Trwa eskalacja agresji wymierzona w ochronę terenu Celsa „Huta Ostrowiec”. Tym razem na przestrzeni kilku dni doszło do kilku zdarzeń, z których ostatnie było zdecydowanie najbardziej dramatyczne. W kierunku samochodu ochrony z dziewięcioma pracownikami spółki ochroniarskiej poleciał tzw. koktajl Mołotowa.
Nie tak dawno pisaliśmy o licznych zdarzeniach, które dotykają pracowników chroniących terenu Celsa „Huta Ostrowiec”, a w szczególności należącego do spółki zależnej „Złomhutu” składowiska złomu.
Nikt nie przypuszczał, że w przeciągu dosłownie kilkunastu dni ilość zdarzeń się nasili i przybierze tak szokującą formę. Oficer prasowy KPP w Ostrowcu, Rafał Pietrkiewicz wylicza zdarzenia skierowane w pracowników firmy ochroniarskiej.
-W dniu 22 sierpnia - obrzucenie kamieniami samochodu ochrony, 28 sierpnia w Wólce Bodzechowskiej - proceder się powtórzył, były też groźby karalne pod adresami ochroniarzy - mówi R. Pietrkiewicz.
Jednak to, co stało się w nocy z poniedziałku na wtorek, pokazało prawdziwą eskalację procederu. Dziewięciu pracowników ochrony wracało VW transporterem z konwojowania kolejowego transportu złomy do Celsy. W Przyborowiu w kierunku samochodu poleciał koktajl Mołotowa.
-Rzeczywiście, w kierunku samochodu sprawca rzucił butelkę z łatwopalną substancją i lontem zapalnym -przyznaje oficer prasowy ostrowieckiej policji, R. Pietrkiewicz. Butelka, na szczęście, nie trafiła w samochód, lecz upadła przed, gdzie nastąpiła eksplozja. Aż strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby trafiła w samochód.
-Robi się coraz bardziej niebezpiecznie –mówi nasz rozmówca,– Oni faktycznie zagrażają życiu i zdrowiu. Czynny napad i rzucanie butelek z benzyną, to już nie są żarty. Zaczyna to mieć znamiona walki jakiegoś gangu. A przecież ochroniarze, to są młodzi ludzie, którzy mają swoje rodziny. Nie wiadomo czego można się jeszcze spodziewać. Wszyscy sprawcy dobrze znani są w środowisku, a także policji,
gdyż mają na swoim koncie konflikty z prawem, a nawet wyroki w zawieszeniu. Ale co z tego, że policja ich zatrzyma, jeśli sąd ich wypuści? A tak już było. Dlatego są tak zuchwali i czują się bezkarni.
-Ten, który został zatrzymany był, przywódcą całej ekipy –dodaje kolejny rozmówca. –Może na jakiś czas sytuacja się uspokoi. Ale nie sądzę, że na długo. Będą szukać zemsty, bo kradzież złomu to ich jedyny sposób na życie.
„Złomiarski gang” stanowi kilkuosobowa grupa mieszakńców Przyborowia i Wólki Bodzechowskiej. Nieoficjalnie wiemy, że jej przywódcami są dwaj bracia. Policji udało się zatrzymać jednego ze sprawców. Drugi jest wciąz poszukiwany. Niewykluczone, że mężczyźni mieli związek z brutalnym pobiciem jedenego z ochroniarzy dwa tygodnie wcześniej.
-W związku z atakami na pracowników ochrony zatrzymaliśmy 21-latka, mieszkańca gminy Bodzechów -przyznaje oficer prasowy KPP w Ostrowcu, R. Pietrkiewicz. Schwytanie kolejnych sprawców to kwestia czasu.
Jak na razie na terenie Celsy firma ochroniarska wzmocniła patrole. Pracownicy mają nadzieję, że uda im się uniknąć bezpośredniej konfrontacji z napastnikami. Współpracują w tym zakresie z policją i wierzą, że tym razem zadziała system prawa. Eskalacja zdarzeń zbiegła się w czasie z uszczelnieniem przez ochronę transportów kolejowych do huty. Odcięło to źródło zysku okolicznym złodziejom złomu, którzy według znawców procederu utworzyli świetnie wyspecjalizowany gang.
