W minionym tygodniu ogień olimpijski zawitał do miejscowości Chilliwack. Jak już informowaliśmy to właśnie tu ostrowczanin mieszkający na stałe w Kanadzie – Jacek Kłonica miał wziąć udział w sztafecie niosącej ogień do Vancouver. I wziął…
-Pogoda dopisała, duch sportowy również i na trasie sztafety, w atmosferze radosnego uniesienia, niecierpliwie wypatrywali olimpijskiej „karawany” liczni kibice – relacjonuje z Kanady żona Jacka, Anna Kłonica. -Wśród nich, obok lokalnych mieszkańców, zwykłych ciekawskich oraz entuzjastów igrzysk, znaleźli się dumni przyjaciele i najbliżsi wyróżnionych biegaczy. Co ciekawe wybrali się na trasę sztafety mimo, iż w telewizji transmitowany szalenie popularny “Super Bowl Sunday”, a konkretnie finał NFL. Zebrali się, aby choć przez chwilę poczuć żar olimpijskiego płomienia. Owa chwila, choć w rzeczy samej bardzo krótka, była jednak magiczna.
Jak mówi Anna, Jacek pojawił się na trasie z szerokim uśmiechem na twarzy i mimo ogromnego wzruszenia niósł pochodnie bardzo pewną ręką.
-Ba, niósł ją tak, jakby nic innego w życiu nie robił - mówi. Na starcie powitała go rozentuzjazmowana grupa polonijnych kibiców. Naturalnie nie mogło zabraknąć polskiej flagi. Bardzo miłą niespodzianką był fakt, iż wśród dopingujących znalazł się również gość z Polski, kolejny ostrowczanin, który o olimpijskiej przygodzie Jacka dowiedział się właśnie z łamów Gazety Ostrowieckiej. Obok rodaków niemniej gorliwie kibicowali kanadyjscy przyjaciele oraz liczni przedstawiciele RBC – banku, w którym Jacek od lat pracuje, a który notabene jest jednym z głównych sponsorów sztafety. O tym, jak ważny to był dzień dla Jacka niech świadczy jego spotkanie z premierem Kanady. Stephen Harpery, który osobiście dziękował mu za udział w sztafecie. Olimpijski ogień w sztafecie z naszym Jackiem podążył więc w kierunku Vancouver, gdzie nie ustawały intensywne przygotowania do ceremonii otwarcia igrzysk…
-Z Anią i znajomymi byliśmy na otwarciu olimpiady i przyznaję, że to było niesamowite przeżycie – mówi Jacek Kłonica. -Przepiękne efekty wizualne i muzyczne. Nigdy w życiu nie wyobrażałem sobie, że bedzie mi dane przeżyć to na żywo. Polacy prezentowali się wyśmienicie, a nasz panczenista Konrad Niedźwiecki z wyraźną dumą niósł biało – czerwoną flagę. Wróciliśmy z otwarcia igrzysk o 1 w nocy, a już o 5 rano jechałem ze znajomymi do Whistler. Wieczorem, na spacerze po wiosce olimpijskiej wpadłem na grupę przedstawicieli Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Faktycznie, o 5.31 polskiego czasu w sobotę, gubernator Kanady Michaelle Jean otworzyła XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. Jak podkreśla Jacek, niemal trzygodzinna uroczystość była przepełniona symboliką oraz efektami specjalnymi. Po raz pierwszy w historii igrzysk ceremonia ich otwarcia odbyła się w hali. BC Place, która może pomieścić 60 tysięcy, wypełniła się do ostatniego miejsca. Podczas części artystycznej widzowie mogli obejrzeć pełne symboliki przedstawienie nawiązujące głównie do kanadyjskiej kultury. Hymn XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich – „I believe” wyśpiewała 16-letnia Kanadyjka Nikki Yanofsky. Był też czas na występ Nelly Furtado i Bryana Adamsa oraz Garou. Podczas przemarszu reprezentacji Gruzji uhonorowano pamięć tragicznie zmarłego podczas piątkowego treningu saneczkarza, Nodara Kumaritaszwiliego. Podczas przedstawienia na scenie pojawił się kilkudziesięciometrowy niedźwiedź grizzli, przepłynął wieloryb. Byliśmy również świadkami roztapiania lodów Arktyki. Tradycyjną formułkę „Igrzyska Olimpijskie uważam za otwarte” wypowiedziała wspomniana gubernator Kanady, pochodząca notabene z Haiti Michaelle Jean.
