jest atrakcyjna dla tych, którzy mieszkają w Ostrowcu, ale dla kogoś spoza może już niekoniecznie.
Wiceprezes C. Tkaczyk mówi, że obecnie mamy do czynienia z „rynkiem inwestora”. To nie jest tak, jak trzy lata temu przed kryzysem, kiedy istniał „rynek sprzedających”.
-Należy postawić się w sytuacji inwestora -mówi C. Tkaczyk. Czy inwestor planując swoje nowe przedsięwzięcia w tej części Europy pomyśli o SSE „Starachowice” i czy - idąc dalej - wybierze np. ostrowiecką podstrefę.
Powiedzmy sobie otwarcie, że nasze tereny nie posiadają aż tak wielu atutów, jak inne położone na obszarze Polski południowo -zachodniej. Główną bolączką jest infrastruktura. Co daje strefa? Przede wszystkim pomoc publiczną polegającą na pomocy regionalnej.
Jak się dowiedzieliśmy, strefa starachowicka jest objęta pomocą maksymalną, wynoszącą 50 proc. Oznacza to, że pomoc w formie ulgi w podatku dochodowym nie może przekroczyć 50 proc. nakładów inwestycyjnych lub dwuletnich kosztów pracy na dany projekt. Dla inwestorów „średnich” poziom ten wzrasta do 60 a dla „małych” nawet do 70%. To jest główna zachęta, aby inwestować na naszym terenie. Pozostałe argumenty których z czystym sumieniem możemy używać, to długie tradycje przemysłowe naszego regionu, optymalne koszty pracy czy dobre przygotowanie zawodowe. Średnia zarobków w naszym regionie jest niższa od średniej krajowej, co też jest dużym atutem dla inwestora zagranicznego.
-Dla naszego regionu najważniejsze jest to, że infrastruktura, co prawda powoli, ale poprawia się -mówi C. Tkaczyk. Trwa budowa drogi S7, planowana jest i częściowo realizowana rozbudowa drogi nr 42. Mówi się także o ewentualnej przebudowie drogi nr 9. Co do tego drugiego przedsięwzięcia, czyli rozbudowy drogi nr 42, to było spotkanie w Ostrowcu, padały deklaracje, ale na razie realne działania budowlane mają być realizowane na odcinku od Skarżyska -Kamiennej do granic Starachowic. Przydałoby się kolejne merytoryczne spotkanie w sprawie infrastruktury. Dobrze by było wiedzieć, czy będzie jakiś dalszy ciąg? Bo przecież to, co się robi, to i tak jest to tylko nadrabianie wieloletnich opóźnień.
Wszystkich ciekawi co może zrobić samorząd ostrowiecki, który nie ma dużych atrakcyjnych gruntów, a te, o które się ubiega, są rozdrobnione?
-Na Dolnym i Górnym Śląsku, gdzie trafia najwięcej inwestycji zagranicznych, jest z punktu widzenia inwestora o wiele lepsza, bardziej jednolita struktura własności -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. To poważny atut, który doceniają potencjalni inwestorzy. Dobrze jest mieć aktualne plany zagospodarowania przestrzennego, bo to przekłada się na sprawność wydawania pozwoleń na budowę. W ogólnopolskim rankingu nasze województwo
bardzo źle wypada pod tym względem. Scalenie gruntu o wielkości 5- 8 ha graniczy niemal z cudem. Na palcach u rąk można policzyć takie obszary w województwie świętokrzyskim, gdzie powierzchnia działki inwestycyjnej wynosi 50 ha i jest ona w jednym kawałku. Zwykle są to grunty prywatne lub grunty w zarządzie Agencji Nieruchomości Rolnych.
Wiceprezes C. Tkaczyk dotychczasową współpracę z prezydentem Ostrowca Jarosławem Wilczyńskim ocenia pozytywnie. Zapewnia, że będzie robił wszystko, aby relacje były jeszcze lepsze.