Wchodzi l i oni na wagony wypełnione złomem w miejscu, gdzie pociąg zwalniał, a następnie zrzucali z nich co się tylko dała. Następnie uciekali do lasu, aby następnie łup sprzedawać w licznych skupach.
Nikt nie przypuszczał, że w przeciągu dosłownie kilkunastu dni ilość zdarzeń się nasili i przybierze tak szokującą formę. Oficer prasowy KPP w Ostrowcu, Rafał Pietrkiewicz wylicza zdarzenia skierowane w pracowników firmy ochroniarskiej.
-W dniu 22 sierpnia - obrzucenie kamieniami samochodu ochrony, 28 sierpnia w Wólce Bodzechowskiej - proceder się powtórzył, były też groźby karalne pod adresami ochroniarzy - mówi R. Pietrkiewicz.
Jednak to, co stało się w nocy z poniedziałku na wtorek, pokazało prawdziwą eskalację procederu. Dziewięciu pracowników ochrony wracało VW transporterem z konwojowania kolejowego transportu złomy do Celsy. W Przyborowiu w kierunku samochodu poleciał koktajl Mołotowa.
-Rzeczywiście, w kierunku samochodu sprawca rzucił butelkę z łatwopalną substancją i lontem zapalnym -przyznaje oficer prasowy ostrowieckiej policji, R. Pietrkiewicz. Butelka, na szczęście, nie trafiła w samochód, lecz upadła przed, gdzie nastąpiła eksplozja. Aż strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby trafiła w samochód.
-Robi się coraz bardziej niebezpiecznie –mówi nasz rozmówca,– Oni faktycznie zagrażają życiu i zdrowiu. Czynny napad i rzucanie butelek z benzyną, to już nie są żarty. Zaczyna to mieć znamiona walki jakiegoś gangu. A przecież ochroniarze, to są młodzi ludzie, którzy mają swoje rodziny. Nie wiadomo czego można się jeszcze spodziewać. Wszyscy sprawcy dobrze znani są w środowisku, a także policji,
gdyż mają na swoim koncie konflikty z prawem, a nawet wyroki w zawieszeniu. Ale co z tego, że policja ich zatrzyma, jeśli sąd ich wypuści? A tak już było. Dlatego są tak zuchwali i czują się bezkarni.
-Ten, który został zatrzymany był, przywódcą całej ekipy –dodaje kolejny rozmówca. –Może na jakiś czas sytuacja się uspokoi. Ale nie sądzę, że na długo. Będą szukać zemsty, bo kradzież złomu to ich jedyny sposób na życie.
„Złomiarski gang” stanowi kilkuosobowa grupa mieszakńców Przyborowia i Wólki Bodzechowskiej. Nieoficjalnie wiemy, że jej przywódcami są dwaj bracia. Policji udało się zatrzymać jednego ze sprawców. Drugi jest wciąz poszukiwany. Niewykluczone, że mężczyźni mieli związek z brutalnym pobiciem jedenego z ochroniarzy dwa tygodnie wcześniej.
-W związku z atakami na pracowników ochrony zatrzymaliśmy 21-latka, mieszkańca gminy Bodzechów -przyznaje oficer prasowy KPP w Ostrowcu, R. Pietrkiewicz. Schwytanie kolejnych sprawców to kwestia czasu.
Jak na razie na terenie Celsy firma ochroniarska wzmocniła patrole. Pracownicy mają nadzieję, że uda im się uniknąć bezpośredniej konfrontacji z napastnikami. Współpracują w tym zakresie z policją i wierzą, że tym razem zadziała system prawa. Eskalacja zdarzeń zbiegła się w czasie z uszczelnieniem przez ochronę transportów kolejowych do huty. Odcięło to źródło zysku okolicznym złodziejom złomu, którzy według znawców procederu utworzyli świetnie wyspecjalizowany gang.
Wchodzi l i oni na wagony wypełnione złomem w miejscu, gdzie pociąg zwalniał, a następnie zrzucali z nich co się tylko dała. Następnie uciekali do lasu, aby następnie łup sprzedawać w licznych skupach.




















