Od 16 lat Święta Bożego Narodzenia są szczególnym czasem dla państwa Małgorzaty i Grzegorza Krysa. Wspólnie z pięciorgiem dzieci: 15 –letnim Krzysiem, 13 –letnim Piotrem, 11 – letnią Kasią, 7 –letnią Madzią i 3 –letnim Jasiem tworzą niezwykłą, rodzinną atmosferę opartą na miłości i wzajemnym zrozumieniu.
Grzegorz jest nauczycielem historii, zaś Małgorzata uczy religii, lecz po przyjściu na świat Jasia zrezygnowała z pracy zawodowej, aby strzec domowego ogniska. W przygotowaniach do przeżywania Narodzin Chrystusa, zarówno w sferze materialnej, jak i duchowej uczestniczą wszyscy. Gdy zbliża się adwent, na stole pokrytym białym obrusem dzieci przygotowują wieniec adwentowy z czterema czerwonymi świecami, zapalanymi w każdą, kolejną niedzielę adwentu.
-Jest to dla nas czas wyciszenia i spokoju –mówi Małgorzata. –Wspólnie zastanawiamy się, jak chcemy spędzić święta. Uroczyście w niedzielę zapisujemy na kartkach postanowienia. Staramy się uczestniczyć w roratach, a potem w rekolekcjach oraz w sakramencie pokuty. W pierwszym tygodniu adwentu robimy potrzebne zakupy, porządki, aby ostatni tydzień przed Bożym Narodzeniem poświęcić przygotowaniom duchowym. W tym czasie także w naszym domu jest ograniczony dostęp do komputera czy telewizji, przeciwko czemu buntuje się najstarszy syn Krzysztof, jednak staramy się ten czas spędzić ze sobą, na rozmowach i wzajemnych rozważaniach. Tradycyjnie w przygotowaniach do świąt bierze udział cała rodzina. Każdy ma wyznaczone zadania. Dzieci wykonują ozdoby z kolorowego papieru, bibuły, pomagają w robieniu zakupów oraz pieką pierniki, które potem wieszają na choince. Co roku jest to żywe drzewko. Kasia z pomocą rodzeństwa wykonuje szopkę, która najczęściej zostaje ułożona pod choinką. Jak mówi, dla niej święta są podsumowaniem całego roku, tych dobrych i złych chwil, a także postanowieniami na przyszły rok.
-Wiele tradycji przeniosłam z własnego, rodzinnego domu – dodaje Małgorzata. –Z dzieciństwa pamiętam zapach świąt, tradycyjną Wigilię, gdzie na stole znajduje się 12 potraw, biały obrus, opłatek i pozostawione puste miejsce. Staramy się, aby w naszym domu te tradycje były zachowane i mamy nadzieję, że nasze dzieci będą je kiedyś kontynuować w swoich rodzinach.
Rodzina w Wigilię uczestniczy w roratch. Pod koniec nabożeństwa śpiewana jest pierwsza kolęda, a parafianie dzielą się opłatkiem. Po powrocie do domu wszyscy przygotowują wieczerzę wigilijną. Jest to dzień postu, którego przestrzegają także dzieci. 7 –letnia Madzia rozpoczyna śpiewanie kolęd, jak mówi jest to dla niej jedna z najprzyjemniejszych chwil. Kuchnia jest pełna domowników. Każdy robi to, co lubi. Na stole wigilijnym nie może zabraknąć barszczu czerwonego z uszkami, pierogów z grzybami i kapustą, barszczu białego z kaszą, ziemniaków w mundurkach z olejem rzepakowym, klusek z makiem i bakaliami, fasoli z olejem, ryb w różnych postaciach, kompotu z suszu, a przede wszystkim opłatka na sianie.
