Poniedziałek, 21. maja 2012

Ostatnia aktualizacja14:44:08

Gorący temat
Prawo Pod paragrafem Sprawa karna czy zemsta „układu”?

Sprawa karna czy zemsta „układu”?

Email Drukuj PDF

W dniu 27 lipca 2011 r., przed Sądem Rejonowym w Kielcach zapadnie wyrok w sprawie mobbingu w świętokrzyskim Oddziale Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa w Kielcach. Iwona J., ostrowczanka oskarżona o mobbing twierdzi, że jest niewinna.

Prokurator zażądał
Kary dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, kar grzywny w kwocie 4 tysięcy złotych oraz trzyletniego zakazu pełnienia funkcji kierowniczych w administracji państwowej i instytucjach państwowych zażądał prokurator dla ostrowczanki Iwony J. Była dyrektor świętokrzyskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa została oskarżona o uporczywe i złośliwe naruszanie praw pracowniczych 11 osób oraz o przekroczenie uprawnień i antydatowanie dokumentu.
-Moja praca dla dobra agencji i jej beneficjentów była sumienna, wręcz katorżnicza –powiedziała Iwona J. przed sądem, prosząc o uniewinnienie. Nawet jeśli dopuszczałam się negatywnych ocen, to nigdy nie naruszałam praw i godności pracowników. Uznano mnie za osobę niepożądaną i dążono do usunięcia mnie, bo byłam spoza „układu PSL- SLD”.
Wraz z byłą szefową świętokrzyskiego oddziału ARiMR na ławie oskarżonych, w Sądzie Rejonowym w Kielcach, zasiedli podlegli jej pracownicy: Anna O. oskarżona o przekroczenie uprawnień i Mariusz O. oskarżony o przestępstwo przeciwko dokumentom.
Czara goryczy
Jak się wydaje, samobójstwo Artura P., pracownika Biura Powiatowego ARiMR w Ostrowcu Świętokrzyskim, było w pewnym sensie punktem przełomowym. 32 -letni mężczyzna, w nocy z 2 na 3 sierpnia 2006 r., w Ćmielowie, powiesił się w komórce, na posesji swojej babci, u której mieszkał. W jednym z listów pożegnalnych napisał, że jeśli chcą głów, to jedna wystarczy. Wcześniej mężczyzna telefonicznie relacjonował, że nie może już wytrzymać warunków panujących w miejscu pracy.
Była dyrektor, Iwona J. zdecydowanie protestuje przeciwko łączeniu jej osoby z tą śmiercią. Wszelkie insynuacje w tym kierunku traktuje jako zmowę swych przeciwników i niektórych mediów. To nie samobójstwo pracownika było początkiem zamieszania, lecz zwolnienie przez nią z pracy 7 z 13 szefów biur powiatowych ARiMR w województwie świętokrzyskim. Jak wiemy, Iwona J. złożyła rezygnację z pełnionej funkcji.
Jej dymisji mieli domagać się anonimowo pracownicy. Twierdzili, że czują się zaszczuci i że wymaga się od nich pracy ponad siły oraz w nadgodzinach, za które nie otrzymują wynagrodzeń. Część ich zastrzeżeń potwierdziły kontrole Państwowej Inspekcji Pracy.
Dwa śledztwa
W prokuraturze toczyły się dwie sprawy dotyczące tych wydarzeń. Jedna o mobbing, a druga o ewentualne doprowadzenie Artura P. do samobójstwa. Prowadziła je najpierw Prokuratura Rejonowa w Opatowie. Jednak oba przejęła Prokuratura Rejonowa Kielce -Zachód. Śledztwo dotyczące samobójczej śmierci Artura P., zostało umorzone. Drugie śledztwo zakończyło się wniesieniem do sądu w Kielcach aktu oskarżenia.
Mobbing – znak czasu
Mobbing jest zjawiskiem pozostającym w sferze prawa cywilnego oraz prawa pracy. Według art. 943. par. 2 Kodeksu pracy mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Jeśli mobbing (par. 3) wywołał u pracownika rozstrój zdrowia, wtedy może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. W Kodeksie karnym nie ma pojęcia mobbingu. Dlatego Iwona J. została oskarżona z art. 218. par. 1. Przepis ten stanowi, że „kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu
prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Winna - niewinna
Po zakończeniu wielomiesięcznego przewodu sądowego strony rozpoczęły wygłaszanie mów końcowych. Iwona K. powiedziała, że uważa się za niewinną. W swej pracy walczyła z wszelkich sił z przejawami nieprawidłowości, nie godząc się na osiąganie korzyści majątkowych przez niektóre osoby, ale nigdy nie walczyła z pracownikami. Zarzut z art. 218 par. 1 Kodeksu karnego, jakoby złośliwie i uporczywie naruszała prawa kilkuset pracowników, jej zdaniem nie ma żadnego uzasadnienia. Jej działanie było nacechowane dobrą wolą wobec pracy wykonywanej przez pracowników agencji. Oddział świętokrzyski ARiMR był na jednym z ostatnich, gdy obejmowała stanowisko w marcu, a został przez nią, już we wrześniu 2006 r., wywindowany na jedno z pierwszych miejsc w kraju.
-Byłam nieustępliwa, bo musiałam odrabiać powstałe przed moim przyjściem do agencji zaległości –powiedziała przed sądem. Kłopoty zaczęły się wtedy, gdy dla dobra firmy nie należąc do żadnej partii, odważyłam się naruszyć panujący układ PSL –SLD.
Iwona J. stanowczo zaprotestowała przeciwko łączeniu jej osoby ze śmiercią Artura P. Powiedziała, że z tym pracownikiem nigdy nie miała kontaktu i nie nadzorowała jego pracy. Postawione jej przez prokuraturę kolejne zarzuty, dotyczące sfałszowania dokumentów, jak również przekroczenia, uprawnień uznała za całkowicie bezzasadne. Poprosiła sąd o uniewinnienie. Obrońca drugiego oskarżonego, Mariana O. powiedział, że jego klient jest niewinny. W tej sprawie są wątpliwości, tłumaczyć je należy na korzyść oskarżonego. Gdyby jednak sąd uznał winę jego klienta, wniósł o zmianę kwalifikacji prawnej czynu - na wypadek mniejszej wagi. Z kolei obrońca Anny O.
powiedział przed sądem, że jego klientka została wmieszana w tę sprawę. W toku śledztwa przyznała się do winy tylko dla świętego spokoju. Była umowa, że jeśli będzie zeznawała, to postępowanie wobec niej zostanie umorzone. W tamtym czasie Anna O. była przybita medialnymi informacjami o tym, co się stało w ARiMR.
-Prokurator żąda 1 roku  pobawienia wolności w zawieszeniu dla mojej klientki, to jakiś absurd -powiedział adwokat. Moja klientka wykonywała polecenia Iwony J. Jej działania nie przyniosły żadnej szkody.