Ostrowczanin Kazimierz T. domaga się, przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim, odszkodowania z powodu zaniżenia mu renty i emerytury. Nasz czytelnik w okresie od 1.08.1990 do 14.01.2004 r. otrzymywał zaniżone świadczenie. W sumie poniósł z tego powodu stratę wynoszącą (wraz z odsetkami) 16.182,99 zł.
Pozew przeciwko wojewodzie
Przedmiotem pozwu o odszkodowanie, skierowanego przez Kazimierza T. przeciwko wojewodzie świętokrzyskiemu, nie jest szukanie winnych, którzy sfałszowali wystawione zaświadczenie o zarobkach (Rp-7), lecz odzyskanie tego, co mu się słusznie, jako obywatelowi i emerytowi, należy.
Kazimierz T., w okresie od 1 maja 1975 do 30 kwietnia 1988 r., pracował w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego w Kielcach. Był kierownikiem Domu Handlowego „Feniks” w Ostrowcu Świętokrzyskim.
-Gdy przechodziłem na rentę z tego przedsiębiorstwa państwowego, zaniżone zostały moje zarobki o 22,39 proc. w stosunku do średniej krajowej –mówi Kazimierz T. Należne mi świadczenie rentowe zostało obliczone według wskaźnika 160,88, a nie 208,85. Miało to, rzecz jasna, istotny wpływ na wysokość otrzymywanego przeze mnie świadczenia z ZUS.
Prawda po latach
Sprawa ta została wykryta dopiero po latach.
-Tak się złożyło, że po dłuższym okresie pobytu na rencie i emeryturze wszedłem w posiadanie mojej dokumentacji płacowej, która, o dziwo, znajdowała się w Urzędzie Miasta w Ostrowcu Świętokrzyskim –mówi Kazimierz T. Wynikało z niej niezbicie, że moje zarobki, w oparciu o które ubiegałem się o przyznanie mi renty, zostały zaniżone. Natychmiast powiadomiłem o tym ZUS, a później skierowałem sprawę do Sądu Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Kielcach.
Kazimierz T. proces wygrał.
Sąd uzasadniając wyrok – wydany po zaskarżeniu przez pokrzywdzonego decyzji odmownej ZUS - stwierdził, że zaniżenie danych było błędem i niedbalstwem osoby prowadzącej dokumentację płacową. W ocenie Sądu błędy w wypełnianiu dokumentacji płacowej nie mogą obciążać pracownika.
-Zaniżone świadczenie wypłacano mi przez 153 miesiące - mówi Kazimierz T. Ostatnia szkoda wyrządzona została w styczniu 2004 r. Po uprawomocnieniu się korzystnego dla mnie wyroku Sądu Okręgowego, ZUS wypłacił mi roszczenie zaległe, ale jedynie za trzy lata wstecz. Według mnie, choć jest to zgodne z przepisami, nie załatwia sprawy.
Czytelnik uważa i chyba słusznie, że wypłacenie odszkodowania jedynie za 3 lata, a więc jedynie za 36, a nie za 153 miesiące, ma niewiele wspólnego ze sprawiedliwością.
-Nie przyczyniłem się do powstania szkody, powinienem więc otrzymać odszkodowanie za cały okres –mówi Kazimierz T. Z pewnością naruszone zostały tu zasady współżycia społecznego, o których mówi przepis art. 5 Kodeksu cywilnego.
Kosztowny błąd
Wydaje się że niewielki błąd, a jednak gdy się pomnoży go przez długie miesiące, wychodzą spore pieniądze.
-Gdyby moje wynagrodzenie podane do ZUS-u było właściwe, to ZUS wypłacałby mi dużo wyższą kwotę świadczenia -mówi Kazimierz T. Moja strata wyniosła ogółem 16.182,99 zł.
Kazimierz T. pracował w przedsiębiorstwie państwowym, mającym swą siedzibę w Kielcach, które podlegało wojewodzie. To wojewoda z dniem 1.07.1976 r. powołał to Przedsiębiorstwo, a w 1989 r. Zarządzeniem Nr 48/89 z dnia 29.12.1989 r. zlikwidował je, powołując w jego miejsce inne przedsiębiorstwa, które też zostały zlikwidowane. To dlatego pozew został skierowany przeciwko wojewodzie świętokrzyskiemu. Jest to pozew o odszkodowanie, w którym poszkodowany domaga się wypłaty całej należnej mu kwoty świadczenia.