-Przed wieczerzą całą rodziną udajemy się na cmentarz, aby odwiedzić bliskich zmarłych, których już nie ma z nami przy stole –mówi Grzegorz. –Staramy się też odwiedzić znajomych, aby podzielić się opłatkiem i przekazać życzenia świąteczne. Kolacja rozpoczyna się zaśpiewaniem kolędy, potem czytamy fragment Pisma Świętego o Narodzeniu Jezusa. Dzielimy się opłatkiem, przekazując sobie życzenia. Zawsze są one inne, zawierają indywidualne przesłanie, takie od serca i zawsze kończymy je słowami „kocham cię”. To też jest nasza tradycja. Przed posiłkiem jest czas na modlitwę. Po kolacji śpiewamy wspólnie kolędy. Dzieci co roku przygotowują również jasełka. Po ich występie przychodzi czas na prezenty, które leżą pod choinką. Są to najczęściej różne drobiazgi, do których dołączone są świąteczne laurki wykonane przez dzieci. Przed północą wyruszamy na Pasterkę. Dla rodziny Święta Bożego Narodzenia to czas radości, ale i refleksji.
-Przychodzi mi na myśl fragment Ewangelii św. Jana: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” i to jest istota tych świąt –mówi Grzegorz. –Jest to okazja, aby uświadomić sobie, że Bóg przychodzi do każdego człowieka i każdego kocha. Jest to okazja do uświadamiania sobie miłości Bożej, ale także miłości do ludzi, którzy są nam bliscy i dla nas ważni. I to jest bardzo piękne. Okres świąteczny nie zamyka się jedynie na przeżywaniu czasu świąt.
-Odwiedzamy znajomych, z którymi spędzamy czas na śpiewaniu kolęd –dodaje Małgorzata. –Organizujemy też różnego rodzaju spotkania przy muzyce. Nasi znajomi wyznają podobne wartości, nie ma więc na tych spotkaniach alkoholu, nie ma go też w naszym domu. Chcemy pokazać dzieciom, że można dobrze się bawić bez używek. Staramy się nie ulegać ciągłej gonitwie, która jest dookoła nas. Jak w każdej rodzinie, nas także nie omijają problemy, lecz staramy się je rozwiązywać najlepiej jak potrafimy. Rozmawiać o tym otwarcie. Nie ukrywamy uczuć. Ważne jest, aby je okazywać, mówić o nich i budować relacje na wzajemnym szacunku. Teraz w naszej rodzinie jest tak zwany okres siania. Chcemy te wartości przekazywać naszym dzieciom i mamy nadzieję, zaowocują one na przyszłość. Nie jest to łatwe, gdyż każdego dnia spotykają inne postawy swoich rówieśników, przychodzą i pytają, dlaczego inni mogą, a oni nie, lecz staramy się o wszystkim rozmawiać, tak aby to dzieci same wyciągały wnioski i potrafiły wybrać to, co dla nich jest najlepsze.
-Jest to dla nas czas wyciszenia i spokoju –mówi Małgorzata. –Wspólnie zastanawiamy się, jak chcemy spędzić święta. Uroczyście w niedzielę zapisujemy na kartkach postanowienia. Staramy się uczestniczyć w roratach, a potem w rekolekcjach oraz w sakramencie pokuty. W pierwszym tygodniu adwentu robimy potrzebne zakupy, porządki, aby ostatni tydzień przed Bożym Narodzeniem poświęcić przygotowaniom duchowym. W tym czasie także w naszym domu jest ograniczony dostęp do komputera czy telewizji, przeciwko czemu buntuje się najstarszy syn Krzysztof, jednak staramy się ten czas spędzić ze sobą, na rozmowach i wzajemnych rozważaniach. Tradycyjnie w przygotowaniach do świąt bierze udział cała rodzina. Każdy ma wyznaczone zadania. Dzieci wykonują ozdoby z kolorowego papieru, bibuły, pomagają w robieniu zakupów oraz pieką pierniki, które potem wieszają na choince. Co roku jest to żywe drzewko. Kasia z pomocą rodzeństwa wykonuje szopkę, która najczęściej zostaje ułożona pod choinką. Jak mówi, dla niej święta są podsumowaniem całego roku, tych dobrych i złych chwil, a także postanowieniami na przyszły rok.
