Szesnastoma glosami za i 6 przeciw radni Ostrowca Świętokrzyskiego uchwalili budżet na 2012 rok. Przychody mają wynieść 195 mln zł, a wydatki 202 mln zł. Deficyt przekraczający 7 mln zł, ma być sfinansowany kredytami bankowymi. -To najlepszy z możliwych i realny budżet na bardzo trudny rok – mówił o, przyjętym w ubiegły czwartek, budżecie, prezydent Jarosław Wilczyński.
Mniejsze wpływy, mniejsze możliwości
Już od miesięcy mówiło się, że przygotowanie budżetu po wyborach samorządowych i w czasie wyraźnego przyhamowania gospodarczego, będzie trudnym zadaniem.
-Tegoroczne przychody wyniosą 197 mln zł –mówi prezydent J. Wilczyński. W toku prac nad budżetem zależało mi na tym, by radni zaakceptowali ”łagodne” stawki podatków”, tak, by w trudnym okresie, w jakim żyjemy, nie stawiać pod ścianą ostrowieckich przedsiębiorców i podatników, i nie przerzucać na nich kosztów kryzysu.
Oczywiście niższe stawki podatkowe skutkować będą mniejszymi dochodami. Wydatki na poziomie 202 mln zł musimy więc pokryć, zaciągając kredyty. Da to nam możliwość kontynuowania najważniejszych dla miasta inwestycji, w tym budowy IV etapu ulicy Zagłoby oraz dokończenia kanalizacji peryferyjnych dzielnic Ostrowca.
Cóż można powiedzieć o budżecie na 2011 rok? Otóż jeśli dokonamy podziału pieniędzy na poszczególne dziedziny życia, to najwięcej, bo aż 58 mln zł pójdzie na oświatę, 34 mln zł na pomoc społeczną, 10,5 mln zł na sport i kulturę fizyczną, a 4 mln zł na kulturę.
-Najważniejsze, że mamy budżet realny, dobry dla mieszkańców, gwarantujący zabezpieczenie podstawowych dziedzin życia i zadań określonych ustawami –podkreślił w czasie sesji Rady miasta, prezydent J. Wilczyński. Czeka nas co prawda rok trudny, oszczędny, ale również rok zmian na lepsze.
Różne spojrzenia i oceny
Najsurowszymi recenzentami przedstawionego projektu uchwały budżetowej, okazali się radni Klubu Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Zbigniewa Dudy, przewodniczącego klubu, budżet ten jest niebezpieczny dla finansów miasta. Zbyt optymistycznie, niejako na wyrost założono wpływy z podatków. Zbyt małe środki przeznaczono na wykup działek pod przyszły Park Przemysłowy, a bezrobocie jest dziś najważniejszym problemem miasta.
-Radni Prawa i Sprawiedliwości wyrażają sprzeciw wobec takiego budżetu i będą głosować za jego odrzuceniem –zakończył swoje wystąpienie Z. Duda.
W ocenie Macieja Kuszewskiego, przewodniczącego Klubu Radnych TOS, proponowany budżet cechuje się „umiarkowanie inwestycyjnym charakterem i jest dostosowany do możliwości gminy oraz do sytuacji gospodarczej. Odpowiada on społecznym potrzebom, bowiem zostanie zakończona, ważna dla Ostrowca, budowa ulicy Zagłoby, dalej dokończona zostanie budowa ulicy Tomaszów, termomodernizacja budynku PSP Nr 8 - ostatniego nie ocieplonego jeszcze obiektu szkolnego i kontynuowany program kanalizacji. Budżet oświaty wynoszący 58 mln zł będzie o 2 mln zł większy od ubiegłorocznego. Do niewystarczającej w stosunku do potrzeb subwencji, gmina dołoży ponad 10 mln zł, a jednym z głównych zadań oświatowych będzie wprowadzenie indywidualizacji nauczania w klasach 1 - 3”. Radny dostrzegł też w budżecie element prospołeczny, polegający na nieobciążeniu mieszkańców i przedsiębiorców nadmiernymi podatkami.
