Poniedziałek, 21. maja 2012

Ostatnia aktualizacja14:44:08

Gorący temat
Prawo Pod paragrafem Scenariusz wprost z filmów kryminalnych

Scenariusz wprost z filmów kryminalnych

Email Drukuj PDF

Przed Sądem Rejonowym w Opatowie, zapadł wyrok wobec pięciu osób, głównie członków jednej rodziny, oskarżonych o dokonanie, w okresie od 2005 do 2011 r., kilkunastu brutalnych rozbojów, włamań i kradzieży na szkodę osób starszych, często mieszkających samotnie. -Nie chcę użyć tu sformułowania, że były to „instynkty zwierzęce”, ale aż nasuwa się takie stwierdzenie, podczas opisywania działań, jakich dopuścili się oskarżeni –powiedział przewodniczący składu orzekającego, sędzia Artur Łukawski.

Groźny „gang” na ławie oskarżonych
-Zatrzymania oskarżonych, w wieku 22 -49 lat, dokonali policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo -Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach wraz z funkcjonariuszami z Ostrowca Świętokrzyskiego i Opatowa, wsparci grupą antyterrorystyczną –poinformował media oficer prasowy KWP w Kielcach, Grzegorz Dudek. Czterech mężczyzn i jedna kobieta, to mieszkańcy powiatu ostrowieckiego i opatowskiego.
-W czasie napadów, dokonywanych na terenie Radlina, Ćmielowa, Sobótki, Nikisiałki Małej, Niemienic, Michałowa, Kornacic, Ostrowca i Orłowa, sprawcy zachowywali się brutalnie, ofiary były krępowane i bite –stwierdził przed sądem Zastępca Prokuratora Rejonowego W Opatowie, Rafał Kobiec. Zabierali im głównie pieniądze, ale także rzeczy mniej wartościowe, jak stare radia czy zegarki, a nawet żywność.
Wielu z tych czynów niektórzy ze sprawców dopuścili się w warunkach recydywy. Oskarżeni nie przyznali się przed sądem do popełnienia zarzucanych im czynów i odmówili składania wyjaśnień. Ich obrońca konsekwentnie wykazywał, że to nie oni byli sprawcami groźnych napadów, którzy dokonywali na mieszkańcach powiatu opatowskiego i ostrowieckiego.
Na pierwsze rozprawy czworo z nich było konwojowanych do sądu przez uzbrojonych policjantów. Piąty oskarżony od początku odpowiadał z wolnej stopy. Po kolejnej rozprawie sąd uchylił wobec nich areszt tymczasowy. Wszyscy odpowiadali więc z tzw. wolnej stopy.
Dwa brutalne napady w Ćmielowie
Józef B. z Ćmielowa padł ofiarą nieznanych bandytów dwukrotnie: w 2008 i 2009 r. Stracił ponad 15 tys. zł w gotówce, był krępowany sznurem, kneblowany, bity. Podczas drugiego napadu sprawcy zagnietli mu czaszkę, po tym, jak został uderzony łomem. Przed sądem miał problemy z rozpoznaniem swoich oprawców. Mimo, że był naciskany przez obrońcę jednego z oskarżonych, który starał się wyłapać nieścisłości w jego zeznaniach, odważnie wskazał na dwóch z nich, obecnych na sali sądowej, jako tych, którzy dokonali na niego napadów.
-To Adam M. wołał na mnie: „dawaj pieniądze!” –odważnie powiedział 74 –letni Józef B. Pana też rozpoznaję – dodał, wskazując na siedzącego na ławie oskarżonych, Piotra W. Świadek miał jednak wątpliwości, czy Oktawian M. był w składzie „gangu”, który dwukrotnie dokonał napadu na jego dom. Jak zeznał, na skutek doznanych wówczas obrażeń, ma kłopoty z pamięcią.
Co się stało w Sobótce i Michałowie?
Mieszkanka Sobótki, 86 –letnia Marianna G. padła ofiarą sprytnych przestępców w 2005 i 2009 r. Za pierwszym razem do jej domu weszły trzy kobiety i jeden mężczyzna. Jeszcze wtedy żył jej mąż. Jak zeznała, straciła wówczas 1.500 zł w gotówce. Pieniądze pochodzące z kilku rent, trzymała w bucie. Kobiety tak nią potrząsały, że cała gotówka, którą trzymała w bucie, wypadła na podłogę.
