Irlandczycy, podobnie jak i Polacy, uwielbiają świętować. W ostatnim tygodniu listopada swój wygląd zmieniają sklepowe witryny, zaś centra handlowe stają się w światynimi Św. Mikołaja. Powód?
To proste – szał zakupów. W stolicy Irlandii powala przepychem dekoracyjnym świąteczna oprawa wielkiego centrum handlowego Jervis i rozgwieżdżonego wspaniale St. Stephens Green Center. Na ulicach, jak grzyby po deszczu wyrastają wysokie choiny ozdobione jednokolorowymi światłami. Przy popularnej Szpili w tym zainstalowano po raz drugi w historii, wartą 300 tysięcy euro wielką, elektryczną choinkę, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Święta nadchodzą! NOLLAIG SHONA DUIT! – co w jezyku gaelickim oznacza „Wesołych Świąt dla Ciebie!”.
W Irlandii powszechny jest zwyczaj dekorowania domów światełkami, girlandami i kolorowymi łańcuchami. Nieodłącznym atrybutem świąt na Zielonej Wyspie są wieńce wieszane nad (lub na) drzwiami z towarzystwie jemioły. Wiadomo, pod jemiołą bezkarnie można całować kogo tylko zapragniemy.Ale, ale – nie było tego wszystkiego gdyby nie narodziny Jezusa, Mesjasza i przyszłego Zbawcę rodzaju ludzkiego.
Polacy, zwlaszcza ci, którym nie jest dane wyjechać w czasie świąt do ojczyzny czują sie osamotnieni i po prostu smutni. Najczęściej uciekają w pracę by – jak twierdzić – samotność od najbliższych zabić powszednim działaniem.
Część moich znajomych wykupiła bilety lotnicze na święta już w maju lub czerwcu. Tak jest – jak twierdzą – jest dużo taniej. Myślę sobie, że wszyscy oni muszą pewnie tęsknić za ciepłym, rodzinnym domem, za tym jedynym w swoim rodzaju wieczorem, gdzie być może tylko raz w roku mają okazję uściskać i porozmawiać ze wszystkimi, którzy są najważniejsi w ich życiu… Ze mną jest podobnie, gdy mowa o skali uczuć, ale w tym roku muszę być w pracy. Citi Bank w sercu Irlandzkiego Centrum Finansowego też ma swój klimat. Sześciometrowa, żywa choinka w holu, wioska świetego Mikołaja, gdzie dostojny gość z Laponii rozdaje dzieciom pracownikom prezenty i łakocie, wreszcie udekorowana girlandami i światełkami cała ulica North Wall Quay. 4,5 kilometra mieniących się świecących barw. Aż do dublińskiego portu...
Nie brakuje polskich sklepów, wśród ktorych prym wiedzie w Dublinie „PolSmak”. Można tam kupić oryginalnego karpia z Polski, mięsiwa i kiełbasy, a nawet grzyby i typowo polskie przyprawy. W centrum od kilku lat działa „Polski Salonik Prasowy i Księgarnia”.. Tam można zaopatrzyć się w polskie czasopisma i książki. W ofercie są też świąteczne albumy i płyty z kolędami. Z opłatkiem także nie ma już problemu. W całej Irlandii działają polskie parafie – w tym największa w Dublinie, kościół pod wezwaniem Św. Audeona. Nie próżnują też dostawcy prasy.
- Beta Wald, amimatorka życia kulturalnego w Irlandii, piosenkarka, laureatka „Szansy na sukces” (od kilku miesięcy mieszkająca w Sydney) tak oto dzieli się ze mną przemysleniami na temat aury Bożego Narodzenia:
- Ale co tak naprawdę jest najpiękniejsze w Świętach Bożego Narodzenia? Nie znalazłam w swojej wyobraźni nic bardziej odpowiedniego od uczucia miłości i dobroci ze wszystkimi jej rodzajami, by określić to, co powoduje, że druga połowa grudnia jest dla mnie i dla wszystkich taka magiczna. Bez miłości nie ma prawdziwych świąt, nie liczą się one. Nie potrafiłabym cieszyć się tylko dlatego, że w moim domu stała by bogato strojona choinka, że mogę odpocząć od pracy i zjeść dobry obiad i kolację. Święta Bożego Narodzenia dopełniają się w moim sercu i myślach tylko wtedy, kiedy sama sobie mogę powiedzieć, że nie zaniedbałam w sobie wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka, że dałam z siebie wszystko, co mogłam wszystkim tym, których kocham i szanuję. Nie tylko w tym czasie, ale przez cały rok. Wtedy tylko jestem w stanie w pełni cieszyć się magią świąt.