Zdecydowanie poparli budżet radni Platformy Obywatelskiej. Za to sporo uwag i wniosków do tej uchwały, choć również „ciepłych” słów, miał Henryk Rożnowski, prezentujący stanowisko Klubu Radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
-Pod względem prawnym nie można mieć zastrzeżeń -mówił. - Zaplanowany deficyt w wysokości 7 mln zł, pokryty zostanie kredytami wziętymi na ulicę Zagłoby. Natomiast 42 proc. wskaźnik zadłużenia gminy, choć jest po raz pierwszy tak wysoki, mieści się w dopuszczalnej prawem granicy (60 proc). Radni lewicy zwrócili jednak uwagę na: obcięcie środków z budżetu gminy dla organizacji pozarządowych, pominiecie w tegorocznym budżecie budownictwa socjalnego, rezygnację z zainstalowania monitoringu na stadionie przy ulicy Świętokrzyskiej, a także dużo mniejsze niż w latach poprzednich pieniądze na stypendia dla młodych sportowców. Radni SLD wnosili też o zrewidowanie programu „Browaru” oraz Muzeum Techniki. Te dwa projekty wymagają, ich zdaniem, nowego innego podejścia. Większość postulatów lewicy prezydent J. Wilczyński ocenił jako konstruktywne. Przyznał, że gmina zaniechała budownictwa socjalnego, ponieważ w tym roku tego typu inwestycje nie mogą liczyć na wsparcie państwa.
Zaciąganie pasa
Na pewno, naszym zdaniem, nie jest to budżet marzeń. Przyzwyczajeni do „rozdętych” budżetów przedwyborczych, musimy teraz ostudzić nasze oczekiwania i apetyty. Miasto realizuje przecież, głównie „na kredyt”, największą od lat inwestycję drogową – IV etap ulicy Zagłoby. Nadal dokłada miliony złotych do oświaty. Co więcej z roku na rok nakłady na tę dziedzinę rosną. Najbardziej niepokoją jednak skromne środki na wykup terenów pod strefę przemysłową, o czym mówili w czasie dyskusji nad budżetem radni. Na najważniejsze zadania brakuje środków. Bez terenów inwestycyjnych, dobrze uzbrojonych działek i zachęt dla potencjalnych inwestorów miasto nie pójdzie do przodu. Na pewno obecny budżet nie satysfakcjonuje przedstawicieli organizacji pozarządowych czy klubów sportowych. Prawda jest taka, że z pustego i Salomon nie naleje. Oznaki kryzysu widać, wpływy z podatków maleją i pewnie o tłustych latach, przynajmniej na pewien czas, przyjdzie zapomnieć.
Już od miesięcy mówiło się, że przygotowanie budżetu po wyborach samorządowych i w czasie wyraźnego przyhamowania gospodarczego, będzie trudnym zadaniem.
-Tegoroczne przychody wyniosą 197 mln zł –mówi prezydent J. Wilczyński. W toku prac nad budżetem zależało mi na tym, by radni zaakceptowali ”łagodne” stawki podatków”, tak, by w trudnym okresie, w jakim żyjemy, nie stawiać pod ścianą ostrowieckich przedsiębiorców i podatników, i nie przerzucać na nich kosztów kryzysu.
Oczywiście niższe stawki podatkowe skutkować będą mniejszymi dochodami. Wydatki na poziomie 202 mln zł musimy więc pokryć, zaciągając kredyty. Da to nam możliwość kontynuowania najważniejszych dla miasta inwestycji, w tym budowy IV etapu ulicy Zagłoby oraz dokończenia kanalizacji peryferyjnych dzielnic Ostrowca.
Cóż można powiedzieć o budżecie na 2011 rok? Otóż jeśli dokonamy podziału pieniędzy na poszczególne dziedziny życia, to najwięcej, bo aż 58 mln zł pójdzie na oświatę, 34 mln zł na pomoc społeczną, 10,5 mln zł na sport i kulturę fizyczną, a 4 mln zł na kulturę.
-Najważniejsze, że mamy budżet realny, dobry dla mieszkańców, gwarantujący zabezpieczenie podstawowych dziedzin życia i zadań określonych ustawami –podkreślił w czasie sesji Rady miasta, prezydent J. Wilczyński. Czeka nas co prawda rok trudny, oszczędny, ale również rok zmian na lepsze.
