Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim po raz drugi umorzyła śledztwo w sprawie śmierci ojca byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobro. Powód? Brak znamion czynu zabronionego. -Podstawą prokuratorskiej decyzji stała się opinia piętnastu biegłych, specjalistów z siedmiu dziedzin o najwyższych kwalifikacjach w kraju -informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, prokurator Sławomir Mielniczuk (na zdjęciu).
Opinia jest niezwykle szczegółowa, wnikliwie opisuje każdy etap leczenia pacjenta, odpowiadała w sumie na 277 pytań, z czego 250 zadali sami pokrzywdzeni. Według biegłych personel II Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie podczas sprawowania opieki nad Jerzym Ziobro nie dopuścił się błędów w sztuce medycznej.
Śledztwo z historią
Przypominamy, że chodzi tu o śledztwo wszczęte w dniu 1 sierpnia 2006 r., prowadzone w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez niewłaściwe leczenie (choroba serca) ojca byłego ministra sprawiedliwości. Pacjent zmarł w dniu 2 lipca 2006 r. w krakowskiej klinice kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego, a do prokuratury sprawę zgłosił brat ministra. Jako pierwsza - sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście -Wschód. Następnie - na wniosek Prokuratora Okręgowego - mocą decyzji Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie prowadziła ją Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim, która wchodzi w skład okręgu Apelacji Krakowskiej. Po blisko dwóch latach śledztwa, w dniu 16 kwietnia 2008 r. zapadło postanowienie o umorzeniu postępowania z powodu braku znamion czynu zabronionego. Innymi słowy - prokuratura nie dopatrzyła się w działaniu lekarzy żadnego przestępstwa. Zgromadzone dowody i zasięgnięte opinie biegłych lekarzy specjalistów z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wykazały, że personel medyczny krakowskiego szpitala działał w sposób prawidłowy i nie naraził ojca ministra, nawet nieumyślnie, na utratę zdrowia i życia. W tym przypadku śmierci pacjenta nie można było zapobiec.
We wrześniu 2008 r. sąd uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa i nakazał powołanie kolejnego zespołu biegłych. Stało się to po przedstawieniu przez rodzinę zmarłego w sądzie, przygotowanych na prywatne zlecenie opinii 11 specjalistów, także zagranicznych, którzy stwierdzili, że krakowscy lekarze popełnili liczne błędy. Wydane w czerwcu ubiegłego roku Katedrze i Zakładowi Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zlecenie przygotowania opinii, pozostało jednak bez echa.
Po sądowym uchyleniu prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu postępowania, ostrowiecka prokuratura wykonywała, przez kilka miesięcy, stosowne czynności, a następnie przez ponad rok kompletowała zespół biegłych, którzy mieli opracować opinię uzupełniającą do poprzedniej ekspertyzy. Stało się to powodem wniesienia skargi, przez żonę zmarłego oraz synów, na przewlekłość postępowania. Jednak w dniu 10 marca 2011 r. krakowski Sąd Okręgowy oddalił skargę uznając, że prokuratura działała terminowo i z dużą determinacją, powołując biegłych do opiniowania w sprawie.
Głos ma rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach
Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim postanowieniem z dnia 15 czerwca 2011 r. powtórnie umorzyła śledztwo sygn. 3 Ds 319/08/SW.
-Było to śledztwo w sprawie narażenia w okresie od 22 czerwca 2006 r. do 2 lipca 2006 r. w Krakowie, w II Klinice Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pacjenta Jerzego Ziobro, poprzez niewłaściwe leczenie i zaniechanie przeprowadzenia właściwych badań lekarskich, tj. o przestępstwo określone w art. 160 par. 2 K.k. –informuje prokurator Sławomir Mielniczuk. Przepis ten stanowi: „kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Podstawą wydania decyzji o umorzeniu był przepis art. 17 par.1 pkt 2 K.p.k. i wynikające z jego treści stwierdzenie przez prokuratora braku znamion czynu zabronionego.
Prowadzący śledztwo prokurator - podkreśla prokurator S. Mielniczuk - ocenił, że zgromadzony w śledztwie obszerny materiał dowodowy, w tym zwłaszcza - ściśle związana z nim i uzyskana w dniu 9 czerwca 2011 r. od 12 legitymujących się najwyższymi w kraju kwalifikacjami medycznymi i naukowymi biegłych, pracujących pod auspicjami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz od 3 biegłych z ośrodków naukowo -medycznych, dają łącznie podstawę do wydania tego typu opinii. Wspomniana opinia, której objętość przekracza trzysta stron, zawiera jednoznaczne wnioski, że personel medyczny II Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie podczas sprawowania w okresie od 22 czerwca 2006 r. do 2 lipca 2006 r. opieki nad pacjentem Jerzym Ziobro, nie dopuszczając się błędów w sztuce medycznej, nie naraził tym samym Jerzego Ziobro na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Rodzina nie może
Jak już zaznaczyliśmy, była to ponowna decyzja Prokuratury o umorzeniu śledztwa. Ponownie wydana z powodu braku znamion czynu zabronionego. Oznacza to - zgodnie z przepisami - że rodzina zmarłego nie może już złożyć zażalenia na decyzję Prokuratury. Pokrzywdzeni, którzy nie zgadzają się z werdyktem, o czym dali znać na specjalnej stronie internetowej, mogą jeszcze złożyć do sądu prywatny akt oskarżenia w tej sprawie. Zapowiedzieli, że zamierzają wystąpić o audyt do zagranicznej kancelarii, która na ich zlecenie sprawdzi, czy ustalenia biegłych są zgodne z wiedzą medyczną.