Na irlandzką nutę
Czas świąt Bożego Narodzenia na Wyspie trwa od 25 grudnia i trwa do 6 stycznia.. Tego dnia obchodzimy Święto Trzech Króli. Ale Irlandczycy „zew świąt” czują już dużo wcześniej. Pod koniec listopada obywateli Wyspy ogarnia niesamowity szał.... Wszystkie główne ulice Dublina i największych irlandzkich miast wypełnia kolorowy, podekscytowany tłum. Poruszanie się po głównych traktach stolicy jest po prostu niemożliwe! Przejść O’ Connell Street, Henry czy Grafton zajmuje kilkanaście minut, jesli mamy szczęście. Nadszedł czas zakupów!
Dla Irlandczyków kupowanie gwiazdkowych prezentów to jedna z ważniejszych części tych magicznych świąt. Prezenty, uwaga, otwiera się dopiero 25 grudnia o poranku. W Wigilię – Christmas Eve dzieci zawieszają świąteczne, przepastne skarpety na brzegach swoich łóżek albo przy kominkach, wierząc iż Mikołaj nie zapomni o nich i w tym roku.
Ale i Mikołaj może na coś liczyć! Często zostawia się w pobliżu przystrojonego drzewka butelkę Guinnessa i ciasteczka, jako małą przekąskę dla najbardziej zapracowanego świętogo tego dnia.
Drugiego dnia świąt wręcza się małe upominki i podarunki osobom, z których usług korzysta się przez cały rok: listonoszom czy sklepikarzom. Mimo, że ten zwyczaj zanika, to nadal jest kontunuowany na południu i w zachodniej części kraju.
Święta w Irlandii zaczynają się w Newgrange
Przesilenie zimowe , z najkrótszymi dniami roku, od zawsze było świętowane w Irlandii. Długo jeszcze przed Celtami i chrześcijanami, starożytni ludzie zbudowali magiczną kamienną budowlę w Newgrange w Co. Meath. U zarania zimy promienie wschodzącego słońca, tylko raz w roku wpadają przez szczelinę nad wejściem do grobowca i rozjaśniają izbę wewnętrzną. Tylko dwudziestu ludzi może być wewnątrz podczas tego niecodziennego wydarzenia. Setki innych stoją na zewnątrz, urzeczeni tym czego doświadczają. Sporych rozmiarów pagórek koło wioski Newgrange od dawna uważany był za starożytny kurhan. Obiekt ten przez długi czas nie przykuwał nawet specjalnej uwagi archeologów.
Starsze niż piramidy!
- Wykopaliska na tym stanowisku zaczęto dopiero w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Początkowo wszystko wskazywało, że będzie to jeszcze jeden kurhan późnej epoki kamienia lub początku epoki brązu (ok. 5 000 lat temu). Po kilku tygodniach badań archeolodzy potwierdzili datowanie kurhanu. W świat poszła wiadomość „irlandzki kurhan jest zatem starszy o kilka stuleci od egipskich piramid.” Ale wtedy spod zwałów ziemi zaczęły wyłaniać się znaleziska, które rzuciły na kolana nawet najbardziej doświadczonych archeologów.
Pierwszą niespodziankę stanowiła ogromna ilość białych kwarcowych kamieni wielkości główki kapusty każdy, następnie odkryto wiele głazów z wyrytymi wzorami ornamentacyjnymi, ale to co ukazało się później było dopiero sensacją – opowiada Tomasz Szustek, historyk, dziennikarz i podróżnik mieszkający w Irlandii od 6 lat.
Odkrywcy natrafili na wejście do wąskiego korytarza, który doprowadził ich do niewielkiej komory grobowej. Sufity i ściany wykonane były z płyt kamiennych. Całość konstrukcji była w doskonałym stanie i sprawiała wrażenie jakby zrobiono ją przed tygodniem! Ale przecież nie było tam nikogo od 5 tysięcy lat! Uwagę naukowców przykuło wejście, nad którym zachowała się dziwna luka. Wielu archeologów domyślało się, że kurhan może mieć jakieś powiązania z ruchem ciał niebieskich. Była to cecha innych starożytnych budowli.
