Chory z niewydolnością kardiologiczną w Dorotce, gm. Tarłów na przyjazd karetki czekał ponad 1,5 godziny. W sytuacji tragicznej na miejsce zjechały się 3 karetki z Opatowa, Ostrowca i Lipska. Na pomoc jednak było już za późno. Pacjent wielokrotnie reanimowany w karetce, zmarł.
Po raz kolejny problem długiego oczekiwania na karetkę poruszył na sesji Rady Powiatu w Opatowie, radny Wacław Rodek (na zdjęciu).
-Na początku kwietnia na sesji zgłaszałem, że Opatów przy dwóch karetkach, kiedy to jedna jest w jednym końcu powiatu, a druga w drugim, na dojazd potrzebuje nawet i 45 minut -mówi W. Rodek. Tarłów od Opatowa dzieli około 40 km. Z kolei do Maruszowa, najbardziej odległej miejscowości w gm. Tarłów jest aż 50 km. Do Lipska tylko 10 km. Prosiłem, aby spróbować problem ten rozwiązać w taki sam sposób jak ze strażą pożarną. Czyli, żeby na teren gminy Trałów przyjeżdżała ta karetka, która ma najbliżej.
Wówczas przewodniczący Rady Powiatu, Bogusław Włodarczyk obiecał spotkanie komisji zdrowia w tej sprawie oraz spotkanie z dyrektorem szpitala w Lipsku, jak i z władzami Lipska. Miał się o tym problemie dowiedzieć także marszałek województwa świętokrzyskiego, jak i mazowieckiego. Niestety, do chwili obecnej zrobiono niewiele.
-Przy chorym w Dorotce była pani lekarz z ośrodka zdrowia w Tarłowie, skoro prosiła o karetkę to sytuacja była poważna – podkreślał W. Rodek. Podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku w Kostusinie. Nie mówiąc już o tragicznych wypadkach, które co jakiś czas zdarzają się na terenie naszego powiatu, który obfituje w drogi krajowe i wojewódzkie.
Obecny na sali dyrektor szpitala w Opatowie, Wojciech Kielisz powiedział, że w sprawie długiego oczekiwania na karetkę odbyła się komisja zdrowia. Co do zdarzenia, które zaistniało w Dorotce powiedział, że zapozna się ze sprawą i przygotuje wyjaśnienie.
-Nie chodzi o wyjaśnienie -mówi W. Rodek. Oczekujemy, aby w przyzwoitym, racjonalnym czasie dotarła do gminy Tarłów pomoc.
Przewodniczący Rady Powiatu ponownie zapewnił, że tym razem to wicestarosta Gustaw Saramański zorganizuje spotkanie, które pozwoli rozwiązać problem.
-Na początku kwietnia na sesji zgłaszałem, że Opatów przy dwóch karetkach, kiedy to jedna jest w jednym końcu powiatu, a druga w drugim, na dojazd potrzebuje nawet i 45 minut -mówi W. Rodek. Tarłów od Opatowa dzieli około 40 km. Z kolei do Maruszowa, najbardziej odległej miejscowości w gm. Tarłów jest aż 50 km. Do Lipska tylko 10 km. Prosiłem, aby spróbować problem ten rozwiązać w taki sam sposób jak ze strażą pożarną. Czyli, żeby na teren gminy Trałów przyjeżdżała ta karetka, która ma najbliżej.
Wówczas przewodniczący Rady Powiatu, Bogusław Włodarczyk obiecał spotkanie komisji zdrowia w tej sprawie oraz spotkanie z dyrektorem szpitala w Lipsku, jak i z władzami Lipska. Miał się o tym problemie dowiedzieć także marszałek województwa świętokrzyskiego, jak i mazowieckiego. Niestety, do chwili obecnej zrobiono niewiele.
-Przy chorym w Dorotce była pani lekarz z ośrodka zdrowia w Tarłowie, skoro prosiła o karetkę to sytuacja była poważna – podkreślał W. Rodek. Podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku w Kostusinie. Nie mówiąc już o tragicznych wypadkach, które co jakiś czas zdarzają się na terenie naszego powiatu, który obfituje w drogi krajowe i wojewódzkie.
Obecny na sali dyrektor szpitala w Opatowie, Wojciech Kielisz powiedział, że w sprawie długiego oczekiwania na karetkę odbyła się komisja zdrowia. Co do zdarzenia, które zaistniało w Dorotce powiedział, że zapozna się ze sprawą i przygotuje wyjaśnienie.
-Nie chodzi o wyjaśnienie -mówi W. Rodek. Oczekujemy, aby w przyzwoitym, racjonalnym czasie dotarła do gminy Tarłów pomoc.
Przewodniczący Rady Powiatu ponownie zapewnił, że tym razem to wicestarosta Gustaw Saramański zorganizuje spotkanie, które pozwoli rozwiązać problem.




