-Pozyskiwania terenów inwestycyjnych nie można bagatelizować -mówi. Trzeba krok po kroku dążyć do ich przygotowywania, aby w dogodnym momencie móc je zaoferować inwestorom. Warto przy tym pamiętać, że środków na ich odpowiednie przygotowanie można poszukać w programach unijnych. Tak zrobiła chociażby gmina Iłża, czy Morawica. To proces długofalowy, nie można o nim myśleć kadencyjnie. Rozpoczęte dziś działania dadzą efekt nie za rok, ale dopiero za pięć, czy dziesięć lat. Dyskutując o pozyskiwaniu inwestorów pod inwestycje skupiamy się niekiedy tylko na nowych przedsięwzięciach. Myślimy sobie: przyjdzie Mercedes, LG czy Toyota i uczyni nam raj na ziemi. To są mrzonki. Trzeba mieć marzenia, ale równocześnie trzeba stąpać realnie po ziemi. Miasta takie, jak Ostrowiec, czy Starachowice mają pewien potencjał inwestycyjny. Ostrowiec ma już wspaniałego inwestora, jakim jest Celsa. Nie tylko pamiętajmy o tym, ale dbajmy o niego. Inwestor to takie „zwierzę gospodarcze”, które jak tylko się osiedli zaraz rozgląda się czy gdzieś na świecie nie byłoby mu lepiej. Zatem inwestor to nie tylko ten, który może do nas przyjść, ale także ten, który jest na miejscu i inwestuje. Najlepszym przykładem są Starachowice. Ten rok pod względem pozyskiwania nowych inwestorów określamy jako słaby. Ale mamy za to wspaniały wynik w reinwestycjach. Obecna od dawna w Starachowicach firma MAN, zadeklarowała bowiem nowe przedsięwzięcia i nowe miejsca pracy. Koncern miał środki do zainwestowania w nowe projekty, m.in. szukał miejsca pod korpusy autobusów piętrowych, gdzie w grę wchodziły ich zakłady w Turcji, Niemczech i Polsce. Dzięki naszej ofercie zdecydował się na Starachowice. Podobnie było z firmą Gerda, która zainwestowała w dodatkowy obiekt. Nie dość, że mamy deklarację utrzymania dotychczasowych miejsc pracy, to pojawią się kolejne. Właśnie taką politykę w czasach kryzysu należy stosować. Nie tylko ściągać innych, ale też „dopieszczać” już obecnych w Ostrowcu inwestorów. Warto wystąpić do już istniejących firm, bo być może szukają kolejnych miejsc pod nowe inwestycje. Warto je zachęcić np. ulgami. O inwestorów należy dbać, bo możemy obudzić się z ręką w nocniku, jak było to w przypadku „Starfamu”, czy „Sopolfamu”, którzy zrezygnowali, choć mieli bardzo dobre warunki. Jeśli chodzi o grupę Chantelle, to mając dzisiejszą wiedzę uważam, że raczej nie było szansy na zatrzymanie jej w naszym regionie.
Kończący się 2010 rok to dla Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Starachowice” mimo kryzysu nowe zezwolenia, a także wyróżnienie w międzynarodowym rankingu. Wydano 5 nowych zezwoleń dla firm, które zadeklarowały
inwestycje na kwotę 117 mln zł. Są to: Gerda, Zakłady Azotowe „Puławy”, Neo Plus Technology” w Tułowicach, Bea Star oraz MAN.
-Jako specjalna strefa ekonomiczna podlegamy ocenie w rankingach światowych -mówi wiceprezes Cezary Tkaczyk. W raporcie magazynu „fDi Magazine” z grupy „Financial Times” wyłaniającego liderów z 700 miejsc dla inwestycji na całym świecie, w jednej kategorii, a mianowicie „efektywności kosztowej” znaleźliśmy się w światowej „top 10”.
To bez wątpienia dobra informacja. To jakże cenne wyróżnienie będzie przez SSE „Starachowice” wykorzystywane do celów marketingowych. Oby z korzyścią dla nas wszystkich, również dla Ostrowca Świętokrzyskiego.
