Widowisko słońca i precyzji architektonicznej
Dokonano pod tym kątem szacunkowych obliczeń, pomiarów i oględzin grobowca. Rezultaty tych badań przeszły najśmielsze oczekiwania, jednak do końca nie wierzono, że po tylu latach przewidywany efekt będzie widoczny.. W napięciu czekano wyznaczonej daty.
Ten niezwykły spektakl rozpoczął się o świcie najkrótszego dnia roku, 21 grudnia. Tego dnia, jak wiemy, mamy do czynienia z astronomicznym przesileniem zimowym. Pierwsze promienie wschodzącego słońca wpadły wprost w szczelinę nad wejściem do grobowca. W miarę upływu czasu powoli, w miarę jak słońce wschodziło, światło sięgało coraz dalej w głąb korytarza by po paru minutach, ten jedyny raz w roku rozświetlić całe wnętrze komory grobowej. Stało się to po raz pierwszy od momentu zawalenia się kurhanu kilka tysięcy lat temu. Archeolodzy, pierwsi widzowie tego zjawiska, oniemieli z wrażenia.
Magia trwa. Co roku liczna grupa zapaleńców przybywa w zimny, grudniowy poranek, aby na własne oczy przekonać się czy przewodniki po Irlandii nie kłamią opisując to „magiczne” zjawisko.
Wigilijny czas....
Christmas Eve, czyli Wigilia, traktowana jest z reguły jako dzień czysto organizacyjny. Panie gotują i pieką ciasta, panowie robią ostatnie zakupy, zaś dzieci czekają na Mikołaja. W miarę mozliwości do domu wraca się mozliwie jak najszybciej. Pracę kończy się tego dnia najpóźniej o godzinie 14.00..
Do wigilijnej kolacji zasiada się znacznie wcześniej niż w Polsce – około 15. Irlandczycy są katolikami, tak więc kolacja ma postny charakter. Prym wiodą najrozmaitsze potrawy z ryb. Wigilijnym przysmakiem jest kombinacja: wędzony, tłusty łosoś z sodowym chlebem. Dawniej wszyscy wyczekiwali północy. Po wieczornej mszy, w której tego szczególnego dnia w Irlandii uczestniczyli katolicy, jak też protestanci (tak dzieje się i teraz) można już cieszyć podniebienie pieczoną szynką, specjalnie przyrządzoną wołowiną i sosem borówkowym.
Czas dobrobytu sprawił, że religijne obrzędy zeszły na dalszy plan – nad czym ubolewają starsi Irlandczycy. Wigilię, po rodzinnym posiłku, spędza się z reguły w pubach na rozmowach i zabawie z przyjaciółmi.
Wigilia nie jest świętowana w jakiś specjalny sposób. Ale w wielu częściach kraju odbywają się w kosciołach Pasterki, tak zwane „Midnight – Mass”. Te msze kultywują tradycje, iż Chrystus urodził się punktualnie o Północy. Na poludniu Irlandii w wielu oknach, po kolacji wigilijnej, stawiane są w oknach świece. To – w ramach zwyczaju – rozświetlania drogi Trzem Mędrcom ze Wschodu, którzy szukają Dzieciątka Jezus. W wielu świątyniach pasterki odbywają się nieco wcześniej, to w trosce o stan wiernych, którzy w reguły lubią się pokrzepić czymś „mocniejszym” po kolacji w gronie najbliższych.
Dawne zwyczaje i tradycje
Dawniej, kiedy zapadał zmrok zapalano wigilijne świece. Na południu Irlandii zapalenie świecy to szczególny rytuał.. Co godne podkreślenia wiele rodzin nadal go kultywuje. Dużą świecę umieszcza się w lichtarzach wykonanych z rzepy ozdobionej gałązkami jemioły. Czasem rolę lichtarza pełni drewniane wiaderko wypełnione otrębami albo mąką. Świeca płonie przez całą noc. Gasi ją dopiero pierwszy z domowników, który wychodzi do świątyni na pasterkowe nabożeństwo.
Drzwi do domostw – wedle tradycji – nie mogą być zamknięte na klucz. Niespodziewani goście bez trudu muszą wejść do domu i ogrzać się. Przy wigilijnym stole czekają na nich aż trzy wolne nakrycie. W podzięce goście mają pobłogosławić dla gospodarzy wodę w drewnianej misie.
