Wtorek, 7. lutego 2012

Ostatnia aktualizacja09:18:42

Gorący temat
Prawo Pod paragrafem Gang bankowy przed Temidą

Gang bankowy przed Temidą

Email Drukuj PDF

-Pamiętam, że ten mężczyzna – zeznała w sądzie ostrowieckim mieszkanka Ostrowca – powiedział do tych, co z nim szli obok mnie: „ja to bym tutaj roztrzaskał łeb i wziął co trzeba”. Chwilę później kobieta została napadnięta i mocno pobita przed drzwiami swego mieszkania przez kilku napastników, którzy zabrali jej m.in. torebkę z całą gotówką pobraną dopiero co w banku oraz komórkę.

Gang na ławie
Przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczął się proces grupy radomian, którzy są oskarżeni o dokonanie napadów na osoby wracające z banków z pobraną gotówką. Na ławie oskarżonych zasiadły cztery, karane w przeszłości, osoby: 40 -letnia kobieta i trzech mężczyzn w wieku od 30 do 50 lat, z których jeden jest jej mężem. Prokuratura Rejonowa zarzuca im dokonanie dwóch napadów: w Kielcach i Ostrowcu Świętokrzyskim.
-Sprawcy szli za mieszkanką os. Pułanki, wracającą z banku z gotówką w kwocie 3,5 tys. złotych przy sobie, nie odstępując jej na krok –mówi zastępca komendanta powiatowego policji w Ostrowcu Świętokrzyskim, młodszy inspektor Jarosław Adamski. Zaatakowali ją dopiero w klatce schodowej – na parterze bloku, w którym mieszkała. Byli doskonale przygotowani, uderzyli w chwili, gdy ofiara najmniej się tego spodziewała. Atak był brutalny – kobieta odniosła duże obrażenia ciała.
Drugi atak tej samej grupy przestępczej, choć w innej niż w przypadku Ostrowca konfiguracji osobowej, na szczęście nieudany miał miejsce w Kielcach. Tym razem sprawcy napadli na mężczyznę i kobietę, którzy wyszli z banku z pobraną gotówką i weszli do klatki schodowej w swoim bloku. Poszkodowany 74 -latek odniósł liczne obrażenia ciała, w tym miał złamany nos, ale gotówkę udało mu się ocalić dzięki pomocy sąsiada.
Nie wszystko jasne
Sprawa była trudna dla organów ścigania, bo pokrzywdzeni nie byli w stanie rozpoznać napastników. Zresztą, trudno im się dziwić, gdyż ataki były nagłe, z zaskoczenia, a sprawcy potrafili się dobrze maskować. 74 – letni mieszkaniec Kielc i jego 66 –letnia żona, napadnięci tuż przy windzie, widzieli sprawców dosłownie przez chwilę. Z kolei 56 –letnia ostrowczanka walczyła sama z zamaskowanymi
bandytami.
-Mimo to pracownikom Wydziału Kryminalnego i Wydziału Dochodzeniowo –Śledczego udało się udowodnić im popełnienie przestępstwa rozboju –mówi młodszy inspektor J. Adamski.
Postępowanie było trudne i wymagało wielu godzin pracy funkcjonariuszy policji i prokuratora. Kierownik Działu Śledztw Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim, Mirosław Cebula. Mówi, że praca nad tą sprawą trwała blisko rok. Dwójce oskarżonych grozi do 12, a drugiej dwójce – działającej w warunkach recydywy - do 15 lat pozbawienia wolności.
Zbiry w foliach
Mieszkanka os. Pułanki wzięła z banku 3,5 tys. złotych. W środku było w tym czasie niewiele osób. Nie zwróciła uwagi, by ktoś jej się pilnie przyglądał lub szedł za nią w drodze do domu. Po drodze wstępowała do sklepów, robiła zakupy. Cały czas starała się mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo miała przy sobie sporą gotówkę.
-Gdy doszłam do bloku poczułam ulgę –zeznała przed sądem 56 –letnia kobieta. Niestety, gdy byłam u drzwi usłyszałam jakiś dziwny huk i szum biegnących po schodach ludzi. Mimo, że było południe, a dokładnie godz. 13.50, w klatce panował półmrok. Nagle zobaczyłam mężczyzn przykrytych folią budowlaną. Rzucili się na mnie z góry i krzyczeli bym oddała im torbę z pieniędzmi. Bili mnie i szarpali. W końcu uciekli z pieniędzmi. Nie pomogła pomoc sąsiada, który wybiegł z bloku za nimi. Ostrowczanka straciła w sumie ponad 3,6 tys. złotych w gotówce, które pobrała z konta, oraz telefon komórkowy. Przed sądem domagała się zasądzenia na jej rzecz odszkodowania od wszystkich sprawców solidarnie.
