Przyszła do redakcji tuż po wyjściu ze szpitala. Przyprowadziła trójkę dzieci, z których najmłodsze miało niespełna 7 dni.
-Boję się, że mogę je stracić – powiedziała z żalem. Potem opowiedziała historię swego życia, będącą wielkim, niemym wołaniem o pomoc.
22- letnia Monika straciła matkę mając 8 lat. Kilka lat później zmarł również jej ojciec. Przez rok przebywała w rodzinie zastępczej. Gdy zamieszkała w M-2 należącym do rodziców, poznała ojca swojego pierwszego dziecka. Dziś 3,5 -letniej Wiktorii. Miała 17 lat, gdy okazało się, że jest w ciąży. Przerwała naukę, ale dalej przez kilka miesięcy pobierała rentę. Została za to skazana wyrokiem w zawieszeniu, z nakazem spłaty nielegalnie pobranych pieniędzy.
Kiedy odchowała Wiktorię, wróciła do szkoły. Na nowo została jej przyznana renta rodzinna, z której część szła na spłatę nielegalnie pobranej kwoty. W tym czasie poznała kolejnego partnera. Miała nadzieję, że ten związek będzie udany i że razem uda im się stworzyć prawdziwą rodzinę. Z tego związku urodziło się jej kolejne dziecko. Monika ponownie zrezygnowała z nauki, ale nie z pobierania renty. Nie zastanawiała się nad grożącymi jej konsekwencjami.
-Nie miałam za co żyć. Musiałam pobierać te pieniądze -próbuje tłumaczyć swoje postępowanie.
Sąd nie uznał jednak tej okoliczności za łagodzącą. Monika została po raz drugi skazana. Tym razem na 6 miesięcy, w zawieszeniu na rok pozbawienia wolności. Sąd przyznał jej również kuratora. Skazana otrzymała ponowny nakaz spłaty długu, który z dnia na dzień rósł. Utrzymywała się z alimentów przyznanych na pierwszą córkę oraz z dodatku rodzinnego. Pieniędzy starczało jej ledwie na życie. Nie regulowała więc opłat mieszkaniowych, czynszu i rachunków za energię elektryczną. Zaległości w Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, z powodu nie płacenia czynszu przez blisko dwa lata, doszły do około 2 tys. zł. Spółdzielnia kierowała kolejne wezwania do zapłaty, na które adresatka nie reagowała. Porównywalne zaległości powstały przy opłatach za energię elektryczną. Zakład Energetyczny był bardziej rygorystyczny. Doszło do odcięcia dopływu energii. Nastąpiło to na krótko przed jej pójściem do szpitala, gdzie w drugiej dekadzie listopada urodziła trzecie dziecko.
Młoda matka jest życiowo niezaradna. Nie radzi sobie z rozwiązywaniem podstawowych problemów, co zagraża bezpieczeństwu jej dzieci. W tej sytuacji uzasadnioną wydaje się decyzja kuratora, kierującego do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich, zarówno wobec niej, jak i jej partnera. Ojciec dwójki młodszych dzieci Moniki nie tylko nie uczestniczy w ich wychowywaniu, ale też nie łoży na ich utrzymanie. Przebywa bowiem w zakładzie karnym, gdzie odsiaduje wyrok za kradzież. Pewnie wyszedłby już na wolność, gdyby nie samowolne przedłużenie udzielonej mu przepustki. Teraz do odsiadki pozostaje mu jeszcze kilka miesięcy. Podczas odbywania kary dowiedział się o katastrofalnej sytuacji Moniki i dzieci. Powiadomił o tym swoją ciotkę, prosząc o wsparcie Moniki. Kobieta próbuje na swój sposób pomóc młodej matce. Przyprowadza ją też do naszej redakcji. Prosi o zainteresowanie problemami Moniki, które czynią jej sytuację katastrofalną. Następnego dnia odwiedzamy młodą matkę w jej mieszkaniu.
Drzwi kawalerki w bloku na trzecim piętrze otwiera nam Monika wraz z córkami. Idziemy do kuchni, bo w niewielkim pokoju nie byłoby nawet gdzie usiąść. Ledwie zmieściły się w nim dwa tapczany, szafy i komoda, na której stoi telewizor oraz kaflowy piec, jedyne źródło ciepła dla całego mieszkania. Na jednym z tapczanów Monika ułożyła noworodka. W pomieszczeniu panował totalny rozgardiasz.
Wokół widać było dziecięce ubranka, zabawki. Nie lepiej było w kuchni. Stare meble, pralka, lodówka, garnki. Nad oknem widoczny z daleka grzyb. Pod oknem, dziury w tynku. Aby przywrócić temu pomieszczeniu normalny wygląd, należałoby je odmalować, uprzątnąć, wyremontować łazienkę. Tylko, że Monikę nie będzie na to stać. Potrzeba podjęcia pilnych interwencji, a szczególnie obrony w sprawie o ograniczenie praw rodzicielskich, wymagała pomocy prawnej.
