Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Reportaże Piechotą przez świat i życie - wolni, jak ptaki...

Piechotą przez świat i życie - wolni, jak ptaki...

Email Drukuj PDF

-Jestem wolnym człowiekiem i nigdzie nie muszę się spieszyć -mówi Werner Fahrenholz. Leżę sobie na trawie, słońce mnie ogrzewa i czuję, że jestem szczęśliwy. Może jestem szalony, ale tak mi jest dobrze. Jestem wolny, jak ptak. Werner z pochodzenia Niemiec, od prawie 30 lat wędruje po świecie ze swoją małżonką Marianne Lovlie z Lillehammer w Norwegii. Odwiedzili 43 kraje, przemierzając 252 tysiące kilometrów. Dotarli do Ostrowca. W ubiegłym tygodniu byli w Prawęcinie. Szukali miejsca na nocleg. Miejscowi skierowali ich na niewielkie boisko za sklepem. Tam rozbili obszerny namiot i z pobliskiego pagórka podziwiali okolicę. Właściciel sklepu podarował im żywność, ktoś drobną kwotę pieniędzy.

Werner jest z wykształcenia inżynierem budownictwa, jego żona informatykiem. Po studiach podjęli pracę w swoich zawodach. Jednak nie ułożyło im się tak, jakby chcieli. Ich drogi przecięły się podczas wakacji we Włoszech. Wtedy też zdecydowali, że chcą ze sobą spędzić resztę życia wybierając bezwzględną wolność. Nie muszą się spieszyć, płacić podatków. Wybrali spokojne, beztroskie życie odmierzane nie zegarem, lecz przez Księżyc i Słońce. Wędrują po świecie w upale i mrozie, słońcu i deszczu, po asfalcie i błocie. Ich cały dorobek życia - skóry zwierzęce, naczynia, ubrania i namiot dźwigają trzy osiołki. Reszta mieści się w przyczepce przymocowanej do roweru.
-Jesteśmy drugi raz w Polsce. To bardzo gościnny kraj, z taką serdecznością spotkaliśmy się kiedyś w Afganistanie -mówi Werner.
Polska urzekła wędrowców. Nawet pomimo przykrego incydentu. Podczas noclegu koło Golubia Dobrzyna ktoś zastrzelił im osiołka. Marianne była zrozpaczona, bo nie wyobrażała sobie, jak dalej będą wędrować. Małżonkom pomógł burmistrz Więcborka. Dzięki niemu mają nowego osła.
-To właśnie ten jest z Polski. Dzielne zwierzę -mówi Marianne. Nie boi się dalekiej drogi. Karawana wędrowców wzbudza wszędzie sensację. Ludzie zatrzymują ich i pytają, dlaczego i dokąd tak wędrują i dziwią się, że wybrali tak odmienny sposób życia. Niektórzy, po prostu, chcą się przywitać. Zrobić sobie z nimi zdjęcie.
-Przed nami jeszcze daleka droga. Dalej będziemy wędrować, dopóki starczy nam sił. Zwiedziliśmy już całą Europę i północną Afrykę. A teraz przed nami Ukraina, Krym i Mongolia -mówią. Świat jest taki piękny i ciekawy. Po prostu, trzeba go zwiedzać.