Boże Narodzenie
Dzień Bożego Narodzenia był zawsze specjalnym dniem. Nikt nie pracuje, nikt nie odwiedza znajomych Pierwszy dzień świąt, tak jak i w Polsce, Irlandczycy rezerwują tylko dla rodziny. Tego dnia puby i restauracje są zamknietę na cztery spusty. To jedyny dzień w roku, kiedy w krainie pubów i Guinessa – Irlandii – te przybytki spotkań i smakowitego brązowego płynu sa zamkniete na cztery spusty. Nie kursuje komunikacja. Do odświętnego obiadu zasiada się około godziny trzeciej po południu. Tradycyjnie podawany jest pieczony indyk, obficie nadziewany szynką, z sosem borowinowym i brukselką. Nie może również zabraknąć „mince pie”.. To rodzaj ciasta z zapiekanym mięsem i żuwawinami.
Wieczorem odwiedza się wujostwo i razem świętuje przy suto zastawionym stole. Takie jest w końcu przesłanie tych świąt – pobyć tylko i wyłącznie z najbliższą rodziną i na chwilę zapomnieć o codziennej szarej gonitwie w pracy, firmie, szkole, czy uniwersytecie. Tego dnia Irlandczycy, jak twierdzą, wręczają najbliższym nie tylko prezenty, ale i cząstkę siebie. I to jest naprawdę piekne.
W dniu Św. Szczepana Męczennika – St. Stephen Day, wszystko wraca powoli do normy. Ale świętowanie trwa nadal. Odbywają się wyścigi konne. Ludzie wychodzą do cebtrum, aby pić ulubione trunki, śpiewać i tańczyć. Taka wakacyjna sjesta w środku zimy...
W wielu wioskach na prowincji obchodzony jest zwyczaj „Chłopców Strzyżyka”. Kolędnicy przebrani w dziwne stroje i maski odwiedzają domy i grają ludową muzykę. Gdy gospodarz lub gospodyni poprosi, wtedy zaśpiewaja dla nich specjalnie zaimprowizowaną piosenkę. Ale trzeba za to uiścić specjalną opłatę: „pens dla strzyżyka” ( to najmniejszy ptak, który jest w Irlandii obwołany Królem Wszystkich Ptaków). Co ciekawe, wszystkie pieniądze, które zostaną zebrane tego dnia, mogą być tylko przeznaczone na cele dobroczynne, albo wydane w całości na wspólną kolację dla kolędników.
W Irlandii powszechny jest zwyczaj dekorowania domów światełkami, girlandami i kolorowymi łańcuchami. Nieodłącznym atrybutem świąt na Zielonej Wyspie są wieńce wieszane nad (lub na) drzwiami z towarzystwie jemioły. Wiadomo, pod jemiołą bezkarnie można całować kogo tylko zapragniemy.Ale, ale – nie było tego wszystkiego gdyby nie narodziny Jezusa, Mesjasza i przyszłego Zbawcę rodzaju ludzkiego.
Polacy, zwlaszcza ci, którym nie jest dane wyjechać w czasie świąt do ojczyzny czują sie osamotnieni i po prostu smutni. Najczęściej uciekają w pracę by – jak twierdzić – samotność od najbliższych zabić powszednim działaniem.
Część moich znajomych wykupiła bilety lotnicze na święta już w maju lub czerwcu. Tak jest – jak twierdzą – jest dużo taniej. Myślę sobie, że wszyscy oni muszą pewnie tęsknić za ciepłym, rodzinnym domem, za tym jedynym w swoim rodzaju wieczorem, gdzie być może tylko raz w roku mają okazję uściskać i porozmawiać ze wszystkimi, którzy są najważniejsi w ich życiu… Ze mną jest podobnie, gdy mowa o skali uczuć, ale w tym roku muszę być w pracy. Citi Bank w sercu Irlandzkiego Centrum Finansowego też ma swój klimat. Sześciometrowa, żywa choinka w holu, wioska świetego Mikołaja, gdzie dostojny gość z Laponii rozdaje dzieciom pracownikom prezenty i łakocie, wreszcie udekorowana girlandami i światełkami cała ulica North Wall Quay. 4,5 kilometra mieniących się świecących barw. Aż do dublińskiego portu...