Śledztwo z historią
Przypominamy, że chodzi tu o śledztwo wszczęte w dniu 1 sierpnia 2006 r., prowadzone w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez niewłaściwe leczenie (choroba serca) ojca byłego ministra sprawiedliwości. Pacjent zmarł w dniu 2 lipca 2006 r. w krakowskiej klinice kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego, a do prokuratury sprawę zgłosił brat ministra. Jako pierwsza - sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście -Wschód. Następnie - na wniosek Prokuratora Okręgowego - mocą decyzji Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie prowadziła ją Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim, która wchodzi w skład okręgu Apelacji Krakowskiej. Po blisko dwóch latach śledztwa, w dniu 16 kwietnia 2008 r. zapadło postanowienie o umorzeniu postępowania z powodu braku znamion czynu zabronionego. Innymi słowy - prokuratura nie dopatrzyła się w działaniu lekarzy żadnego przestępstwa. Zgromadzone dowody i zasięgnięte opinie biegłych lekarzy specjalistów z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wykazały, że personel medyczny krakowskiego szpitala działał w sposób prawidłowy i nie naraził ojca ministra, nawet nieumyślnie, na utratę zdrowia i życia. W tym przypadku śmierci pacjenta nie można było zapobiec.
We wrześniu 2008 r. sąd uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa i nakazał powołanie kolejnego zespołu biegłych. Stało się to po przedstawieniu przez rodzinę zmarłego w sądzie, przygotowanych na prywatne zlecenie opinii 11 specjalistów, także zagranicznych, którzy stwierdzili, że krakowscy lekarze popełnili liczne błędy. Wydane w czerwcu ubiegłego roku Katedrze i Zakładowi Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zlecenie przygotowania opinii, pozostało jednak bez echa.
Po sądowym uchyleniu prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu postępowania, ostrowiecka prokuratura wykonywała, przez kilka miesięcy, stosowne czynności, a następnie przez ponad rok kompletowała zespół biegłych, którzy mieli opracować opinię uzupełniającą do poprzedniej ekspertyzy. Stało się to powodem wniesienia skargi, przez żonę zmarłego oraz synów, na przewlekłość postępowania. Jednak w dniu 10 marca 2011 r. krakowski Sąd Okręgowy oddalił skargę uznając, że prokuratura działała terminowo i z dużą determinacją, powołując biegłych do opiniowania w sprawie.
Głos ma rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach
Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim postanowieniem z dnia 15 czerwca 2011 r. powtórnie umorzyła śledztwo sygn. 3 Ds 319/08/SW.
-Było to śledztwo w sprawie narażenia w okresie od 22 czerwca 2006 r. do 2 lipca 2006 r. w Krakowie, w II Klinice Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pacjenta Jerzego Ziobro, poprzez niewłaściwe leczenie i zaniechanie przeprowadzenia właściwych badań lekarskich, tj. o przestępstwo określone w art. 160 par. 2 K.k. –informuje prokurator Sławomir Mielniczuk. Przepis ten stanowi: „kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Podstawą wydania decyzji o umorzeniu był przepis art. 17 par.1 pkt 2 K.p.k. i wynikające z jego treści stwierdzenie przez prokuratora braku znamion czynu zabronionego.
Prowadzący śledztwo prokurator - podkreśla prokurator S. Mielniczuk - ocenił, że zgromadzony w śledztwie obszerny materiał dowodowy, w tym zwłaszcza - ściśle związana z nim i uzyskana w dniu 9 czerwca 2011 r. od 12 legitymujących się najwyższymi w kraju kwalifikacjami medycznymi i naukowymi biegłych, pracujących pod auspicjami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz od 3 biegłych z ośrodków naukowo -medycznych, dają łącznie podstawę do wydania tego typu opinii. Wspomniana opinia, której objętość przekracza trzysta stron, zawiera jednoznaczne wnioski, że personel medyczny II Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego UJ w Krakowie podczas sprawowania w okresie od 22 czerwca 2006 r. do 2 lipca 2006 r. opieki nad pacjentem Jerzym Ziobro, nie dopuszczając się błędów w sztuce medycznej, nie naraził tym samym Jerzego Ziobro na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Rodzina nie może
Jak już zaznaczyliśmy, była to ponowna decyzja Prokuratury o umorzeniu śledztwa. Ponownie wydana z powodu braku znamion czynu zabronionego. Oznacza to - zgodnie z przepisami - że rodzina zmarłego nie może już złożyć zażalenia na decyzję Prokuratury. Pokrzywdzeni, którzy nie zgadzają się z werdyktem, o czym dali znać na specjalnej stronie internetowej, mogą jeszcze złożyć do sądu prywatny akt oskarżenia w tej sprawie. Zapowiedzieli, że zamierzają wystąpić o audyt do zagranicznej kancelarii, która na ich zlecenie sprawdzi, czy ustalenia biegłych są zgodne z wiedzą medyczną.
















