Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Reportaże Żydzi ostrowieccy (zdjęcia)

Żydzi ostrowieccy (zdjęcia)

Email Drukuj PDF

Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu opublikował na swej stronie internetowej, we współpracy z gigantem internetowym Google, ponad 130 tys. zdjęć z transportów śmierci, obozów koncentracyjnych, ale także reportażowych. Ujawnił zawartość wielu rodzinnych albumów. Wśród tych cennych dokumentów znajdują się także zdjęcia z Ostrowca. Oglądaliśmy je wraz z kustoszem ostrowieckiego Muzeum Historyczno - Archeologicznego, Waldemarem Ryszardem Broćkiem, autorem książki „Żydzi ostrowieccy”.

Ostrowiec w publikacji Yad Vashem
Trzeba przyznać, że zdjęcia opublikowane przez Yad Vasheim są bardzo różne. Wiele z nich dotyczy powojennego Ostrowca, kiedy Żydzi już wyjechali z naszego miasta. Wielce negatywne wrażenie sprawiają jednak fotografie ostrowieckiego cmentarza żydowskiego. Na jednym z nim na terenie kirkutu pasie się krowa, a na jeszcze innym przy macewach stoi podskubujący trawę koń. Ciekawe są za to zdjęcia przedwojennej kuchni ludowej i szpitala żydowskiego. Uwagę W.R.Broćka skupiło zdjęcie Hansa Soltau, urzędnika Schuoe, który popełnił wiele zbrodni wojennych wobec ludności polskiej i żydowskiej na terenie Ostrowca. Co ciekawe, zdjęcie to zostało wykonane kilkadziesiąt lat po wojnie. Na fotografiach możemy poznać rodzinę Balterów, Hindę Weiner z najbliższymi, są też portrety małżeńskie Itzhaka i Tovy Ornstein oraz Itzhaka i Rozi Winer z 1941 r. Yad Vashem publikuje również zdjęcia z Będzina, a urodzonych w Ostrowcu w 1907 roku Zanswela Israela Gajgera oraz w 1922 r. Hindy Malachi Szerman. Publikacja zawiera ponadto zdjęcia Żydów ożarowskich i opatowskich.
Żyli z nami od samego początku miasta
-Żydzi osiedlali się w Ostrowcu już po kilku latach od jego założenia. Miasto powstało na surowym korzeniu w 1597 r. i w pierwszym okresie było własnością trzech osób. Część miasta, a konkretnie jego zachodnia pierzeja, w której osiedlili się Żydzi, należała do Stanisława Tarnowskiego, kasztelana tarnowskiego – mówi Waldemar Ryszard Brociek. -Spory odsetek Żydów zginął podczas potopu szwedzkiego i najazdów kozackich. Później następował okres rozwoju społeczności żydowskiej. Mieszkali nie tylko w Ostrowcu, ale także w Denkowie, Ćmielowie i Ożarowie. Zajmowali się głównie rzemiosłem i handlem, prowadzili karczmy. Tworzyli społeczeństwo zróżnicowane i podobnie zróżnicowany był ich status materialny. Byli wśród Żydów bogaci faktorzy, zajmujący się pośrednictwem handlowym. To oni budowali firmy i zakłady. Sporą część stanowili kupcy, sklepikarze, drobni rzemieślnicy. Wszyscy, bez względu na status materialny, utrzymywali się przy życiu, bo biedniejszym pomagała gmina żydowska, czyli kahał. Opłaty, które były wnoszone, choćby za rytualny ubój zwierząt w rzeźni, czy za pochówek, uzależnione były od zamożności Żydów. Trafiały do rabina, kantora, pisarza, stanowiły źródło utrzymania szkoły i właśnie prowadzenia pomocy społecznej. Aż do XIX wieku społeczność żydowska w  Ostrowcu była zamknięta. Dopiero później, kiedy po powstaniu styczniowym zaczęło się rozwijać szkolnictwo państwowe, do szkół powszechnych Żydzi zaczęli wysyłać własne dzieci.
Udzielali kredytu, byli radnymi, lekarzami, adwokatami…
W 1939 r., przed wybuchem wojny, w Ostrowcu mieszkało 10,5 tysiąca Żydów.
-Żyli obok, ale już razem z  ostrowczanami, tworząc społeczeństwo naszego miasta, a także wspólnotę interesów –mówi W. R. Brociek. -Byli właścicielami większości sklepów z wielce konkurencyjnymi dla polskich handlowców cenami. Hutnicy łatwo uzyskiwali u nich kredyt. Istniała więc wzajemna zależność.
