Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Reportaże Ostrowczanin, który pracuje w Tokio

Ostrowczanin, który pracuje w Tokio

Email Drukuj PDF

Mateusz Skoczewski, absolwent „Chreptowicza” w wieku 27 lat obronił doktorat z informatyki na uniwersytecie w Tokio. Na początku roku przeszedł gęste sito kwalifikacyjne i jako programista pracuje w Japonii w znanym amerykańskim banku.

Specjalista technik komputerowych
Po blisko dwuletniej przerwie Mateusz przyjechał do rodzinnego domu. Ubiegły rok, początek obecnego były najważniejszym okresem w jego życiu. Uzyskał doktorat, a później przeszedł kilka etapów rozmów kwalifikacyjnych w amerykańskim banku, zmieniał też mieszkanie. Krótki pobyt w Ostrowcu wykorzystuje na odwiedzenie znajomych, odpoczynek, spacery. Mateusz studiował na polsko -japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie. Miał tam wykłady i zajęcia z pracownikami naukowymi z uniwersytetu tokijskiego. Skorzystał więc z zaproszenia do kontynuowania nauki w Japonii. Bez trudu poradził sobie z egzaminami i na Saitama University otworzył przewód doktorski z zakresu informatyki.
W tej sytuacji musiał się uczyć języka japońskiego. Te studia to informatyczna Liga Mistrzów, wyzwanie niezwykle trudne. Nie tylko rozwijające wiedzę, ale i rozszerzające horyzonty myślenia oraz działania. W ubiegłym roku w wieku 27 lat doktoryzował się, ale pracę znalazł poza uczelnią i instytutem w branży finansowej. Jest informatykiem programistą w tokijskim oddziale jednego z największych amerykańskich banków.
Zanim otrzymał umowę o pracę, musiał odbyć 5 rozmów kwalifikacyjnych, kilka wideokonferencji z przedstawicielami banku w innych krajach oraz wiele rozmów technicznych.
-To jest to, o czym marzyłem –mówi o swojej pracy. -Robię niesamowicie ciekawe rzeczy. Mogę wykorzystać w pełni swoją wiedzę ze studiów w Polsce i Japonii.
Od dziecka przy komputerze
O tym, że zostanę informatykiem, wiedziałem od dziecka – podkreśla Mateusz. -Pamiętam, że jeszcze w czasie nauki w Szkole Podstawowej Nr 7 odkładałem każdą złotówkę, jaką dostałem od rodziców, na komputer. Spędzałem przy nim każdą wolną chwilę. Później był „Chreptowicz” i studia informatyczne. Pewnie jestem jednym z niewielu szczęśliwców, dla których nauka i praca zawodowa stanowią wielką życiową przygodę.
W czasie studiów doktoranckich Mateusz mieszkał w typowym studenckim pokoju, blisko bazy uniwersyteckiej. Ale po rozpoczęciu pracy w banku, wynajął nowe mieszkanie w centrum Tokio.
- Z poprzedniego miejsca musiałbym dojeżdżać do pracy szybką koleją -mówi. Teraz do banku mam kilkaset metrów, które mogę pokonać pieszo. Zaczynam pracę o godz. 8 lub 9. W południe mamy godzinną przerwę na posiłek i krótki odpoczynek. Kończymy pracę o 17.30. Kiedy jakieś zadanie wymaga wyjątkowego skupienia, zaangażowania, pracuję spokojnie przy komputerze w swoim mieszkaniu. W Japonii jest ogromna różnica, jeśli chodzi o pracę wykonywaną w korporacjach miejscowych i amerykańskich. Można tu mówić o innej kulturze, organizacji pracy.
Świat współczuje Japonii
Przez kilka ostatnich miesięcy cały świat żył dramatem Japonii: najpierw trzęsieniem Ziemi i tsunami, a później dramatyczną walką samurajów o przywrócenie chłodzenia reaktorów elektrowni atomowej. Polacy zamieszkali w Japonii relacjonowali wydarzenia w Japonii, również z Tokio, gdzie obawiano się zagrożenia.