-Olimpijski płomień, zapalony w Olimpii po pokonaniu 45 tys. kilometrów dotarł do BC Place, w której dokładnie o 21 czasu Vancouver trzech zasłużonych kanadyjskich sportowców ze słynnym Wayne’m Gretzkym na czele zapaliło bardzo nietypowy olimpijski znicz. Kwadrans później Gretzky zapalił drugi znicz, który znajduje się poza halą BC Place – opowiada Jacek.
Polonia kanadyjska jest zgodna, że medale powinni zdobyć: Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora i Adam Małysz. W sobotę nasz Orzeł z Wisły poleciał daleko i wywalczył srebro. Wszyscy ostrowczanie na swych szklanych ekranach zapewne ujrzeli biało – czerwoną flagę z nazwą Ostrowca Św.
-Sprawa, związana z tą flagą, to „wspaniały wybryk” innego ostrowczanina, Jarosława Ciesielskiego, którego osobiście zdążyłem już poznać – mówi Jacek Kłonica. -Jarek skontaktował się ze mną dzięki Gazecie Ostrowieckiej, w której przeczytał reportaż na mój temat w wydaniu świątecznym gazety. Skontaktował się przez „Naszą klasę”, towarzyszył mi w sztafecie ognia olimpijskiego. Wszyscy w Kandzie są pod wrażeniem formy Adama. Moi znajomi, których nazywam kanadyjska rodziną, czyli Dave Llewellyn i jego synowie Austin i Carson fascynowali się walką, jaką odbył Adam. Skoki narciarskie
nie są popularną dyscypliną, ba, są nawet nieznanym sportem w Kanadzie, ale kiedy skakał Adam byliśmy wniebowzięci jego postawą. Szkoda, że Simon Amman jest w takiej formie, bo mielibyśmy złoty medal. Osobiście poznałem Simona w tamtym roku, miałem okazję zamienić z nim parę słów. To niesamowity chłopak, bardzo przyjazny, pogodny i chociaż w tamtym roku nie był w najlepszej formie, to okazało się, że zachował najlepszy moment na ten rok...
W sobotę Jacek wybrał się do Whistler, by oglądać zjazd alpejski.
-To był dzień naprawdę ogromnych wrażeń – mówi. –Pojechaliśmy tam z naszymi sąsiadami. Spotkaliśmy się z kanadyjską i amerykańską drużynami w zjazdach narciarskich. Rozmawialiśmy z samym Bode Millerem, amerykańskim asem zjazdu...
Jacek mówi, że w poniedziałek wybiera się na bieg Justyny na dystansie 10 km.
-Mam wielką nadzieję, że będę świadkiem wywalczenia przez Justysię złota – mówi. Jest w świetnej formie, którą zademonstrowała już w Kanadzie tydzień temu podczas startu w Pucharze Świata. Do zobaczenia więc za tydzień, wierzę że wysłucham Mazurka Dąbrowskiego…
Jak mówi Anna, Jacek pojawił się na trasie z szerokim uśmiechem na twarzy i mimo ogromnego wzruszenia niósł pochodnie bardzo pewną ręką.
-Ba, niósł ją tak, jakby nic innego w życiu nie robił - mówi. Na starcie powitała go rozentuzjazmowana grupa polonijnych kibiców. Naturalnie nie mogło zabraknąć polskiej flagi. Bardzo miłą niespodzianką był fakt, iż wśród dopingujących znalazł się również gość z Polski, kolejny ostrowczanin, który o olimpijskiej przygodzie Jacka dowiedział się właśnie z łamów Gazety Ostrowieckiej. Obok rodaków niemniej gorliwie kibicowali kanadyjscy przyjaciele oraz liczni przedstawiciele RBC – banku, w którym Jacek od lat pracuje, a który notabene jest jednym z głównych sponsorów sztafety. O tym, jak ważny to był dzień dla Jacka niech świadczy jego spotkanie z premierem Kanady. Stephen Harpery, który osobiście dziękował mu za udział w sztafecie. Olimpijski ogień w sztafecie z naszym Jackiem podążył więc w kierunku Vancouver, gdzie nie ustawały intensywne przygotowania do ceremonii otwarcia igrzysk…
