Starosta opatowski, Kazimierz Kotowski nie chce w sposób jednoznaczny deklarować czy i w jakiej roli weźmie udział w zbliżających się wyborach samorządowych. Jak mówi, obecnie pochłania go praca nie tylko w charakterze starosty, ale również prezesa Związku Powiatów Polskich.
-Zawsze przed wyborami są plany, kalkulacje i domysły, bo taka jest uroda okresu przedwyborczego –mówi Kazimierz Kotowski. Jednak konkretne decyzje w tej materii zapadną dopiero po posiedzeniu Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wtedy okaże się kto i gdzie i o jaki mandat będzie się ubiegał. Jednakże dla mnie, jako urzędującego starosty najważniejsza jest ocena mojej dotychczasowej pracy przez mieszkańców powiatu. Chciałbym aby ocena ta była jak najlepsza.
K. Kotowski ma duże doświadczenie, pracę w powiecie poznał niejako od podszewki. Oprócz momentów trudnych i wymagających były też pozytywne, takie, które zmieniły pozytywnie obraz samorządu opatowskiego i nie tylko. Stąd czerpie m.in. nadzieję, że praca ta zostanie zauważona i zaprocentuje następnie w oddanych głosach na następną kadencję.
-Chciałbym, choć nie jest to przesądzone, ubiegać się o mandat radnego i wsparcie w kolejnym okresie pracy dla dobra mieszkańców powiatu –mówi K. Kotowski. Mając duże doświadczenie mógłbym, jak sądzę, być przydatnym w realizacji określonych zadań.
Bycie starostą opatowskim i prezesem Związku Powiatów Polskich, to bez wątpienia wyczerpująca praca pochłaniająca mnóstwo czasu. Czy człowiek tak zapracowany, ma czas na zwykłe przyjemności?
-Od 3 kwietnia 2008 r., kiedy to zostałem prezesem ZPP, czasu wolnego mam rzeczywiście mało, a niekiedy bardzo mało -odpowiada starosta. Zwłaszcza, gdy do funkcji prezesa ZPP podchodzi się poważnie, a przyjęte obowiązki i zadania chce się wykonać solidnie i dobrze. Wiąże się z tym m.in. obecność na posiedzeniach zespołów roboczych przygotowujących materiały na wspólne posiedzenia rządowo –samorządowe, gdzie dyskutowane są sprawy naprawdę ważne. Uzgodnienia przyjęte na komisji są później wykorzystywane przy redagowaniu aktów prawnych, które trafiają pod obrady Sejmu. Mimo tak napiętego harmonogramu zajęć spowodowanego życiem w ciągłym ruchu, co zresztą lubię, znajduje jeszcze czas na zajęcia, które mnie odprężają, dają satysfakcję.
Starosta lubi przyrodę, wszystko to, co wiąże się z roślinami i zwierzętami. Nic dziwnego, że prawdziwą przyjemność sprawia mu pobyt na łonie natury, a także praca w rolnictwie, która stwarza szansę bycia w ruchu no i poprawia kondycję zarówno fizyczną, jak i umysłową.
-Bardzo lubię przebywać w terenie wiejskim, nad wodą, w lesie –podkreśla starosta. Obecnie w swoim gospodarstwie uprawiam porzeczkę czarną, a także niektóre rośliny zbożowe.
Czy obok pracy, przyrody i gospodarstwa pozostaje czas dla rodziny?
-Wszyscy już przyzwyczaili się i zaakceptowali te realia, które obowiązują w rodzinach, w których ktoś pełni funkcje publiczne –mówi K. Kotowski. Na szczęście, dzieci są już samodzielne, jedynie najmłodsza córka zamieszkuje z nami. Dwoje starszych, syn i córka po ukończeniu studiów pracuje w Lublinie. Mamy też dwie wnuczki w wieku 4 lat i 9 miesięcy, które często nas odwiedzają. Dziadziuś ma dla nich zawsze czas.
K. Kotowski ma duże doświadczenie, pracę w powiecie poznał niejako od podszewki. Oprócz momentów trudnych i wymagających były też pozytywne, takie, które zmieniły pozytywnie obraz samorządu opatowskiego i nie tylko. Stąd czerpie m.in. nadzieję, że praca ta zostanie zauważona i zaprocentuje następnie w oddanych głosach na następną kadencję.
-Chciałbym, choć nie jest to przesądzone, ubiegać się o mandat radnego i wsparcie w kolejnym okresie pracy dla dobra mieszkańców powiatu –mówi K. Kotowski. Mając duże doświadczenie mógłbym, jak sądzę, być przydatnym w realizacji określonych zadań.
Bycie starostą opatowskim i prezesem Związku Powiatów Polskich, to bez wątpienia wyczerpująca praca pochłaniająca mnóstwo czasu. Czy człowiek tak zapracowany, ma czas na zwykłe przyjemności?
-Od 3 kwietnia 2008 r., kiedy to zostałem prezesem ZPP, czasu wolnego mam rzeczywiście mało, a niekiedy bardzo mało -odpowiada starosta. Zwłaszcza, gdy do funkcji prezesa ZPP podchodzi się poważnie, a przyjęte obowiązki i zadania chce się wykonać solidnie i dobrze. Wiąże się z tym m.in. obecność na posiedzeniach zespołów roboczych przygotowujących materiały na wspólne posiedzenia rządowo –samorządowe, gdzie dyskutowane są sprawy naprawdę ważne. Uzgodnienia przyjęte na komisji są później wykorzystywane przy redagowaniu aktów prawnych, które trafiają pod obrady Sejmu. Mimo tak napiętego harmonogramu zajęć spowodowanego życiem w ciągłym ruchu, co zresztą lubię, znajduje jeszcze czas na zajęcia, które mnie odprężają, dają satysfakcję.
Starosta lubi przyrodę, wszystko to, co wiąże się z roślinami i zwierzętami. Nic dziwnego, że prawdziwą przyjemność sprawia mu pobyt na łonie natury, a także praca w rolnictwie, która stwarza szansę bycia w ruchu no i poprawia kondycję zarówno fizyczną, jak i umysłową.
-Bardzo lubię przebywać w terenie wiejskim, nad wodą, w lesie –podkreśla starosta. Obecnie w swoim gospodarstwie uprawiam porzeczkę czarną, a także niektóre rośliny zbożowe.
Czy obok pracy, przyrody i gospodarstwa pozostaje czas dla rodziny?
-Wszyscy już przyzwyczaili się i zaakceptowali te realia, które obowiązują w rodzinach, w których ktoś pełni funkcje publiczne –mówi K. Kotowski. Na szczęście, dzieci są już samodzielne, jedynie najmłodsza córka zamieszkuje z nami. Dwoje starszych, syn i córka po ukończeniu studiów pracuje w Lublinie. Mamy też dwie wnuczki w wieku 4 lat i 9 miesięcy, które często nas odwiedzają. Dziadziuś ma dla nich zawsze czas.




