Stąd też pierwsza pomoc udzielona młodej kobiecie dotyczyła wystąpienia do sądu o ustanowienie obrońcy z urzędu. Pismo do sądu przygotowała Anita Mozal -Zelga, prawnik z Biura posła J. Rusieckiego, dyżurująca m.in. w naszej redakcji. Sąd rozpatrzył wniosek pozytywnie. Obrońca z urzędu, mec. Rafał Jabłoński, którego zapoznaliśmy ze wszystkimi problemami młodej matki, zadeklarował się również udzielić pomocy prawnej w innych sprawach.
Kolejna nasza interwencja dotyczyła przyłączenia prądu oraz anulowania związanej z tym, dodatkowej opłaty. Sławomir Radlak, dyrektor Zakładu Energetycznego w Ostrowcu Św., po zapoznaniu się z przekazanymi przez nas informacjami o dramatycznej sytuacji młodej kobiety i jej dzieci zapewnił, że dopływ energii zostanie wznowiony bez dodatkowej opłaty. Faktycznie, następnego dnia zamontowany został licznik na kartę, umożliwiający użytkownikowi kontrolę zużycia energii. Udało się również rozstrzygnąć sprawę uregulowania zadłużenia, które było przyczyną odcięcia energii. Z udziałem pracownic Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej doszło do ugody, na mocy której pierwsza rata długu została zapłacona przez MOPS. Kolejną, 300 -złotową ma zapłacić zainteresowana. Kolejną znów MOPS.
Z MOPS-u Monika będzie także pobierać zasiłki celowe na żywność oraz świadczenie rodzinne na dzieci. Jak poinformowała kierownik działu pomocy środowiskowej w MOPS, Marzena Góra, od czwartku, 3 grudnia młoda matka zaczęła korzystać z usług opiekuńczych. Opiekunka przychodzi do domu Moniki codziennie na 3 godziny, z wyjątkiem sobót i niedziel. Uczy Monikę prowadzenia gospodarstwa domowego i należytej opieki nad dziećmi.
W czasie obecności opiekunki w domu, młoda matka będzie już sama załatwiać urzędowe sprawy, chodzić po zakupy, czy do lekarza z dziećmi. Podopieczna zostanie również od przyszłego roku umieszczona na liście do przydziału żywności unijnej. MOPS zapewni ponadto opał. To optymalna pomoc, jaką może zapewnić MOPS. Otwartą sprawą pozostaje konieczność uregulowania zaległości czynszowych w Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Jak nas poinformował wiceprezes Andrzej Zborowski, dług wobec spółdzielni sięga 2 tys. zł. Po braku reakcji na liczne monity dotyczące zapłaty, spółdzielnia zdecydowała się skierować sprawę do sądu. Monika nie dopełniła również innej, ważnej formalności. Nie przeprowadziła postępowania spadkowego. Zajmowane przez nią mieszkanie, w dokumentach SM „Hutnik” dalej widnieje na jej ojca. Po naszej rozmowie z wiceprezesem A. Zborowskim uzyskaliśmy zapewnienie o wstrzymaniu postępowania wobec dłużniczki. Zainteresowana musi jednak wystąpić z prośbą w tej sprawie, a także zadeklarować spłatę długu i zacząć go regulować. Mogłaby wówczas skorzystać z dodatku mieszkaniowego.
Spółdzielnia pomoże również Monice w przeprowadzeniu drobnych napraw w mieszkaniu. Wkrótce zostanie tam skierowany pracownik z administracji.
Czy w podobny sposób uda się rozwiązać najtrudniejszy problem spłaty blisko 20 tys. zł wyłudzonych z ZUS-u - nie wiadomo. Rzecznik prasowy ZUS, Paweł Szkalej po rozpoznaniu sytuacji, w jakiej znalazła się młoda matka i jej trójka dzieci, przesłał nam następują odpowiedź:
-Sprawa tej kobiety jest bardzo trudna i skomplikowana - czytamy. W przypadku przerwania nauki osoba pobierająca świadczenie zobowiązana jest powiadomić o tym fakcie ZUS. Prawo do renty rodzinnej dla dzieci po ukończeniu przez nie 16 roku życia, zależy od tego, czy dziecko się uczy. Przepisy dopuszczają naukę w szkołach publicznych i niepublicznych.
