-O tym, że coś złego stało się w nocy z 21 na 22 lipca 2009 r., na cmentarzu w Szewnie, powiadomił mnie pan Adamski –mówił bezpośrednio po zdarzeniu Wiesław Kolasa. Na miejsce udałem się ok. godz. 9.45. Wówczas zauważyłem trumnę wyjętą z grobowca. W sumie ktoś uszkodził piętnaście grobów. Administrator cmentarza dodał, że sprawcy otwierali trumny i zaglądali do środka. Prawdopodobnie groby zostały uszkodzone siłą ludzkich mięśni, bo nie widać było użycia jakichkolwiek narzędzi.
Akcja poszukiwawcza sprawców tej niecodziennej profanacji stosunkowo szybko zakończyła się sukcesem. Ostrowieccy policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu ostrowieckiego, którzy dokonali zniszczenia grobów i zbezczeszczenia ciał. Dwaj zatrzymani, 17 -letni Albert S. i 19 -letni Patryk K. przyznali się zarzucanych im czynów.
-Odkrycia makabrycznego postępku dokonał jeden z mieszkańców Szewny -mówi oficer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim, nadkomisarz Rafał Pietrkiewicz. Kilkanaście grobów zostało otwartych i „splądrowanych”. Na jednym stała otwarta trumna, a w niej szczątki zwłok ludzkich.
Wobec zatrzymanych zastosowane zostały przez prokuratora środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości po 1.500 złotych i dozoru policyjnego.
Dwóch na ławie oskarżonych
Pół roku później, 25 stycznia 2010 r., przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczął się proces w sprawie profanacji grobów i ludzkich zwłok na cmentarzu w Szewnie. Co prawda według aktu oskarżenia, trzej młodzi ludzie uszkodzili w sumie 15 grobów, znieważyli też i ograbili ludzkie zwłoki, ale przed Temidą odpowiada dwóch z nich: Patryk K. i Albert S. Sprawa trzeciego ze sprawców, Michała B. będzie – z powodu jego choroby – rozpatrywana w odrębnym postępowaniu.
Postępowanie prokuratorskie było prowadzone z art. 262 Kodeksu karnego. Według par. 1, „kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Par. 2: „kto ograbia zwłoki, grób lub inne miejsce spoczynku zmarłego, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Wstyd i zadośćuczynienie?
Patryk K. przyznał się do znieważenia miejsc pochówku oraz zwłok, zaprzeczył natomiast jakoby motywem jego działania była chęć osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez ograbienie ludzkich szczątków.
-Chcieliśmy wejść do grobowca i zobaczyć, jak dokładnie wyglądają ludzkie zwłoki w stanie rozkładu, a przy okazji sprawdzić własną odwagę –powiedział przed sądem.
Oskarżony opowiedział sądowi, że wcześniej wspólnie pili wino w pobliżu sklepu w Częstocicach. Było tego sporo, jakieś cztery wina na trzech. Potem wypili kolejne. To wówczas przyszło im do głowy, aby zrobić coś tak odrażającego.
-Jak opuszczaliśmy cmentarz, dla żartu wyciągnęliśmy trumnę i postawiliśmy na grobowcu –dodał Patryk K. Wydawało nam się zabawne, że rankiem ktoś może się takiego widoku wystraszyć.
Jakby tego mało, młodzi ludzie zdjęli z palca zmarłej osoby obrączkę. Patryk nie był pewien, który z nich to zrobił: albo Albert, albo Michał. Mieli ją potem ukryć w drzewie rosnącym za Cmentarzem Denkowskim, gdzieś na wysokości Biedronki.
-Obrączka nie była wiele warta –powiedział Patryk K. W lombardzie można było za nią dostać co najwyżej 100 złotych. Słowa te wywołały niemałą konsternację i zdziwienie sądu.
-To nieprawda, że planowaliśmy ograbienie grobów –powiedział na sali sądowej Patryk K. Może coś takiego powiedziałem przed prokuratorem, ale tak nie było. Wstydzę się tego, co zrobiłem Przepraszam pokrzywdzonych, chciałbym im zadośćuczynić wyrządzoną krzywdę.
Drugi z oskarżonych, Albert S. również nie przyznał się do ograbienia ludzkich zwłok.