-Wiele tradycji przeniosłam z własnego, rodzinnego domu – dodaje Małgorzata. –Z dzieciństwa pamiętam zapach świąt, tradycyjną Wigilię, gdzie na stole znajduje się 12 potraw, biały obrus, opłatek i pozostawione puste miejsce. Staramy się, aby w naszym domu te tradycje były zachowane i mamy nadzieję, że nasze dzieci będą je kiedyś kontynuować w swoich rodzinach.
Rodzina w Wigilię uczestniczy w roratch. Pod koniec nabożeństwa śpiewana jest pierwsza kolęda, a parafianie dzielą się opłatkiem. Po powrocie do domu wszyscy przygotowują wieczerzę wigilijną. Jest to dzień postu, którego przestrzegają także dzieci. 7 –letnia Madzia rozpoczyna śpiewanie kolęd, jak mówi jest to dla niej jedna z najprzyjemniejszych chwil. Kuchnia jest pełna domowników. Każdy robi to, co lubi. Na stole wigilijnym nie może zabraknąć barszczu czerwonego z uszkami, pierogów z grzybami i kapustą, barszczu białego z kaszą, ziemniaków w mundurkach z olejem rzepakowym, klusek z makiem i bakaliami, fasoli z olejem, ryb w różnych postaciach, kompotu z suszu, a przede wszystkim opłatka na sianie.
-Przed wieczerzą całą rodziną udajemy się na cmentarz, aby odwiedzić bliskich zmarłych, których już nie ma z nami przy stole –mówi Grzegorz. –Staramy się też odwiedzić znajomych, aby podzielić się opłatkiem i przekazać życzenia świąteczne. Kolacja rozpoczyna się zaśpiewaniem kolędy, potem czytamy fragment Pisma Świętego o Narodzeniu Jezusa. Dzielimy się opłatkiem, przekazując sobie życzenia. Zawsze są one inne, zawierają indywidualne przesłanie, takie od serca i zawsze kończymy je słowami „kocham cię”. To też jest nasza tradycja. Przed posiłkiem jest czas na modlitwę. Po kolacji śpiewamy wspólnie kolędy. Dzieci co roku przygotowują również jasełka. Po ich występie przychodzi czas na prezenty, które leżą pod choinką. Są to najczęściej różne drobiazgi, do których dołączone są świąteczne laurki wykonane przez dzieci. Przed północą wyruszamy na Pasterkę. Dla rodziny Święta Bożego Narodzenia to czas radości, ale i refleksji.
-Przychodzi mi na myśl fragment Ewangelii św. Jana: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” i to jest istota tych świąt –mówi Grzegorz. –Jest to okazja, aby uświadomić sobie, że Bóg przychodzi do każdego człowieka i każdego kocha. Jest to okazja do uświadamiania sobie miłości Bożej, ale także miłości do ludzi, którzy są nam bliscy i dla nas ważni. I to jest bardzo piękne. Okres świąteczny nie zamyka się jedynie na przeżywaniu czasu świąt.
-Odwiedzamy znajomych, z którymi spędzamy czas na śpiewaniu kolęd –dodaje Małgorzata. –Organizujemy też różnego rodzaju spotkania przy muzyce. Nasi znajomi wyznają podobne wartości, nie ma więc na tych spotkaniach alkoholu, nie ma go też w naszym domu. Chcemy pokazać dzieciom, że można dobrze się bawić bez używek. Staramy się nie ulegać ciągłej gonitwie, która jest dookoła nas. Jak w każdej rodzinie, nas także nie omijają problemy, lecz staramy się je rozwiązywać najlepiej jak potrafimy. Rozmawiać o tym otwarcie. Nie ukrywamy uczuć. Ważne jest, aby je okazywać, mówić o nich i budować relacje na wzajemnym szacunku. Teraz w naszej rodzinie jest tak zwany okres siania. Chcemy te wartości przekazywać naszym dzieciom i mamy nadzieję, zaowocują one na przyszłość. Nie jest to łatwe, gdyż każdego dnia spotykają inne postawy swoich rówieśników, przychodzą i pytają, dlaczego inni mogą, a oni nie, lecz staramy się o wszystkim rozmawiać, tak aby to dzieci same wyciągały wnioski i potrafiły wybrać to, co dla nich jest najlepsze.



















