Piątek, 10. września 2010

Ostatnia aktualizacja21:00:06

Gorący temat

Prawo Interwencje Opłakane skutki błędnej diagnozy

Opłakane skutki błędnej diagnozy

Email Drukuj PDF

O horrorze, jaki przeżyła rodzina 21 -letniej studentki, u której nie rozpoznano ostrej wirusowej choroby zakaźnej, a leczono ją na świnkę, którą przeszła w dzieciństwie, opowiedziała nam matka pacjentki.

-Życie mojej córki było zagrożone -zaznaczyła na wstępie matka. Przypominając minione, koszmarne wydarzenia, chciałabym uczulić inne matki, aby w razie wątpliwości nie poprzestawały na postawionej diagnozie, lecz ratowały ciężko chore dziecko, aż do skutku. Choroba mojej córki zaczęła  się od wysokiej gorączki, bólu gardła i obrzmienia węzłów chłonnych. Kiedy kolejnego dnia mimo podania leków obniżających gorączkę, temperatura sięgała 40 stopni C, późnym wieczorem zawiozłam córkę na pogotowie. Od razu otrzymałam skierowanie na izbę przyjęć, gdzie konsultacja trwała 2,5 godziny. Pełniąca dyżur lekarka, po obejrzeniu córki i zapoznaniu się z wynikami badań uznała, że jest to świnka i zapisała maść, nie przyjmując do wiadomości, że córka przeszła już tę chorobę w dzieciństwie. Mimo wątpliwości zastosowałam się do wskazówek lekarza. Jednak przez następne dni gorączka nie spadała, a obrzęk szyi jeszcze się powiększył. Do tego doszły obrzęki powiek. Zawiozłam więc córkę, po raz drugi, na izbę przyjęć. Dziecko leciało mi już przez ręce. Wykonano kolejne badania oraz jeszcze raz usg. Opisując to badanie radiolog zasugerował dalszą konsultację. Córkę obejrzał więc dyżurujący w izbie laryngolog. Patrząc na córkę powiedział, iż może to być również choroba onkologiczna. Kazał zgłosić się ze skierowaniem od lekarza rodzinnego za trzy dni do Kielc na hematologię. Słuchaliśmy tego przerażeni, słaniając się na nogach. Córka była bliska omdlenia.
Po powrocie do domu stan chorej się pogorszył. Wezwałam prywatnie lekarza do domu. Po dokładnym zbadaniu córki, obejrzeniu gardła, w którym były białe plamki doktor uznała, że to mononukleoza i wypisała skierowanie do szpitala zakaźnego. Dowieźliśmy ją tam w ostatniej chwili. Prócz ostrej choroby zakaźnej stwierdzono u córki zapalenie płuc oraz powiększenie śledziony i wątroby. Przez następne dni jej stan był ciężki, bardzo baliśmy się o jej życie. To były dla nas koszmarne godziny. Potem powoli zaczęła wychodzić z choroby. Do dziś jest osłabiona i nie odzyskuje dawnej sprawności.
To, co wówczas przeżyliśmy, na długo będziemy pamiętać. Nie zapomnimy też tego, co zrobiła dla naszej córki wezwana do domu lekarka. Do dziś nie możemy odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego nie rozpoznali choroby bardziej doświadczeni lekarze, pracujący w szpitalu?
***
Błąd diagnostyczny polega na postawieniu niewłaściwej diagnozy na skutek obiektywnie sprzecznego z zasadami obowiązującymi w medycynie postępowania mi lekarza. Aby ocenić, czy dane zachowanie lekarza wyczerpuje znamiona błędu w sztuce, zawsze musimy uzyskać opinię biegłego lekarza, stwierdzającą obiektywną niewłaściwość postępowania w tym konkretnym przypadku. Przyczyny błędnej diagnozy mogą być różne; lekarz poniesie odpowiedzialność tylko wtedy, gdy nie dochował należytej staranności podczas czynności podjętych w celu postawienia właściwej diagnozy, gdyż nie każde obiektywnie wadliwe rozpoznanie oznacza, że lekarz będzie za nie odpowiedzialny. Czasami wadliwa diagnoza może być wynikiem niedostatecznej wiedzy na temat danego schorzenia i bezradności medycyny, która jest dopiero na etapie wstępnych badań albo rezultatem obiektywnego braku dostępu do najnowszej aparatury diagnostycznej. Istotne jest jednak, że pominięcie badań koniecznych dla postawienia diagnozy i możliwych w danych warunkach do przeprowadzenia należy zawsze oceniać na płaszczyźnie błędu.
W przypadku stwierdzenia błędu w sztuce, poszkodowany może dochodzić swoich praw na drodze powództwa cywilnego poprzez złożenie pozwu w wydziale cywilnym sądu powszechnego właściwego ze względu na miejsce położenia placówki medycznej, w której pacjent był leczony. Poszkodowanemu przysługuje prawo domagania się odszkodowania z tytułu wydatków poniesionych w związku z zaistniałą szkodą oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
Kwota przyznana z tytułu odszkodowania powinna pokryć wszystkie poniesione wydatki w związku z wyrządzoną szkodą, czyli uszkodzeniem ciała i wywołaniem rozstroju zdrowia na skutek popełnienia przez lekarza błędu. Mogą to być np. koszty leczenia i rehabilitacji, utraconych zarobków, wydatki na droższe jedzenie w związku z koniecznością przestrzegania diety. Oprócz odszkodowania poszkodowanemu pacjentowi sąd może przyznać również zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę. By zrekompensować mu w ten sposób krzywdę, czyli uszczerbek w dobrach osobistych.
W przypadku skierowania sprawy do sądu należy zwrócić uwagę na upływ terminów przedawnienia. Zgodnie z brzmieniem znowelizowanego art. 442 par. 1, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.