Niestety, zainteresowana tego nie zrobiła i złamała prawo polegające na wyłudzeniu świadczenia. ZUS musiał zawiadomić o tym fakcie prokuraturę, która skierowała sprawę do sądu. W tej chwili ze względu na bardzo trudną sytuację rodzinną podanie zainteresowanej o całkowite lub częściowe umorzenie długu jest wnikliwie analizowane. Powoli życie Moniki zaczyna się stabilizować. Problemy, wobec których była dotąd bezsilna, przy wsparciu ludzi dobrej woli, stały się możliwe do rozwiązania. Czy Monika nie zaprzepaści szansy, którą jej dano? Czy stworzy dzieciom prawdziwy dom, w którym będą bezpieczne, spokojne i szczęśliwe? Dom, którego sama nie miała. To już zależeć będzie od niej samej.
Kiedy odchowała Wiktorię, wróciła do szkoły. Na nowo została jej przyznana renta rodzinna, z której część szła na spłatę nielegalnie pobranej kwoty. W tym czasie poznała kolejnego partnera. Miała nadzieję, że ten związek będzie udany i że razem uda im się stworzyć prawdziwą rodzinę. Z tego związku urodziło się jej kolejne dziecko. Monika ponownie zrezygnowała z nauki, ale nie z pobierania renty. Nie zastanawiała się nad grożącymi jej konsekwencjami.
-Nie miałam za co żyć. Musiałam pobierać te pieniądze -próbuje tłumaczyć swoje postępowanie.
Sąd nie uznał jednak tej okoliczności za łagodzącą. Monika została po raz drugi skazana. Tym razem na 6 miesięcy, w zawieszeniu na rok pozbawienia wolności. Sąd przyznał jej również kuratora. Skazana otrzymała ponowny nakaz spłaty długu, który z dnia na dzień rósł. Utrzymywała się z alimentów przyznanych na pierwszą córkę oraz z dodatku rodzinnego. Pieniędzy starczało jej ledwie na życie. Nie regulowała więc opłat mieszkaniowych, czynszu i rachunków za energię elektryczną. Zaległości w Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, z powodu nie płacenia czynszu przez blisko dwa lata, doszły do około 2 tys. zł. Spółdzielnia kierowała kolejne wezwania do zapłaty, na które adresatka nie reagowała. Porównywalne zaległości powstały przy opłatach za energię elektryczną. Zakład Energetyczny był bardziej rygorystyczny. Doszło do odcięcia dopływu energii. Nastąpiło to na krótko przed jej pójściem do szpitala, gdzie w drugiej dekadzie listopada urodziła trzecie dziecko.
Młoda matka jest życiowo niezaradna. Nie radzi sobie z rozwiązywaniem podstawowych problemów, co zagraża bezpieczeństwu jej dzieci. W tej sytuacji uzasadnioną wydaje się decyzja kuratora, kierującego do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich, zarówno wobec niej, jak i jej partnera. Ojciec dwójki młodszych dzieci Moniki nie tylko nie uczestniczy w ich wychowywaniu, ale też nie łoży na ich utrzymanie. Przebywa bowiem w zakładzie karnym, gdzie odsiaduje wyrok za kradzież. Pewnie wyszedłby już na wolność, gdyby nie samowolne przedłużenie udzielonej mu przepustki. Teraz do odsiadki pozostaje mu jeszcze kilka miesięcy. Podczas odbywania kary dowiedział się o katastrofalnej sytuacji Moniki i dzieci. Powiadomił o tym swoją ciotkę, prosząc o wsparcie Moniki. Kobieta próbuje na swój sposób pomóc młodej matce. Przyprowadza ją też do naszej redakcji. Prosi o zainteresowanie problemami Moniki, które czynią jej sytuację katastrofalną. Następnego dnia odwiedzamy młodą matkę w jej mieszkaniu.
Drzwi kawalerki w bloku na trzecim piętrze otwiera nam Monika wraz z córkami. Idziemy do kuchni, bo w niewielkim pokoju nie byłoby nawet gdzie usiąść. Ledwie zmieściły się w nim dwa tapczany, szafy i komoda, na której stoi telewizor oraz kaflowy piec, jedyne źródło ciepła dla całego mieszkania. Na jednym z tapczanów Monika ułożyła noworodka. W pomieszczeniu panował totalny rozgardiasz.
Wokół widać było dziecięce ubranka, zabawki. Nie lepiej było w kuchni. Stare meble, pralka, lodówka, garnki. Nad oknem widoczny z daleka grzyb. Pod oknem, dziury w tynku. Aby przywrócić temu pomieszczeniu normalny wygląd, należałoby je odmalować, uprzątnąć, wyremontować łazienkę. Tylko, że Monikę nie będzie na to stać. Potrzeba podjęcia pilnych interwencji, a szczególnie obrony w sprawie o ograniczenie praw rodzicielskich, wymagała pomocy prawnej.
Stąd też pierwsza pomoc udzielona młodej kobiecie dotyczyła wystąpienia do sądu o ustanowienie obrońcy z urzędu. Pismo do sądu przygotowała Anita Mozal -Zelga, prawnik z Biura posła J. Rusieckiego, dyżurująca m.in. w naszej redakcji. Sąd rozpatrzył wniosek pozytywnie. Obrońca z urzędu, mec. Rafał Jabłoński, którego zapoznaliśmy ze wszystkimi problemami młodej matki, zadeklarował się również udzielić pomocy prawnej w innych sprawach.