Kolejne przestępstwo na szkodę Marianny G. miało miejsce w 2009 r.
-Przyszli do mnie ok. godz. 23, gdy już leżałam w łóżku –zeznała Marianna G. Najpierw zobaczyłam światło latarki w oknie, a potem był wielki huk i ktoś plądrował mój dom. Tak się tego wystraszyłam, że wyszłam do wychodka i pozostałam tam aż do rana.
Marianna G. nie była w stanie rozpoznać, wśród osób obecnych na sali sądowej, sprawców napadu na jej dom w 2009 r. Z powodu wieku nie wszystko pamięta. Miała wątpliwości dwa lata temu, podobnie jak i dziś.
Wątpliwości (?)
Nie ulega kwestii, że sprawa była trudna, choćby z tego powodu, że niektórzy świadkowie to ludzie w podeszłym wieku, nie wszystko pamiętający. Potwierdziła to w swej opinii biegła, o czym pisaliśmy na naszych łamach. Kłopoty z pamięcią miały m.in. ofiary napadu w Nikisiałce Małej. Pokrzywdzeni nie byli w stanie rozpoznać, w osobach oskarżonych obecnych na sali rozpraw, swych oprawców. Ryszarda Z. tłumaczyła się kłopotami z pamięcią, a Wiesław Z. panującymi w mieszkaniu ciemnościami. Dom stoi na odludziu, a Ryszarda Z. nie ma światła, które jej odcięto za niepłacone rachunki. Poza tym sprawcy mieli maski na głowach. Poza tym jeden z oskarżonych, Oktawian M. twierdził w toku procesu, że na jesieni 2009 r. nie mógł brać udziału w zarzucanych mu przestępstwach, gdyż pojechał do Londynu i przebywał tam do grudnia 2009 r. Prokuratura próbowała to ustalić, ale nic z tego nie wyszło.
Mowy końcowe
W dniu 20 grudnia 2011 r., pół godziny po zeznaniach złożonych przez policjanta Krzysztofa K. i młodego mieszkańca Ostrowca, Pawła O., który powiedział, że był kierowcą Adama M. i w okresie objętym aktem oskarżenia woził go w różne miejsca, m.in. do osób samotnie mieszkających, prawdopodobnie na tzw. handel obwoźny, a który będąc już na wolności, a więc po uchyleniu wobec niego przez sąd tymczasowego aresztowania, usiłował – według świadka – wymóc na nim zmianę zeznań, na bardziej korzystne dla niego, sąd pozwolił prokuratorowi i obrońcy na wygłoszenie, jako pierwszym, tzw. mów końcowych.
Prokurator poparł akt oskarżenia w całej rozciągłości wobec wszystkich oskarżonych.
-Wina i okoliczności popełnionych przez oskarżonych przestępstw nie budzą żadnych wątpliwości –powiedział Zastępca Prokuratora Rejonowego w Opatowie, Rafał Kobiec. Oskarżeni dopuścili się przestępstw o bardzo wysokiej szkodliwości społecznej. Wielu z nich uczyniło to w warunkach recydywy. Rozboje były bardzo brutalne, popełnione na ludziach mieszkających samotnie, w podeszłym wieku. Ofiary doznały ogromnej krzywdy fizycznej i psychicznej. Niektórzy bali się spać we własnych domach, jeszcze długo po doznanych
urazach.
Prokurator zażądał: dla Adama M. 9 lat pozbawienia wolności, dla Piotra W. – 5, dla Oktawiana M. – 5, dla Małgorzaty M. – 5, a dla Tadeusza F. – 2 lata w zawieszeniu na okres lat 4.
Z kolei obrońca dwójki oskarżonych – Piotra W. i Małgorzaty M., wniósł o uniewinnienie swoich klientów. Jego zdaniem, zebrane w toku śledztwa dowody budzą wiele wątpliwości. Tak naprawdę nie ma niezbitych dowodów, że jego klienci dopuścili się zarzucanych im czynów. To, że ktoś przebywał na miejscu przestępstwa, wcale nie dowodzi, że je popełnił. Prokurator ma obowiązek udowodnić winę, a sąd rzetelnie ustalić prawdę. Sąd musi mieć całkowite przekonanie co do sprawstwa oskarżonych, a nie tylko podejrzenia.