Ex delicto
Pełnomocnik z urzędu Kazimierza T. powiedział, że jego klient opiera swoje żądanie na podstawie przepisów art. 415 i następnych Kodeksu cywilnego. Chodzi tu o krzywdę wyrządzoną czynem niedozwolonym.
-Wystawiono błędne zaświadczenie o zarobkach, co skutkowało obniżeniem świadczenia rentowego i emerytalnego –powiedział mecenas. Było to wadliwe działanie przedstawiciela przedsiębiorstwa państwowego, które spowodowało szkodę. Mecenas podkreślił, że powód zaraz po tym, jak dowiedział się o krzywdzie, podjął działania w celu odzyskania utraconych świadczeń.
-Podobną sprawę wytoczył Zespołowi Szkół w Opatowie były dyrektor i ją wygrał –dodał mecenas. Mężczyzna przez 12 lat pobierał zaniżone świadczenie rentowo –emerytalne. Było to następstwem wadliwego zaświadczenia o zarobkach, które wystawiono mu w związku z ubieganiem się o rentę. Wieloletnią batalię Stefana K. o sprawiedliwość opisywaliśmy na naszych łamach szczegółowo.
Nie ma podstaw
Z kolei pełnomocnik strony pozwanej (czytaj wojewody) uważa, że pozew jest bezzasadny w odniesieniu do wojewody i domaga się jego odrzucenia w całości.
-Powód nie wykazał, że WPHW istniało w obrocie prawnym w dniu 25 września 1990 r., którą to datą opatrzona jest kserokopia zaświadczenia o zatrudnieniu i wynagrodzeniu -czytamy w piśmie procesowym. Z opinii Zespołu przygotowawczego w sprawie likwidacji PHU w Ostrowcu Świętokrzyskim wynika, że przedsiębiorstwo to zostało przekazane w gestię Prezydenta Miasta Ostrowca, zaś samorząd terytorialny został wprowadzony z dniem 27 maja 1990 r. Zdaniem pełnomocnika wojewody, Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania przedsiębiorstw państwowych. A poza tym, sprawa – zgodnie z uchwałą pełnego składu Sądu Najwyższego - uległa już przedawnieniu.
Sąd odroczył postępowanie nie wyznaczając kolejnego terminu. Uczyni to po otrzymaniu wszystkich niezbędnych dokumentów.
Przedmiotem pozwu o odszkodowanie, skierowanego przez Kazimierza T. przeciwko wojewodzie świętokrzyskiemu, nie jest szukanie winnych, którzy sfałszowali wystawione zaświadczenie o zarobkach (Rp-7), lecz odzyskanie tego, co mu się słusznie, jako obywatelowi i emerytowi, należy.
Kazimierz T., w okresie od 1 maja 1975 do 30 kwietnia 1988 r., pracował w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego w Kielcach. Był kierownikiem Domu Handlowego „Feniks” w Ostrowcu Świętokrzyskim.
-Gdy przechodziłem na rentę z tego przedsiębiorstwa państwowego, zaniżone zostały moje zarobki o 22,39 proc. w stosunku do średniej krajowej –mówi Kazimierz T. Należne mi świadczenie rentowe zostało obliczone według wskaźnika 160,88, a nie 208,85. Miało to, rzecz jasna, istotny wpływ na wysokość otrzymywanego przeze mnie świadczenia z ZUS.
Prawda po latach
Sprawa ta została wykryta dopiero po latach.
-Tak się złożyło, że po dłuższym okresie pobytu na rencie i emeryturze wszedłem w posiadanie mojej dokumentacji płacowej, która, o dziwo, znajdowała się w Urzędzie Miasta w Ostrowcu Świętokrzyskim –mówi Kazimierz T. Wynikało z niej niezbicie, że moje zarobki, w oparciu o które ubiegałem się o przyznanie mi renty, zostały zaniżone. Natychmiast powiadomiłem o tym ZUS, a później skierowałem sprawę do Sądu Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Kielcach.
Kazimierz T. proces wygrał.
Sąd uzasadniając wyrok – wydany po zaskarżeniu przez pokrzywdzonego decyzji odmownej ZUS - stwierdził, że zaniżenie danych było błędem i niedbalstwem osoby prowadzącej dokumentację płacową. W ocenie Sądu błędy w wypełnianiu dokumentacji płacowej nie mogą obciążać pracownika.