Kolejna nasza interwencja dotyczyła przyłączenia prądu oraz anulowania związanej z tym, dodatkowej opłaty. Sławomir Radlak, dyrektor Zakładu Energetycznego w Ostrowcu Św., po zapoznaniu się z przekazanymi przez nas informacjami o dramatycznej sytuacji młodej kobiety i jej dzieci zapewnił, że dopływ energii zostanie wznowiony bez dodatkowej opłaty. Faktycznie, następnego dnia zamontowany został licznik na kartę, umożliwiający użytkownikowi kontrolę zużycia energii. Udało się również rozstrzygnąć sprawę uregulowania zadłużenia, które było przyczyną odcięcia energii. Z udziałem pracownic Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej doszło do ugody, na mocy której pierwsza rata długu została zapłacona przez MOPS. Kolejną, 300 -złotową ma zapłacić zainteresowana. Kolejną znów MOPS.
Z MOPS-u Monika będzie także pobierać zasiłki celowe na żywność oraz świadczenie rodzinne na dzieci. Jak poinformowała kierownik działu pomocy środowiskowej w MOPS, Marzena Góra, od czwartku, 3 grudnia młoda matka zaczęła korzystać z usług opiekuńczych. Opiekunka przychodzi do domu Moniki codziennie na 3 godziny, z wyjątkiem sobót i niedziel. Uczy Monikę prowadzenia gospodarstwa domowego i należytej opieki nad dziećmi.
W czasie obecności opiekunki w domu, młoda matka będzie już sama załatwiać urzędowe sprawy, chodzić po zakupy, czy do lekarza z dziećmi. Podopieczna zostanie również od przyszłego roku umieszczona na liście do przydziału żywności unijnej. MOPS zapewni ponadto opał. To optymalna pomoc, jaką może zapewnić MOPS. Otwartą sprawą pozostaje konieczność uregulowania zaległości czynszowych w Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Jak nas poinformował wiceprezes Andrzej Zborowski, dług wobec spółdzielni sięga 2 tys. zł. Po braku reakcji na liczne monity dotyczące zapłaty, spółdzielnia zdecydowała się skierować sprawę do sądu. Monika nie dopełniła również innej, ważnej formalności. Nie przeprowadziła postępowania spadkowego. Zajmowane przez nią mieszkanie, w dokumentach SM „Hutnik” dalej widnieje na jej ojca. Po naszej rozmowie z wiceprezesem A. Zborowskim uzyskaliśmy zapewnienie o wstrzymaniu postępowania wobec dłużniczki. Zainteresowana musi jednak wystąpić z prośbą w tej sprawie, a także zadeklarować spłatę długu i zacząć go regulować. Mogłaby wówczas skorzystać z dodatku mieszkaniowego.
Spółdzielnia pomoże również Monice w przeprowadzeniu drobnych napraw w mieszkaniu. Wkrótce zostanie tam skierowany pracownik z administracji.
Czy w podobny sposób uda się rozwiązać najtrudniejszy problem spłaty blisko 20 tys. zł wyłudzonych z ZUS-u - nie wiadomo. Rzecznik prasowy ZUS, Paweł Szkalej po rozpoznaniu sytuacji, w jakiej znalazła się młoda matka i jej trójka dzieci, przesłał nam następują odpowiedź:
-Sprawa tej kobiety jest bardzo trudna i skomplikowana - czytamy. W przypadku przerwania nauki osoba pobierająca świadczenie zobowiązana jest powiadomić o tym fakcie ZUS. Prawo do renty rodzinnej dla dzieci po ukończeniu przez nie 16 roku życia, zależy od tego, czy dziecko się uczy. Przepisy dopuszczają naukę w szkołach publicznych i niepublicznych.
Niestety, zainteresowana tego nie zrobiła i złamała prawo polegające na wyłudzeniu świadczenia. ZUS musiał zawiadomić o tym fakcie prokuraturę, która skierowała sprawę do sądu. W tej chwili ze względu na bardzo trudną sytuację rodzinną podanie zainteresowanej o całkowite lub częściowe umorzenie długu jest wnikliwie analizowane. Powoli życie Moniki zaczyna się stabilizować. Problemy, wobec których była dotąd bezsilna, przy wsparciu ludzi dobrej woli, stały się możliwe do rozwiązania. Czy Monika nie zaprzepaści szansy, którą jej dano? Czy stworzy dzieciom prawdziwy dom, w którym będą bezpieczne, spokojne i szczęśliwe? Dom, którego sama nie miała. To już zależeć będzie od niej samej.



















