Mocnym akcentem 2011 rok kończy Galeria Biura Wystaw Artystycznych. Prezentowana obecnie surowa wystawa rzeźb prof. Jerzego Fobera to swoiste duchowe rekolekcje. Autor swą edukację artystyczną rozpoczął w Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem i chyba już tam należy upatrywać jego fascynacji do drewna. Później studiował na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawie. Obecnie kieruje cieszyńską Katedrą Rzeźby w Instytucie Sztuki Filii Uniwersytetu Śląskiego.
- To, że tak wyglądają moje prace, oczywiście jest to ściśle związane z moją biografią. Może po części odbija się w nich to, że mój dziadek był stolarzem i dorastałem w atmosferze jego warsztatu- przyznaje prof. Jerzy Fober. Z kolei w liceum Kenara odkryłem dla siebie, że ten materiał, z którego dziadek robił meble, może być czymś więcej. To było dla mnie szokiem, gdyż musiałem przestawić się z myślenia nieco konstrukcyjno- stolarskiego na bardziej ekspresyjne. Było mi o tyle łatwiej, że w szkole obcowałem z takimi osobowościami, jak Antoni Rząsa, Władysław Hasior, czy Tadeusz Brzozowski.
W pracach Jerzego Fobera widać, że autor wręcz kocha materię, w której się porusza.
- Drewno to po trosze odzwierciedlenie człowieka, który ma swoje sęki i szczeliny. To wszystko świadczy o jego życiowych przeżyciach- mówiła otwierając wystawę dyrektor BWA Jolanta Chwałek. Mistrzostwem profesora jest to, że w procesie twórczym, kiedy nie jest to potrzebne, nie narusza on struktury drewna. On ją odczytuje i odpowiednio wykorzystuje, a czasami wręcz wydobywa.
- Każdy autor poszukuje własnych środków ekspresji. Dla mnie ekspresja drewna stała się tą najbardziej uniwersalną, aby móc wyrazić samego siebie- przyznaje prof. Jerzy Fober. Nie czuję się ograniczony przez tę materię, ani chociażby przez tradycję chrześcijańską, do której chętnie sięgam. W tym przypadku staram się ją uwspółcześnić.
- To sztuka bardzo prawdziwa, pewna odniesień do najgłębszych wartości chrześcijańskich, ale na pewno nie jest to sztuka stricte religijna, ani na pewno sacrum - uważa Jolanta Chwałek.
W tych pracach bardzo ważna jest treść i choć każda z nich ma swoją nazwę, to jest ona zaledwie drogowskazem, w którą stronę mamy podążać analizując je. Obok samych rzeźb we właściwym odbiorze ważną rolę odgrywa punktowe światło, które pozwala się skupić na szczegółach.
Jak przyznaje sam autor jego rzeźby mówią o człowieku poprzez pryzmat kultury chrześcijańskiej.
W pracach Jerzego Fobera widać, że autor wręcz kocha materię, w której się porusza.
- Drewno to po trosze odzwierciedlenie człowieka, który ma swoje sęki i szczeliny. To wszystko świadczy o jego życiowych przeżyciach- mówiła otwierając wystawę dyrektor BWA Jolanta Chwałek. Mistrzostwem profesora jest to, że w procesie twórczym, kiedy nie jest to potrzebne, nie narusza on struktury drewna. On ją odczytuje i odpowiednio wykorzystuje, a czasami wręcz wydobywa.
- Każdy autor poszukuje własnych środków ekspresji. Dla mnie ekspresja drewna stała się tą najbardziej uniwersalną, aby móc wyrazić samego siebie- przyznaje prof. Jerzy Fober. Nie czuję się ograniczony przez tę materię, ani chociażby przez tradycję chrześcijańską, do której chętnie sięgam. W tym przypadku staram się ją uwspółcześnić.
- To sztuka bardzo prawdziwa, pewna odniesień do najgłębszych wartości chrześcijańskich, ale na pewno nie jest to sztuka stricte religijna, ani na pewno sacrum - uważa Jolanta Chwałek.
W tych pracach bardzo ważna jest treść i choć każda z nich ma swoją nazwę, to jest ona zaledwie drogowskazem, w którą stronę mamy podążać analizując je. Obok samych rzeźb we właściwym odbiorze ważną rolę odgrywa punktowe światło, które pozwala się skupić na szczegółach.
Jak przyznaje sam autor jego rzeźby mówią o człowieku poprzez pryzmat kultury chrześcijańskiej.