Żydzi słynęli w naszym mieście ze zbiórki szmat i złomu. Wielu Żydów ostrowieckich przed wojną również wyjechało z Polski. Sporo z nich osiedliło się w Ameryce Południowej. Własność żydowska ulokowana była na terenie całego miasta. Nieruchomości żydowskie znajdowały się głównie w centrum, o czym świadczą dzisiejsze ruiny garbarni braci Lederman, ale także w obrębie alei 3 Maja i dzisiejszej ulicy Żabiej, chociażby tam, gdzie usytuowany był smołopap braci Krongold –mówi W. R.Brociek. -W Ostrowcu Żydzi prowadzili drukarnie, zakłady fotograficzne, posiadali własne księgozbiory i archiwalia, ale brakuje jednak zachowanych dokumentów, z których moglibyśmy się dowiedzieć, w jaki sposób zorganizowane było ich życie społeczne, czy samo funkcjonowanie gminy żydowskiej. Dokumenty zostały zniszczone przez Niemców. Wykorzystywano je m.in. do przecierki na papier w fabrykach w Dołach Biskupich i Bodzechowie. W okresie międzywojennym Żydzi rozwijali działalność społeczną na wielu polach. Czynnie zajmowali się polityką. Kandydowali nie tylko do gminy żydowskiej, ale również do Rady Miasta Ostrowca, w której zawsze mieli swoich przedstawicieli. Sprawowali także funkcje ławników. Ówczesny zarząd naszego miasta składał się bowiem z prezydenta, wiceprezydenta i trzech ławników. Żydzi prowadzili szeroką działalność oświatową i kulturalną, mieli swoje szkoły, towarzystwo oświatowe, biblioteki. Wydawali własną gazetę. Wśród Żydów było wielu adwokatów, dentystów, lekarzy, którzy jak Abraham Jeleń, byli nawet zatrudniani przez gminę Ostrowiec.
Życie Żydów ostrowieckich skupione było wokół synagogi, usytuowanej w pobliżu dzisiejszej ulicy Starokunowskiej i Górzystej. Obchodzili wszystkie święta religijne, ale także polskie święta narodowe. Modlili się w intencji Ojczyzny i marszałka Józefa Piłsudskiego. Stanowili społeczeństwo, które chętnie reagowało na apele o wszelkie zbiórki, m.in. na fundusz morski. Spora część była zasymilowana i w domach mówiła w języku polskim. Byli również żołnierzami Wojska Polskiego. Część z nich, głównie posługująca się językiem jidysz, wciąż żyła w zamknięciu. Wielu z nich uważało, że trzeba wyjechać do Palestyny. Funkcjonowały nawet organizacje, które organizowały i pomagały w wyjazdach z Polski. Większość wiązała jednak swe losy z Polską. Żydzi mieli różne poglądy polityczne, począwszy od socjalistycznych, wyrażających się w działalności organizacji „Bund” aż po komunistyczne, gdyż wielu było członkami Komunistycznej Partii Polski.
W mrokach holocaustu
Jak podkreśla W. R. Brociek, między dziećmi polskimi, a żydowskimi łatwo zawiązywały się znajomości, a nawet przyjaźnie. Razem chodzili do szkoły, bawili się na podwórku. Byli, po prostu, sąsiadami. W czasie wojny ostrowczanie pomagali więc przede wszystkim nie Żydom, ale właśnie swoim bliskim sąsiadom. Świadczy o tym chociażby jedno z zarządzeń niemieckiego komisarza Bruno Motschalla, w którym za stwierdzone przypadki pomocy Żydom zaznaczono wyraźnie, że takie czyny będą karane śmiercią. Były jednak i donosy do gestapo, na tych, którzy ukrywali Żydów. Komórka AK przechwytywała je poprzez swoich pracowników, zatrudnionych na poczcie ostrowieckiej. Pomocy Żydom udzielano również poprzez wyrabianie im metryk lub dokumentów aryjskich, włącznie z podrabianymi pieczęciami urzędów cywilnych. Samo traktowanie Żydów ostrowieckich przez Niemców było różnorakie i uzależnione od fazy zmagań wojennych. W pierwszym okresie wojny Niemcy traktowali ich bardziej ulgowo, choć zawsze Żyda mogli zabić na ulicy bez jakiegokolwiek powodu. Zdarzyły się jednak pojedyncze przypadki, że Żydów zatrzymanych po ucieczce z getta wywożono do więzienia do Radomia, gdzie normalnie żywiono, a nawet dawano im prawo skorzystania z rad adwokata. Firmy żydowskie były przejęte przez niemieckich lub polskich trojhandlerów, na przykład wysiedlonych z Wielkopolski. Żydom zabraniano także korzystania z środków komunikacji. Ich jedynym źródłem utrzymania były posiadane oszczędności, zgromadzone przed wojną. Ci, którzy się uratowali przed niemiecką eksterminacją, mieszkali w naszym mieście jeszcze co najwyżej do czasu pogromu kieleckiego. Później opuścili Polskę i wzięli udział w budowie państwa żydowskiego.
Wyjechali po pogromie kieleckim
Po wojnie Żydzi ostrowieccy koncentrowali się na odszukiwaniu rodzin i działaniach na rzecz przywrócenia swej własności. Kiedy wyjeżdżali z Polski, ich majątki, budynki, posesje kupiło kilku ostrowczan, ale wiele nieruchomości pozostało bez właścicieli i ich spadkobierców, którzy zginęli w mrokach holocaust.