Nie brakuje polskich sklepów, wśród ktorych prym wiedzie w Dublinie „PolSmak”. Można tam kupić oryginalnego karpia z Polski, mięsiwa i kiełbasy, a nawet grzyby i typowo polskie przyprawy. W centrum od kilku lat działa „Polski Salonik Prasowy i Księgarnia”.. Tam można zaopatrzyć się w polskie czasopisma i książki. W ofercie są też świąteczne albumy i płyty z kolędami. Z opłatkiem także nie ma już problemu. W całej Irlandii działają polskie parafie – w tym największa w Dublinie, kościół pod wezwaniem Św. Audeona. Nie próżnują też dostawcy prasy.
- Beta Wald, amimatorka życia kulturalnego w Irlandii, piosenkarka, laureatka „Szansy na sukces” (od kilku miesięcy mieszkająca w Sydney) tak oto dzieli się ze mną przemysleniami na temat aury Bożego Narodzenia:
- Ale co tak naprawdę jest najpiękniejsze w Świętach Bożego Narodzenia? Nie znalazłam w swojej wyobraźni nic bardziej odpowiedniego od uczucia miłości i dobroci ze wszystkimi jej rodzajami, by określić to, co powoduje, że druga połowa grudnia jest dla mnie i dla wszystkich taka magiczna. Bez miłości nie ma prawdziwych świąt, nie liczą się one. Nie potrafiłabym cieszyć się tylko dlatego, że w moim domu stała by bogato strojona choinka, że mogę odpocząć od pracy i zjeść dobry obiad i kolację. Święta Bożego Narodzenia dopełniają się w moim sercu i myślach tylko wtedy, kiedy sama sobie mogę powiedzieć, że nie zaniedbałam w sobie wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka, że dałam z siebie wszystko, co mogłam wszystkim tym, których kocham i szanuję. Nie tylko w tym czasie, ale przez cały rok. Wtedy tylko jestem w stanie w pełni cieszyć się magią świąt.
Na irlandzką nutę
Czas świąt Bożego Narodzenia na Wyspie trwa od 25 grudnia i trwa do 6 stycznia.. Tego dnia obchodzimy Święto Trzech Króli. Ale Irlandczycy „zew świąt” czują już dużo wcześniej. Pod koniec listopada obywateli Wyspy ogarnia niesamowity szał.... Wszystkie główne ulice Dublina i największych irlandzkich miast wypełnia kolorowy, podekscytowany tłum. Poruszanie się po głównych traktach stolicy jest po prostu niemożliwe! Przejść O’ Connell Street, Henry czy Grafton zajmuje kilkanaście minut, jesli mamy szczęście. Nadszedł czas zakupów!
Dla Irlandczyków kupowanie gwiazdkowych prezentów to jedna z ważniejszych części tych magicznych świąt. Prezenty, uwaga, otwiera się dopiero 25 grudnia o poranku. W Wigilię – Christmas Eve dzieci zawieszają świąteczne, przepastne skarpety na brzegach swoich łóżek albo przy kominkach, wierząc iż Mikołaj nie zapomni o nich i w tym roku.
Ale i Mikołaj może na coś liczyć! Często zostawia się w pobliżu przystrojonego drzewka butelkę Guinnessa i ciasteczka, jako małą przekąskę dla najbardziej zapracowanego świętogo tego dnia.
Drugiego dnia świąt wręcza się małe upominki i podarunki osobom, z których usług korzysta się przez cały rok: listonoszom czy sklepikarzom. Mimo, że ten zwyczaj zanika, to nadal jest kontunuowany na południu i w zachodniej części kraju.
Święta w Irlandii zaczynają się w Newgrange
Przesilenie zimowe , z najkrótszymi dniami roku, od zawsze było świętowane w Irlandii. Długo jeszcze przed Celtami i chrześcijanami, starożytni ludzie zbudowali magiczną kamienną budowlę w Newgrange w Co. Meath. U zarania zimy promienie wschodzącego słońca, tylko raz w roku wpadają przez szczelinę nad wejściem do grobowca i rozjaśniają izbę wewnętrzną. Tylko dwudziestu ludzi może być wewnątrz podczas tego niecodziennego wydarzenia. Setki innych stoją na zewnątrz, urzeczeni tym czego doświadczają. Sporych rozmiarów pagórek koło wioski Newgrange od dawna uważany był za starożytny kurhan. Obiekt ten przez długi czas nie przykuwał nawet specjalnej uwagi archeologów.
