Po kilkugodzinnej akcji nie znaleziono ładunku wybuchowego w bloku przy ulicy Sandomierskiej 6. Ewakuowani mieszkańcy powrócili przed 21 do swoich mieszkań. Wszystko zaczęło się przed 18 kiedy to do 17 lokali przy ulicy Sandomierskiej 6, apteki i pobliskiego sklepu „Groszek” zapukali funkcjonariusze policji z prośbą o ewakuacje.
Okazało się, że kilka minut wcześnie ktoś zadzwonił do jednej z mieszkaniec feralnego bloku z informacją, że została podłożona bomba. Jak relacjonowała na bieżąco kobieta, udało jej się spisać numer z którego do niej dzwoniono i powiadomić policję.Na miejscu pojawiły się trzy zastępy straży pożarnej, policja, pogotowie, straż miejska, pogotowie gazowe i elektryczne. Mieszkańcy, którzy zostali ewakuowani zostali przewiezieni bądź do oioku, bądź mogli schronić się przed mrozem w przygotowanym przez strażaków namiocie pneumatycznym.
Po 19 na miejscu pojawili się eksperci od ładunków wybuchowych z Kielc wraz z wyspecjalizowanymi psami. Po godzinnej pracy nie znaleziono nic podejrzanego.
To drugi w ostatnich dniach fałszywy alarm bombowy. Dzień wcześniej podobny ogłoszono na osiedlu w Opatowie, tam już żartowniś został ujęty.
