Oskarżeni: Adam M., Piotr W., Małgorzata M. i Oktawian M. wnieśli o uniewinnienie. Z kolei Tadeusz F. poprosił sąd o jak najłagodniejszy wymiar kary.
Sąd ogłosił wyrok
W dniu 20 grudnia 2011 r., Sąd Rejonowy w Opatowie uznał czworo oskarżonych za winnych popełnienia części zarzucanych im przestępstw, w tym włamań, kradzieży, rozboju i skazał ich na kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Jedynie Tadeusz F., który od początku współpracował z Policją, otrzymał wyrok w zawieszeniu. Adam M. wielokrotnie karany, większość czynów popełnił w tzw. recydywie wielokrotnej z art. 64 par. 2 Kodeksu karnego, został skazany na karę 10, Piotr W. również wcześniej karany – na 4, Oktawian M. z recydywą zwykłą – na 3, Małgorzata M. karana za podobne przestępstwo popełnione przeciwko osobie niedołężnej – na 4 lata pozbawienia wolności. Jedynie Tadeusz F. otrzymał karę 2 lat pozbawienia wolności. Sąd zawiesił mu wykonanie tej kary na okres 5 lat.
-Sąd uznał oskarżonych za winnych popełnienia pewnych czynów zawartych w akcie oskarżenia, zaś z pozostałych ich uniewinnił z uwagi na zasadę in dubio proreo, według której nie dających się wyjaśnić okoliczności, nie można przypisywać przeciwko oskarżonym -stwierdził sędzia Artur Łukawski.
Sędzia dodał, że oskarżeni dopuścili się przestępstw „bardzo brzydkich, dokonywanych na „osobach bezbronnych, niedołężnych”, nie mogących się w jakikolwiek sposób obronić, mających problem z zapamiętywaniem, odtwarzaniem – słowem na „jednostkach słabych”.
-Nie chcę użyć tu sformułowania, że były to „instynkty zwierzęce”, ale aż nasuwa się takie stwierdzenie, podczas opisywania działań, jakich dopuścili się oskarżeni –powiedział sędzia Artur Łukawski. Bo jak można wejść do mężczyzny, który ma siedemdziesiąt parę lat, ma problemy z chodzeniem, z poruszaniem się, wiązać, krępować tego mężczyznę, zaklejać mu twarz? Scenariusz jak z filmów kryminalnych. Jak można wejść do ponad osiemdziesięcioletniej staruszki, uderzać ją, bić, żądać wydania pieniędzy? Jak można wykorzystywać niedołężność staruszki, która nie potrafi się poruszać i z fartucha wyciągnąć jej portfel z pieniędzmi?
Sędzia powiedział, że niektórzy oskarżeni byli karani, ale orzekane wcześniej kary nie odniosły pozytywnego efektu. Wszyscy dopuścili się szeregu przestępstw przeciwko osobom starszym. Działanie takie musi być dotkliwie karane.
Ponownie do aresztu
W chwili ogłaszania przez sąd orzeczenia, oskarżeni odpowiadali z wolnej stopy. Jednak tuż po podaniu przez sędziego Artura Łukawskiego ustnych motywów wyroku, sąd ponownie tymczasowo aresztował czwórkę oskarżonych: Adama M., Piotra W., Małgorzatę M. i Oktawiana M. Odbyło się to nadzwyczaj sprawnie. Wszyscy obecni na sali sądowej byli zaskoczeni takim obrotem sprawy, nie wyłączając oskarżonych. Otworzyły się drzwi i na salę sądową wkroczyli uzbrojeni funkcjonariusze policji. Nikt nie stawiał oporu, nie było niepotrzebnego zamieszania.
Co prawda zapadły wyrok jest nieprawomocny i oskarżeni mają prawo do apelacji, a być może niektórzy z nich zostaną łagodniej potraktowani przez sąd II instancji, a nawet uniewinnieni, to warto pochwalić mającą miejsce w tym przypadku współpracę organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości: policji, prokuratury i sądu. Wszystko zostało odpowiednio przygotowane i w sposób perfekcyjny przeprowadzone. Tak funkcjonujący aparat państwowy chciałoby się oglądać na co dzień.