-Oglądając relacje telewizje można było odnieść wrażenie, że obraz zniszczenia dotyka całą Japonię. Tymczasem Tokio w ogóle nie ucierpiało podczas trzęsienia ziemi –mówi Mateusz. –Największe zniszczenia miały miejsce na wschodnim wybrzeżu i to nie przez trzęsienie, a przez tsunami, które zniszczyło większość budynków. W Tokio można było dojrzeć gdzieś niewielkie pęknięcia na ścianach budynków. Oczywiście były i u nas reperkusje tsunami, bowiem racjonowano prąd, a to było czymś zupełnie nowym, z czym Japończycy wcześniej nie spotkali się. Wyłączano światło w poszczególnych dzielnicach Tokio i to robiło wrażenie, ponieważ o zmierzchu wszystkie ulice i obiekty były oświetlone neonami. Nie jeździły windy w budynkach. Japonia podzielona jest na dwie strefy energetyczne, oddzielne systemy i ta sytuacja stwarzała problemy. Starano się zaoszczędzić jak najwięcej prądu. Ale Japończycy są narodem doskonale zorganizowanym i skutecznie radzą sobie w takich kryzysowych sytuacjach. Oczywiście wykupywano nawet w Tokio butelki z wodą mineralną, znikały ze sklepów konserwy, a więc produkty, które można było dłużej przetrzymać. Wszystkie inne półki sklepowe były wypełnione towarami.
Zwiedzanie świata
Zapytałem Mateusza, czy trudno mu przyszło zasymilować się w odmiennym kulturowo kraju? Powiedział, że nie. Początki, rzeczywiście, nie były najłatwiejsze, ale obecnie w miejscu zamieszkania i w pracy nie ma problemów. W banku obowiązują typowo anglosaskie zwyczaje. Pracują w nim również Amerykanie i Europejczycy. Japonia otworzyła się na świat, na inne kultury. Widać to w sposobie życia Japończyków, spędzaniu wolnego czasu, ubiorze. Jest też sporo programów telewizyjnych wzorowanych na amerykańskich. Japonki fascynują się modą francuską, ale starają się też zachować swoje obyczaje. Poza tym cały czas Japonia uczestniczy w światowym wyścigu innowacyjnym, powstają tu nowe produkty i technologie. W globalnej ekonomi i dystrybucji materiałów oraz technologii, nadal bardzo wiele zależy od Japonii. Widać to było po skutkach trzęsienia ziemi. Fabryki na terenie Japonii, które produkowały zaawansowane technologicznie produkty, spowalniały tempo pracy, tym samym wywołując przestoje wielu innych firm na całym świecie.
-Każdy obcokrajowiec, który przyjeżdża do Japonii, przeżywa kilka okresów –podkreśla Mateusz. Najpierw zdziwienie odmiennością życia, a później zachwyt tym krajem, kulturą, cechami tego narodu. Przeżywa się też swoistą sinusoidę nastrojów. Po prostu, trzeba dojrzeć do życia w innej kulturze. Mam tam wielu przyjaciół i znajomych. Sporo podróżuję po świecie, wykorzystuję każdą okazję do zwiedzenia Azji, poznania innych kultur. Często z przyjaciółmi wybieramy się w weekendy do Tajlandii.
Do Polski Mateusz przylatywał co roku. Ostatnio miał dwuletnią przerwę z powodu nauki, przygotowywania doktoratu i nawału pracy.
-Niestety, podróże do kraju są męczące –mówi Mateusz. Trwają ponad dobę. Nie mam bezpośredniego połączenia z krajem. Muszę lecieć do Amsterdamu lub Londynu i stamtąd do Warszawy. Z Okęcia czeka mnie jeszcze kilkugodzinna droga do Ostrowca.
Mateusz mówi, że na razie żyje nową, ciekawą pracą. Nie ma konkretnych planów na przyszłość. Nie zamierza wyjeżdżać z Japonii w okresie najbliższych dwóch, trzech lat, choć mógłby, ponieważ jego bank ma placówki w wielu krajach na wszystkich kontynentach.