Różne spojrzenia i oceny
Najsurowszymi recenzentami przedstawionego projektu uchwały budżetowej, okazali się radni Klubu Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Zbigniewa Dudy, przewodniczącego klubu, budżet ten jest niebezpieczny dla finansów miasta. Zbyt optymistycznie, niejako na wyrost założono wpływy z podatków. Zbyt małe środki przeznaczono na wykup działek pod przyszły Park Przemysłowy, a bezrobocie jest dziś najważniejszym problemem miasta.
-Radni Prawa i Sprawiedliwości wyrażają sprzeciw wobec takiego budżetu i będą głosować za jego odrzuceniem –zakończył swoje wystąpienie Z. Duda.
W ocenie Macieja Kuszewskiego, przewodniczącego Klubu Radnych TOS, proponowany budżet cechuje się „umiarkowanie inwestycyjnym charakterem i jest dostosowany do możliwości gminy oraz do sytuacji gospodarczej. Odpowiada on społecznym potrzebom, bowiem zostanie zakończona, ważna dla Ostrowca, budowa ulicy Zagłoby, dalej dokończona zostanie budowa ulicy Tomaszów, termomodernizacja budynku PSP Nr 8 - ostatniego nie ocieplonego jeszcze obiektu szkolnego i kontynuowany program kanalizacji. Budżet oświaty wynoszący 58 mln zł będzie o 2 mln zł większy od ubiegłorocznego. Do niewystarczającej w stosunku do potrzeb subwencji, gmina dołoży ponad 10 mln zł, a jednym z głównych zadań oświatowych będzie wprowadzenie indywidualizacji nauczania w klasach 1 - 3”. Radny dostrzegł też w budżecie element prospołeczny, polegający na nieobciążeniu mieszkańców i przedsiębiorców nadmiernymi podatkami.
Zdecydowanie poparli budżet radni Platformy Obywatelskiej. Za to sporo uwag i wniosków do tej uchwały, choć również „ciepłych” słów, miał Henryk Rożnowski, prezentujący stanowisko Klubu Radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
-Pod względem prawnym nie można mieć zastrzeżeń -mówił. - Zaplanowany deficyt w wysokości 7 mln zł, pokryty zostanie kredytami wziętymi na ulicę Zagłoby. Natomiast 42 proc. wskaźnik zadłużenia gminy, choć jest po raz pierwszy tak wysoki, mieści się w dopuszczalnej prawem granicy (60 proc). Radni lewicy zwrócili jednak uwagę na: obcięcie środków z budżetu gminy dla organizacji pozarządowych, pominiecie w tegorocznym budżecie budownictwa socjalnego, rezygnację z zainstalowania monitoringu na stadionie przy ulicy Świętokrzyskiej, a także dużo mniejsze niż w latach poprzednich pieniądze na stypendia dla młodych sportowców. Radni SLD wnosili też o zrewidowanie programu „Browaru” oraz Muzeum Techniki. Te dwa projekty wymagają, ich zdaniem, nowego innego podejścia. Większość postulatów lewicy prezydent J. Wilczyński ocenił jako konstruktywne. Przyznał, że gmina zaniechała budownictwa socjalnego, ponieważ w tym roku tego typu inwestycje nie mogą liczyć na wsparcie państwa.
Zaciąganie pasa
Na pewno, naszym zdaniem, nie jest to budżet marzeń. Przyzwyczajeni do „rozdętych” budżetów przedwyborczych, musimy teraz ostudzić nasze oczekiwania i apetyty. Miasto realizuje przecież, głównie „na kredyt”, największą od lat inwestycję drogową – IV etap ulicy Zagłoby. Nadal dokłada miliony złotych do oświaty. Co więcej z roku na rok nakłady na tę dziedzinę rosną. Najbardziej niepokoją jednak skromne środki na wykup terenów pod strefę przemysłową, o czym mówili w czasie dyskusji nad budżetem radni. Na najważniejsze zadania brakuje środków. Bez terenów inwestycyjnych, dobrze uzbrojonych działek i zachęt dla potencjalnych inwestorów miasto nie pójdzie do przodu. Na pewno obecny budżet nie satysfakcjonuje przedstawicieli organizacji pozarządowych czy klubów sportowych. Prawda jest taka, że z pustego i Salomon nie naleje. Oznaki kryzysu widać, wpływy z podatków maleją i pewnie o tłustych latach, przynajmniej na pewien czas, przyjdzie zapomnieć.
