Atak przy windzie
W dniu 13 stycznia 2009 r. 74 – letni mieszkaniec Kielc do banku po 3 tys. złotych poszedł razem ze swą 66 –letnią żoną.
-Po drodze do domu wstąpiliśmy do delikatesów –mówi emeryt. W klatce schodowej było ciemno, bo nie paliła się żarówka. Włączyłem guzik, by ściągnąć windę. Wtedy zobaczyłem, jak jakiś facet łapie za głowę moją żonę. Po chwili pojawił się drugi, który ciosem sierpowym uderzył mnie w twarz. Odbiłem się od ściany, ale nie upadłem, lecz zacząłem walić rękami w drzwi sąsiada. I to nas uratowało, bo sąsiad był w mieszkaniu, i natychmiast otworzył.
Sprawcy uciekli z niczym. W domu zobaczyłem w lustrze, że cały jestem we krwi. Wezwaliśmy policj, a oni pogotowie. Lekarz stwierdził pękniecie przegrody nosa. Świadek zeznał, że napastnicy mieli na głowach włóczkowe czapki. Prawdopodobnie jeden z nich nosił też brodę. Jego żona dodała, że sprawcy ukradli jej mężowi wydruk komputerowy z banku. Gotówkę, na szczęście, miał w drugiej kieszeni.
Sprawcy niezgodni i chcą się wybielić
Już pierwsza rozprawa pokazała, że oskarżeni nie byli zgodni w swych wyjaśnieniach. Poważne rozbieżności zarysowały się nawet w wyjaśnieniach składanych przez małżonków, wchodzących w skład przestępczej grupy.
-Zrozumiałem treść aktu oskarżenia –powiedział oskarżony. Przyznaję się do popełnienia zarzucanych mi czynów. Jednak tuż po odczytaniu przez sędziego wyjaśnień złożonych w toku postępowania przygotowawczego, mężczyzna zaczął zaprzeczać, by uczestniczył w rozboju na mieszkance Ostrowca. Twierdził, że był tylko kierowcą, który fordem modeno dostarczył całą grupę do naszego miasta. Według niego rozboju dopuścił się kolega, który wraz z nim i jego żoną przyjechał do Ostrowca.
-Przyznaję się do popełnienia czynu w Kielcach, ale nie w Ostrowcu –powiedział przed sądem. Żona poszła do banku zobaczyć, kto pobiera pieniądze w kasie. Po powrocie powiedziała, że jedna kobieta pobrała ponad 3 tys. złotych. Poszedł za nią kolega, który z nami przyjechał do Ostrowca.
Oskarżony dodał, że w drodze powrotnej do Radomia otrzymał od kolegi, dla siebie i żony, tysiąc złotych. Widział też torebkę zrabowaną kobiecie i telefon komórkowy.
Żona oskarżonego zdecydowanie zaprzeczała temu, co powiedział w sądzie jej mąż.
-W Ostrowcu byliśmy z mężem i kolegą –powiedziała przed sądem. Przyjechałam po zaświadczenie do ośrodka socjoterapeutycznego dla chorego syna. Chciałam otrzymać zasiłek pielęgnacyjny. Kolega miał w tym czasie rozejrzeć się za materiałami budowlanymi. Ponieważ w ośrodku nie było kierownika, włóczyliśmy się bez celu po mieście. Byłam też w banku, gdzie moją uwagę zwróciła kobieta, która pobrała większą gotówkę. Powiedziałam to koledze, a on zostawił nas i sobie poszedł.
W toku swych dalszych wyjaśnień oskarżona zaczęła wypierać się swego udziału w rozboju dokonanym przez grupę w Ostrowcu. Zarzucała też swemu mężowi, że nie mówi prawdy przed sądem.
Nieudane zakupy
Mężczyzna, który wraz z małżeństwem był w Ostrowcu, a który rzekomo interesował się płytkami łazienkowymi, usiłował wmówić sądowi, że oglądał materiały budowlane w Tesco.
-Byliśmy we trójkę w Ostrowcu –powiedział przed sądem. Żona kolegi jeździła za dokumentami, a ja szukałem materiałów budowlanych. Sprawdziłem w Internecie, że w Ostrowcu są tanie materiały budowlane. Pomyślałem, że gdybym kupił płytki taniej niż w Radomiu, to rodzice by się ucieszyli. Oskarżony przyznał, że żona kolegi powiedziała mu o kobiecie, która pobrała większą gotówkę w banku. Tyle tylko, że nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. On na nikogo nie dokonał w tym dniu rozboju, a do Radomia wracał razem z małżonkami. Do udziału w rozboju kieleckim nie przyznał się kolejny oskarżony. Odmówił też składania wyjaśnień i udzielania odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.