Majątki te przejęło miasto. Jeszcze nie tak dawno do Ostrowca przyjeżdżały wycieczki z Izraela, które zatrzymywały się w hotelu Gromada. Dziś co najwyżej odwiedzają nas pojedyncze osoby pochodzenia żydowskiego ze Stanów Zjednoczonych, czy Kanady.
Chodniki i cmentarny mur z macew
Po wkroczeniu do Ostrowca niemieccy urzędnicy i ich rodziny, funkcjonariusze gestapo, pracownicy poczty i kolei musieli mieszkać w jak najlepszych warunkach. Sporo więc mieszkańców ulic Widok, Czerwińskiego, Brzozowej, Kuźnia wysiedlono. Niemcy do budowy chodników wykorzystali w tych miejscach Ostrowca macewy zwiezione z kirkutu.
Tak się złożyło, co nie jest powodem do chluby, że chodniki te przetrwały nawet do lat siedemdziesiątych, kiedy to przedstawiciele żydowskiego ziomkostwa przebywający z wizytą w Ostrowcu zaalarmowali o tym władze naszego miasta. Dopiero po tej interwencji zdecydowano, że fragmenty macew z powrotem przewiezione zostały na kirkut. Dziś znajduje się tam około dwustu macew ustawionych w lapidarium. Tylko niektóre z nich znajdują się nad oryginalnymi miejscami pochówku. Z macew wybudowano w latach sześćdziesiątych także mur cmentarza komunalnego przy ul. Długiej. Znów nie świadczy to o nas najlepiej i kto wie, czy nie najwyższy czas, aby dokonać rewitalizacji kirkutu, by zachować pamięć o ostrowieckich Żydach, tworzących przecież tak bogatą, wielowiekową historię Ostrowca.
Kustosz ostrowieckiego muzeum Waldemar Brociek pamięta, jak musiał wstydzić się, gdy z goszczącym w Ostrowcu przed laty profesorem Israelem Blajbergiem zwiedzali zarośnięty trawą po pas cmentarz żydowski, założony w połowie XVII wieku, a który od 1957 r. został włączony w teren parku.
Jak zachować historię?
W. R. Brociek opowiada, że z nieżyjącym już dr Adamem Penkallą, który wykonał szczegółową dokumentacje macew złożonych w lapidarium ostrowieckiego kirkuta, planowali odbudowę cmentarza. Na kirkucie rozstrzeliwano Żydów, ale także odnotowano przypadki egzekucji Polaków. Dla Żydów jest to miejsce święte. Do dziś jednak nie udało się skatalogować macew umiejscowionych w pryzmach. Jak pisał A. Penkalla, kamieniarzom żydowskim nie brakło wyobraźni. Nie ma bowiem dwóch takich samych obiektów. Każdy różni się detalem, formą symboliki czy też tekstem inskrypcji. Na cmentarzu w Ostrowcu dominują tradycyjne macewy - pionowe płyty z hebrajskimi inskrypcjami oraz symboliczną dekoracją, m.in. świecami, koronami, lwami, ptakami - w półokrągłym zwieńczeniu. Na ich tle wyróżnia się nagrobek lekarki Róży Malingerowej, wykonany w formie obelisku z polskojęzycznym epitafium. Kirkut jest miejscem pochówku rabina Meira Jechiela Ha -Lewi Halszota, który zmarł w 1928 r. Na płycie wyryty jest napis: „Tu spoczywa święty rabi, światłość diaspory, przewodniczący świętej gminy Ostrowiec, Meir Jechiel Ha-Levi Halszot, zmarły 19 miesiąca adar 5688 r.”
Plany restauracji judaików ostrowieckich dotyczyły także upamiętnienia miejsca, w którym stała synagoga. Chodziło o odsłonięcie założeń synagogi i domu modlitwy Beth -Hamidraszu. Synagoga w Ostrowcu powstała już w 1610 r. i została zniszczona podczas potopu szwedzkiego. Odbudowano ją w 1682, ale znów zniszczeniu uległa w okresie pożaru 1713 r. Ściana frontowa wymagała renowacji. W okresie międzywojennym synagogę uznano za zabytek. W czasie wojny w 1942 r. Niemcy zniszczyli synagogę i sąsiadujący z nią dom modlitwy Beth -Hamidrasz, w którym udzielano ślubów, gromadzono się na modlitwie, a który w czasie wojny chronił ludność w czasie nalotów. Bożnicę wyburzono natomiast już po wojnie. Od lat dziewięćdziesiątych mówi się też, że u podnóża wzgórza kirkutu, powinien zostać wybudowany pomnik. Na początku lat dziewięćdziesiątych władze naszego miasta rozmawiały nawet o tym z przedstawicielem ziomkostwa żydowskiego, Aronem Fridentalem. Był nawet gotowy już projekt pomnika, ale najprawdopodobniej zabrakło pieniędzy na realizację planów. Czy dzisiaj też ich brakuje?