-Chciałem zobaczyć, jak wygląda ludzkie ciało po śmierci –powiedział przed sądem i zebranymi na sali pokrzywdzonymi.
Sędzia zapytał, po co oskarżeni otwierali aż tyle grobów, skoro chcieli jedynie zobaczyć rozkładające się ludzkie ciało? Wystarczyło przecież otworzyć jedną trumnę. Na to pytanie nie było odpowiedzi.
-To Albert zdjął obrączkę z palca osoby zmarłej i dał ją Michałowi, a Michał mnie – odparł Patryk S. Michał przez cały czas otwierał różne groby. Tylko w jednej z trumien znalazł zwłoki z rozkładającym się brązowym ciałem.
Jeden z oskarżonych powiedział, że Michał kazał mu pokazać czaszkę i on to zrobił. Gdy Michał chciał ją wziąć do ręki, wtedy odpadła od niej żuchwa. Potem na chwilę przed opuszczeniem cmentarza młodzi ludzie wystawili jedną z trumien na grobowiec. Po co to zrobili? Tym razem padła odpowiedź, że po to, aby pokazano to w telewizji.
Zeznania pokrzywdzonych
Sąd przesłuchał również świadków, w tym pokrzywdzonych, którzy licznie stawili się w sądzie.
-Widziałam wyjętą trumnę, postawioną na grobowcu, a wokół ustawione świeczki, jakby ktoś chciał odprawić pogrzeb –zeznała jedna z kobiet. Było to dla mnie straszne przeżycie, aż się z tego wszystkiego pochorowałam.
Pan Witold poszedł na cmentarz ok. godz. 18. Zobaczył przesuniętą płytę na grobie rodzinnym i uszkodzone wieko trumny. Pani Barbara powiedziała, że zobaczyła otwartą trumnę i że z ciała był zdjęty krawat. Zażądała od sprawców zadośćuczynienia w kwocie 700 złotych. Tyle bowiem wydała na zabezpieczenie grobu przez grabarza.
W sądzie była też matka jednego z oskarżonych, który obecnie przebywa na leczeniu. Powiedziała, że nie miała pojęcia o tym, czego dopuścił się Michał. Dopiero gdy wrócił z zagranicy, poznała prawdę.
Kolega oskarżonych, wezwany przez sąd, zaprzeczył, jakoby wiedział coś o złotej obrączce, zrabowanej z grobowca. Podobnie zachował się inny kolega oskarżonych, który przed sądem wyparł się tego, by oddano mu tę obrączkę na przechowanie.
Proces będzie kontynuowany, choć sąd nie wyznaczył kolejnego terminu.
-Odkrycia makabrycznego postępku dokonał jeden z mieszkańców Szewny -mówi oficer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim, nadkomisarz Rafał Pietrkiewicz. Kilkanaście grobów zostało otwartych i „splądrowanych”. Na jednym stała otwarta trumna, a w niej szczątki zwłok ludzkich.
Wobec zatrzymanych zastosowane zostały przez prokuratora środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości po 1.500 złotych i dozoru policyjnego.
Dwóch na ławie oskarżonych
Pół roku później, 25 stycznia 2010 r., przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczął się proces w sprawie profanacji grobów i ludzkich zwłok na cmentarzu w Szewnie. Co prawda według aktu oskarżenia, trzej młodzi ludzie uszkodzili w sumie 15 grobów, znieważyli też i ograbili ludzkie zwłoki, ale przed Temidą odpowiada dwóch z nich: Patryk K. i Albert S. Sprawa trzeciego ze sprawców, Michała B. będzie – z powodu jego choroby – rozpatrywana w odrębnym postępowaniu.
Postępowanie prokuratorskie było prowadzone z art. 262 Kodeksu karnego. Według par. 1, „kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Par. 2: „kto ograbia zwłoki, grób lub inne miejsce spoczynku zmarłego, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Wstyd i zadośćuczynienie?
Patryk K. przyznał się do znieważenia miejsc pochówku oraz zwłok, zaprzeczył natomiast jakoby motywem jego działania była chęć osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez ograbienie ludzkich szczątków.
-Chcieliśmy wejść do grobowca i zobaczyć, jak dokładnie wyglądają ludzkie zwłoki w stanie rozkładu, a przy okazji sprawdzić własną odwagę –powiedział przed sądem.