-Z Anią i znajomymi byliśmy na otwarciu olimpiady i przyznaję, że to było niesamowite przeżycie – mówi Jacek Kłonica. -Przepiękne efekty wizualne i muzyczne. Nigdy w życiu nie wyobrażałem sobie, że bedzie mi dane przeżyć to na żywo. Polacy prezentowali się wyśmienicie, a nasz panczenista Konrad Niedźwiecki z wyraźną dumą niósł biało – czerwoną flagę. Wróciliśmy z otwarcia igrzysk o 1 w nocy, a już o 5 rano jechałem ze znajomymi do Whistler. Wieczorem, na spacerze po wiosce olimpijskiej wpadłem na grupę przedstawicieli Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Faktycznie, o 5.31 polskiego czasu w sobotę, gubernator Kanady Michaelle Jean otworzyła XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. Jak podkreśla Jacek, niemal trzygodzinna uroczystość była przepełniona symboliką oraz efektami specjalnymi. Po raz pierwszy w historii igrzysk ceremonia ich otwarcia odbyła się w hali. BC Place, która może pomieścić 60 tysięcy, wypełniła się do ostatniego miejsca. Podczas części artystycznej widzowie mogli obejrzeć pełne symboliki przedstawienie nawiązujące głównie do kanadyjskiej kultury. Hymn XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich – „I believe” wyśpiewała 16-letnia Kanadyjka Nikki Yanofsky. Był też czas na występ Nelly Furtado i Bryana Adamsa oraz Garou. Podczas przemarszu reprezentacji Gruzji uhonorowano pamięć tragicznie zmarłego podczas piątkowego treningu saneczkarza, Nodara Kumaritaszwiliego. Podczas przedstawienia na scenie pojawił się kilkudziesięciometrowy niedźwiedź grizzli, przepłynął wieloryb. Byliśmy również świadkami roztapiania lodów Arktyki. Tradycyjną formułkę „Igrzyska Olimpijskie uważam za otwarte” wypowiedziała wspomniana gubernator Kanady, pochodząca notabene z Haiti Michaelle Jean.
-Olimpijski płomień, zapalony w Olimpii po pokonaniu 45 tys. kilometrów dotarł do BC Place, w której dokładnie o 21 czasu Vancouver trzech zasłużonych kanadyjskich sportowców ze słynnym Wayne’m Gretzkym na czele zapaliło bardzo nietypowy olimpijski znicz. Kwadrans później Gretzky zapalił drugi znicz, który znajduje się poza halą BC Place – opowiada Jacek.
Polonia kanadyjska jest zgodna, że medale powinni zdobyć: Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora i Adam Małysz. W sobotę nasz Orzeł z Wisły poleciał daleko i wywalczył srebro. Wszyscy ostrowczanie na swych szklanych ekranach zapewne ujrzeli biało – czerwoną flagę z nazwą Ostrowca Św.
-Sprawa, związana z tą flagą, to „wspaniały wybryk” innego ostrowczanina, Jarosława Ciesielskiego, którego osobiście zdążyłem już poznać – mówi Jacek Kłonica. -Jarek skontaktował się ze mną dzięki Gazecie Ostrowieckiej, w której przeczytał reportaż na mój temat w wydaniu świątecznym gazety. Skontaktował się przez „Naszą klasę”, towarzyszył mi w sztafecie ognia olimpijskiego. Wszyscy w Kandzie są pod wrażeniem formy Adama. Moi znajomi, których nazywam kanadyjska rodziną, czyli Dave Llewellyn i jego synowie Austin i Carson fascynowali się walką, jaką odbył Adam. Skoki narciarskie
nie są popularną dyscypliną, ba, są nawet nieznanym sportem w Kanadzie, ale kiedy skakał Adam byliśmy wniebowzięci jego postawą. Szkoda, że Simon Amman jest w takiej formie, bo mielibyśmy złoty medal. Osobiście poznałem Simona w tamtym roku, miałem okazję zamienić z nim parę słów. To niesamowity chłopak, bardzo przyjazny, pogodny i chociaż w tamtym roku nie był w najlepszej formie, to okazało się, że zachował najlepszy moment na ten rok...
W sobotę Jacek wybrał się do Whistler, by oglądać zjazd alpejski.
-To był dzień naprawdę ogromnych wrażeń – mówi. –Pojechaliśmy tam z naszymi sąsiadami. Spotkaliśmy się z kanadyjską i amerykańską drużynami w zjazdach narciarskich. Rozmawialiśmy z samym Bode Millerem, amerykańskim asem zjazdu...
Jacek mówi, że w poniedziałek wybiera się na bieg Justyny na dystansie 10 km.
-Mam wielką nadzieję, że będę świadkiem wywalczenia przez Justysię złota – mówi. Jest w świetnej formie, którą zademonstrowała już w Kanadzie tydzień temu podczas startu w Pucharze Świata. Do zobaczenia więc za tydzień, wierzę że wysłucham Mazurka Dąbrowskiego…




