Starsze niż piramidy!
- Wykopaliska na tym stanowisku zaczęto dopiero w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Początkowo wszystko wskazywało, że będzie to jeszcze jeden kurhan późnej epoki kamienia lub początku epoki brązu (ok. 5 000 lat temu). Po kilku tygodniach badań archeolodzy potwierdzili datowanie kurhanu. W świat poszła wiadomość „irlandzki kurhan jest zatem starszy o kilka stuleci od egipskich piramid.” Ale wtedy spod zwałów ziemi zaczęły wyłaniać się znaleziska, które rzuciły na kolana nawet najbardziej doświadczonych archeologów.
Pierwszą niespodziankę stanowiła ogromna ilość białych kwarcowych kamieni wielkości główki kapusty każdy, następnie odkryto wiele głazów z wyrytymi wzorami ornamentacyjnymi, ale to co ukazało się później było dopiero sensacją – opowiada Tomasz Szustek, historyk, dziennikarz i podróżnik mieszkający w Irlandii od 6 lat.
Odkrywcy natrafili na wejście do wąskiego korytarza, który doprowadził ich do niewielkiej komory grobowej. Sufity i ściany wykonane były z płyt kamiennych. Całość konstrukcji była w doskonałym stanie i sprawiała wrażenie jakby zrobiono ją przed tygodniem! Ale przecież nie było tam nikogo od 5 tysięcy lat! Uwagę naukowców przykuło wejście, nad którym zachowała się dziwna luka. Wielu archeologów domyślało się, że kurhan może mieć jakieś powiązania z ruchem ciał niebieskich. Była to cecha innych starożytnych budowli.
Widowisko słońca i precyzji architektonicznej
Dokonano pod tym kątem szacunkowych obliczeń, pomiarów i oględzin grobowca. Rezultaty tych badań przeszły najśmielsze oczekiwania, jednak do końca nie wierzono, że po tylu latach przewidywany efekt będzie widoczny.. W napięciu czekano wyznaczonej daty.
Ten niezwykły spektakl rozpoczął się o świcie najkrótszego dnia roku, 21 grudnia. Tego dnia, jak wiemy, mamy do czynienia z astronomicznym przesileniem zimowym. Pierwsze promienie wschodzącego słońca wpadły wprost w szczelinę nad wejściem do grobowca. W miarę upływu czasu powoli, w miarę jak słońce wschodziło, światło sięgało coraz dalej w głąb korytarza by po paru minutach, ten jedyny raz w roku rozświetlić całe wnętrze komory grobowej. Stało się to po raz pierwszy od momentu zawalenia się kurhanu kilka tysięcy lat temu. Archeolodzy, pierwsi widzowie tego zjawiska, oniemieli z wrażenia.
Magia trwa. Co roku liczna grupa zapaleńców przybywa w zimny, grudniowy poranek, aby na własne oczy przekonać się czy przewodniki po Irlandii nie kłamią opisując to „magiczne” zjawisko.
Wigilijny czas....
Christmas Eve, czyli Wigilia, traktowana jest z reguły jako dzień czysto organizacyjny. Panie gotują i pieką ciasta, panowie robią ostatnie zakupy, zaś dzieci czekają na Mikołaja. W miarę mozliwości do domu wraca się mozliwie jak najszybciej. Pracę kończy się tego dnia najpóźniej o godzinie 14.00..
Do wigilijnej kolacji zasiada się znacznie wcześniej niż w Polsce – około 15. Irlandczycy są katolikami, tak więc kolacja ma postny charakter. Prym wiodą najrozmaitsze potrawy z ryb. Wigilijnym przysmakiem jest kombinacja: wędzony, tłusty łosoś z sodowym chlebem. Dawniej wszyscy wyczekiwali północy. Po wieczornej mszy, w której tego szczególnego dnia w Irlandii uczestniczyli katolicy, jak też protestanci (tak dzieje się i teraz) można już cieszyć podniebienie pieczoną szynką, specjalnie przyrządzoną wołowiną i sosem borówkowym.