Oskarżony opowiedział sądowi, że wcześniej wspólnie pili wino w pobliżu sklepu w Częstocicach. Było tego sporo, jakieś cztery wina na trzech. Potem wypili kolejne. To wówczas przyszło im do głowy, aby zrobić coś tak odrażającego.
-Jak opuszczaliśmy cmentarz, dla żartu wyciągnęliśmy trumnę i postawiliśmy na grobowcu –dodał Patryk K. Wydawało nam się zabawne, że rankiem ktoś może się takiego widoku wystraszyć.
Jakby tego mało, młodzi ludzie zdjęli z palca zmarłej osoby obrączkę. Patryk nie był pewien, który z nich to zrobił: albo Albert, albo Michał. Mieli ją potem ukryć w drzewie rosnącym za Cmentarzem Denkowskim, gdzieś na wysokości Biedronki.
-Obrączka nie była wiele warta –powiedział Patryk K. W lombardzie można było za nią dostać co najwyżej 100 złotych. Słowa te wywołały niemałą konsternację i zdziwienie sądu.
-To nieprawda, że planowaliśmy ograbienie grobów –powiedział na sali sądowej Patryk K. Może coś takiego powiedziałem przed prokuratorem, ale tak nie było. Wstydzę się tego, co zrobiłem Przepraszam pokrzywdzonych, chciałbym im zadośćuczynić wyrządzoną krzywdę.
Drugi z oskarżonych, Albert S. również nie przyznał się do ograbienia ludzkich zwłok.
-Chciałem zobaczyć, jak wygląda ludzkie ciało po śmierci –powiedział przed sądem i zebranymi na sali pokrzywdzonymi.
Sędzia zapytał, po co oskarżeni otwierali aż tyle grobów, skoro chcieli jedynie zobaczyć rozkładające się ludzkie ciało? Wystarczyło przecież otworzyć jedną trumnę. Na to pytanie nie było odpowiedzi.
-To Albert zdjął obrączkę z palca osoby zmarłej i dał ją Michałowi, a Michał mnie – odparł Patryk S. Michał przez cały czas otwierał różne groby. Tylko w jednej z trumien znalazł zwłoki z rozkładającym się brązowym ciałem.
Jeden z oskarżonych powiedział, że Michał kazał mu pokazać czaszkę i on to zrobił. Gdy Michał chciał ją wziąć do ręki, wtedy odpadła od niej żuchwa. Potem na chwilę przed opuszczeniem cmentarza młodzi ludzie wystawili jedną z trumien na grobowiec. Po co to zrobili? Tym razem padła odpowiedź, że po to, aby pokazano to w telewizji.
Zeznania pokrzywdzonych
Sąd przesłuchał również świadków, w tym pokrzywdzonych, którzy licznie stawili się w sądzie.
-Widziałam wyjętą trumnę, postawioną na grobowcu, a wokół ustawione świeczki, jakby ktoś chciał odprawić pogrzeb –zeznała jedna z kobiet. Było to dla mnie straszne przeżycie, aż się z tego wszystkiego pochorowałam.
Pan Witold poszedł na cmentarz ok. godz. 18. Zobaczył przesuniętą płytę na grobie rodzinnym i uszkodzone wieko trumny. Pani Barbara powiedziała, że zobaczyła otwartą trumnę i że z ciała był zdjęty krawat. Zażądała od sprawców zadośćuczynienia w kwocie 700 złotych. Tyle bowiem wydała na zabezpieczenie grobu przez grabarza.
W sądzie była też matka jednego z oskarżonych, który obecnie przebywa na leczeniu. Powiedziała, że nie miała pojęcia o tym, czego dopuścił się Michał. Dopiero gdy wrócił z zagranicy, poznała prawdę.
Kolega oskarżonych, wezwany przez sąd, zaprzeczył, jakoby wiedział coś o złotej obrączce, zrabowanej z grobowca. Podobnie zachował się inny kolega oskarżonych, który przed sądem wyparł się tego, by oddano mu tę obrączkę na przechowanie.
Proces będzie kontynuowany, choć sąd nie wyznaczył kolejnego terminu.




















