Prokuratura Okręgowa w Kielcach, która badała sprawę naszego czytelnika, starającego się o wytoczenie powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, bo nie czuje się ojcem dziecka, odmówiła pomocy. -Bezspornie ustalono, że w okresie koncepcyjnym obcował pan fizycznie z matką dziecka - czytamy w piśmie skierowanym na ręce czytelnika.
Zgodnie z treścią art. 62 par. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa, albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki.
Obalenie domniemania następuje tylko wtedy, gdy z ustalonych faktów wynika z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że jest niemożliwe, aby w danych okolicznościach mąż matki był ojcem dziecka. Tymczasem przedstawiony przez pana wynik analizy nasienia oraz zaświadczenie lekarskie wydane przez lekarza specjalistę chorób kobiecych i położnictwa wskazują jedynie na zmniejszona możliwość zapłodnienia.
Wszyscy, którzy się na tym problemie znają, powiedzą, że wszystko zależy tu od dobrej woli matki dziecka. Obalenie domniemania byłoby możliwe w drodze przeprowadzenia badań biologicznych wykluczających ojcostwo. Matka musiałaby zatem zgodzić się na poddanie siebie i dziecka takim badaniom.
-Brak opinii z zakresu badania DNA stwierdzającej, że nie jest pan ojcem dziecka, czyni niemożliwym wystąpienie przez Prokuraturę z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa.
No i koło się zamyka. Chyba, że nasi posłowie dojdą do przekonania, że prawo, które uniemożliwia uzyskanie, gdy są takie możliwości naukowe, pewności co do ojcostwa danego mężczyzny, powinno być wreszcie zmienione?
Obalenie domniemania następuje tylko wtedy, gdy z ustalonych faktów wynika z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że jest niemożliwe, aby w danych okolicznościach mąż matki był ojcem dziecka. Tymczasem przedstawiony przez pana wynik analizy nasienia oraz zaświadczenie lekarskie wydane przez lekarza specjalistę chorób kobiecych i położnictwa wskazują jedynie na zmniejszona możliwość zapłodnienia.
Wszyscy, którzy się na tym problemie znają, powiedzą, że wszystko zależy tu od dobrej woli matki dziecka. Obalenie domniemania byłoby możliwe w drodze przeprowadzenia badań biologicznych wykluczających ojcostwo. Matka musiałaby zatem zgodzić się na poddanie siebie i dziecka takim badaniom.
-Brak opinii z zakresu badania DNA stwierdzającej, że nie jest pan ojcem dziecka, czyni niemożliwym wystąpienie przez Prokuraturę z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa.
No i koło się zamyka. Chyba, że nasi posłowie dojdą do przekonania, że prawo, które uniemożliwia uzyskanie, gdy są takie możliwości naukowe, pewności co do ojcostwa danego mężczyzny, powinno być wreszcie zmienione?




