Czas dobrobytu sprawił, że religijne obrzędy zeszły na dalszy plan – nad czym ubolewają starsi Irlandczycy. Wigilię, po rodzinnym posiłku, spędza się z reguły w pubach na rozmowach i zabawie z przyjaciółmi.
Wigilia nie jest świętowana w jakiś specjalny sposób. Ale w wielu częściach kraju odbywają się w kosciołach Pasterki, tak zwane „Midnight – Mass”. Te msze kultywują tradycje, iż Chrystus urodził się punktualnie o Północy. Na poludniu Irlandii w wielu oknach, po kolacji wigilijnej, stawiane są w oknach świece. To – w ramach zwyczaju – rozświetlania drogi Trzem Mędrcom ze Wschodu, którzy szukają Dzieciątka Jezus. W wielu świątyniach pasterki odbywają się nieco wcześniej, to w trosce o stan wiernych, którzy w reguły lubią się pokrzepić czymś „mocniejszym” po kolacji w gronie najbliższych.
Dawne zwyczaje i tradycje
Dawniej, kiedy zapadał zmrok zapalano wigilijne świece. Na południu Irlandii zapalenie świecy to szczególny rytuał.. Co godne podkreślenia wiele rodzin nadal go kultywuje. Dużą świecę umieszcza się w lichtarzach wykonanych z rzepy ozdobionej gałązkami jemioły. Czasem rolę lichtarza pełni drewniane wiaderko wypełnione otrębami albo mąką. Świeca płonie przez całą noc. Gasi ją dopiero pierwszy z domowników, który wychodzi do świątyni na pasterkowe nabożeństwo.
Drzwi do domostw – wedle tradycji – nie mogą być zamknięte na klucz. Niespodziewani goście bez trudu muszą wejść do domu i ogrzać się. Przy wigilijnym stole czekają na nich aż trzy wolne nakrycie. W podzięce goście mają pobłogosławić dla gospodarzy wodę w drewnianej misie.
Boże Narodzenie
Dzień Bożego Narodzenia był zawsze specjalnym dniem. Nikt nie pracuje, nikt nie odwiedza znajomych Pierwszy dzień świąt, tak jak i w Polsce, Irlandczycy rezerwują tylko dla rodziny. Tego dnia puby i restauracje są zamknietę na cztery spusty. To jedyny dzień w roku, kiedy w krainie pubów i Guinessa – Irlandii – te przybytki spotkań i smakowitego brązowego płynu sa zamkniete na cztery spusty. Nie kursuje komunikacja. Do odświętnego obiadu zasiada się około godziny trzeciej po południu. Tradycyjnie podawany jest pieczony indyk, obficie nadziewany szynką, z sosem borowinowym i brukselką. Nie może również zabraknąć „mince pie”.. To rodzaj ciasta z zapiekanym mięsem i żuwawinami.
Wieczorem odwiedza się wujostwo i razem świętuje przy suto zastawionym stole. Takie jest w końcu przesłanie tych świąt – pobyć tylko i wyłącznie z najbliższą rodziną i na chwilę zapomnieć o codziennej szarej gonitwie w pracy, firmie, szkole, czy uniwersytecie. Tego dnia Irlandczycy, jak twierdzą, wręczają najbliższym nie tylko prezenty, ale i cząstkę siebie. I to jest naprawdę piekne.
W dniu Św. Szczepana Męczennika – St. Stephen Day, wszystko wraca powoli do normy. Ale świętowanie trwa nadal. Odbywają się wyścigi konne. Ludzie wychodzą do cebtrum, aby pić ulubione trunki, śpiewać i tańczyć. Taka wakacyjna sjesta w środku zimy...
W wielu wioskach na prowincji obchodzony jest zwyczaj „Chłopców Strzyżyka”. Kolędnicy przebrani w dziwne stroje i maski odwiedzają domy i grają ludową muzykę. Gdy gospodarz lub gospodyni poprosi, wtedy zaśpiewaja dla nich specjalnie zaimprowizowaną piosenkę. Ale trzeba za to uiścić specjalną opłatę: „pens dla strzyżyka” ( to najmniejszy ptak, który jest w Irlandii obwołany Królem Wszystkich Ptaków). Co ciekawe, wszystkie pieniądze, które zostaną zebrane tego dnia, mogą być tylko przeznaczone na cele dobroczynne, albo wydane w całości na wspólną kolację dla kolędników.




















