Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Reportaże Wielkanoc na dwóch kontynentach

Wielkanoc na dwóch kontynentach

Email Drukuj PDF

W Chmielowie mieszka Victor Chakanetsa z Zimbabwe. Osiedlił się tu z rodziną kilka lat temu i wybudował dom. Victor urodził się i wychował w zatłoczonej stolicy Zimbabwe – Harare. Jego żona Izabela pochodzi z Ostrowca.

Izabela i Victor poznali się w Sankt Petersburgu, gdzie na jednym roku studiowali dziennikarstwo. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Po studiach przez kilka lat mieszkali w Anglii, ale zdecydowali, że na stałe osiądą w Polsce. Tworzą zgodną i szczęśliwą rodzinę. Mają dwie córki: Martynę i Kelly. Starsza Martyna, mężatka mieszka w Poznaniu, młodsza w tym roku kończy naukę w gimnazjum. Wielką radością i dumą Victora i Izabeli są dwie wnuczki: Sofia i Gloria.
Viktor przez wiele lat uczył języka angielskiego w kilku szkołach w mieście i powiecie. Pracował też w Wyższej Szkole Handlowej w Kielcach Oddział w Ostrowcu. Dziesięć lat temu zrezygnował z pracy nauczyciela i otworzył własną firmę. Jego żona tylko przez krótki okres pracowała w zawodzie dziennikarza w jednej z ostrowieckich telewizji. Później na stałe związała się zawodowo z Zakładami Porcelany „ Ćmielów”.
Trzy tygodnie świętowania Święta Wielkiej Nocy to dla nich, podobnie jak dla każdej rodziny, wyjątkowy okres. Na świątecznym stole, tradycyjnie będzie biały barszcz, bigos, mazurki. Przez internetowe łącza popłyną życzenia świąteczne do Zimbabwe, gdzie mieszka mama Victora i rodzeństwo.
-Zimbabwe to kraj wielu religii, w tym protestantów, metodystów i kalwinistów. Chrześcijanie, w tym moja rodzina, stanowią tylko niewielki procent społeczeństwa -mówi Victor. - Mimo to Wielkanoc, podobnie, jak Boże Narodzenie są świętami wszystkich, obchodzonymi hucznie. Właściciele zamykają fabryki i kopalnie i dają swoim pracownikom trzy tygodnie wolnego, aby mogli świętować. Przerwę tę odpracowują w ciągu roku. W czasie świętowania spotykają się z rodziną. Mieszkańcy miast wyjeżdżają do najbliższych na wieś. Gospodarze domu chcąc jak najlepiej ich ugościć zabijają największe zwierzę - barana, krowę, kozę.
-W Polsce nie ma Wielkanocy bez tradycyjnej suchej polskiej kiełbasy. Mieszkańcy Zimbabwe natomiast jedzą russian sausage (rosyjską parówkę) -dodaje Izabela. -Kiełbasa i jej nazwa pojawiła się w latach 90. wraz i imigrantami z krajów byłej Jugosławii i Półwyspu Bałkańskiego, którzy osiedlali się tam uciekając przed wojną.
Mieszkańcy Zimbabwe, podobnie jak Polacy uwielbiają świętować przy suto zastawionych stołach. Chrześcijanie w tym kraju nie znają tradycji święcenia pokarmów. Zimbabwe to skomercjalizowany kraj.
-Mieszkańcy południa to spokojni ludzie i w niepowodzeniach mówią zawsze, że Bóg im pomoże. Na północy i w centrum nie jest już tak spokojnie, ponieważ zamieszkują tam potomkowie wojowników –podkreśla Victor. Odwiedzam Zimbabwe co drugi rok. Wyjeżdżam zawsze na dwa lub trzy tygodnie.