-Zaniżone świadczenie wypłacano mi przez 153 miesiące - mówi Kazimierz T. Ostatnia szkoda wyrządzona została w styczniu 2004 r. Po uprawomocnieniu się korzystnego dla mnie wyroku Sądu Okręgowego, ZUS wypłacił mi roszczenie zaległe, ale jedynie za trzy lata wstecz. Według mnie, choć jest to zgodne z przepisami, nie załatwia sprawy.
Czytelnik uważa i chyba słusznie, że wypłacenie odszkodowania jedynie za 3 lata, a więc jedynie za 36, a nie za 153 miesiące, ma niewiele wspólnego ze sprawiedliwością.
-Nie przyczyniłem się do powstania szkody, powinienem więc otrzymać odszkodowanie za cały okres –mówi Kazimierz T. Z pewnością naruszone zostały tu zasady współżycia społecznego, o których mówi przepis art. 5 Kodeksu cywilnego.
Kosztowny błąd
Wydaje się że niewielki błąd, a jednak gdy się pomnoży go przez długie miesiące, wychodzą spore pieniądze.
-Gdyby moje wynagrodzenie podane do ZUS-u było właściwe, to ZUS wypłacałby mi dużo wyższą kwotę świadczenia -mówi Kazimierz T. Moja strata wyniosła ogółem 16.182,99 zł.
Kazimierz T. pracował w przedsiębiorstwie państwowym, mającym swą siedzibę w Kielcach, które podlegało wojewodzie. To wojewoda z dniem 1.07.1976 r. powołał to Przedsiębiorstwo, a w 1989 r. Zarządzeniem Nr 48/89 z dnia 29.12.1989 r. zlikwidował je, powołując w jego miejsce inne przedsiębiorstwa, które też zostały zlikwidowane. To dlatego pozew został skierowany przeciwko wojewodzie świętokrzyskiemu. Jest to pozew o odszkodowanie, w którym poszkodowany domaga się wypłaty całej należnej mu kwoty świadczenia.
Ex delicto
Pełnomocnik z urzędu Kazimierza T. powiedział, że jego klient opiera swoje żądanie na podstawie przepisów art. 415 i następnych Kodeksu cywilnego. Chodzi tu o krzywdę wyrządzoną czynem niedozwolonym.
-Wystawiono błędne zaświadczenie o zarobkach, co skutkowało obniżeniem świadczenia rentowego i emerytalnego –powiedział mecenas. Było to wadliwe działanie przedstawiciela przedsiębiorstwa państwowego, które spowodowało szkodę. Mecenas podkreślił, że powód zaraz po tym, jak dowiedział się o krzywdzie, podjął działania w celu odzyskania utraconych świadczeń.
-Podobną sprawę wytoczył Zespołowi Szkół w Opatowie były dyrektor i ją wygrał –dodał mecenas. Mężczyzna przez 12 lat pobierał zaniżone świadczenie rentowo –emerytalne. Było to następstwem wadliwego zaświadczenia o zarobkach, które wystawiono mu w związku z ubieganiem się o rentę. Wieloletnią batalię Stefana K. o sprawiedliwość opisywaliśmy na naszych łamach szczegółowo.
Nie ma podstaw
Z kolei pełnomocnik strony pozwanej (czytaj wojewody) uważa, że pozew jest bezzasadny w odniesieniu do wojewody i domaga się jego odrzucenia w całości.
-Powód nie wykazał, że WPHW istniało w obrocie prawnym w dniu 25 września 1990 r., którą to datą opatrzona jest kserokopia zaświadczenia o zatrudnieniu i wynagrodzeniu -czytamy w piśmie procesowym. Z opinii Zespołu przygotowawczego w sprawie likwidacji PHU w Ostrowcu Świętokrzyskim wynika, że przedsiębiorstwo to zostało przekazane w gestię Prezydenta Miasta Ostrowca, zaś samorząd terytorialny został wprowadzony z dniem 27 maja 1990 r. Zdaniem pełnomocnika wojewody, Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania przedsiębiorstw państwowych. A poza tym, sprawa – zgodnie z uchwałą pełnego składu Sądu Najwyższego - uległa już przedawnieniu.
Sąd odroczył postępowanie nie wyznaczając kolejnego terminu. Uczyni to po otrzymaniu wszystkich niezbędnych dokumentów.
















