Zbigniew Pękala – dotychczasowy inspektor w Wydziale Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Ostrowcu, przeszedł na emeryturę. Urbanista, planista, historyk, regionalista, samorządowiec i były wiceprzewodniczący Rady Powiatu Ostrowieckiego, krajoznawca, przewodnik turystyczny i górski, instruktor krajoznawstwa Polski, przez wiele lat pełniący obowiązki prezesa Oddziału PTTK im. Mieczysława Radwana w Ostrowcu Świętokrzyskim, a obecnie przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Ostrowieckiej i członek Rady Muzeum Historyczno – Archeologicznego, będzie miał teraz więcej czasu na realizację swoich pasji… Kto wie, może uda mu się urządzić park krajobrazowy Ptasia Dolina w Gromadzicach, dla którego opracował koncepcję i od podstaw ją realizuje? Kto wie, czy jeszcze mocniej nie będzie pracował na rzecz utworzenia parku krajobrazowego Strugi Denkowskiej w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz Parku Kulturowego Dorzecza Kamiennej?
Miasto, to według Z. Pękali, żywa tkanka, którą to my, ostrowczanie, oczywiście każdy w swoim zakresie zawodowym, tworzymy jego funkcjonalną strukturę.
- Ponieważ zajmowałem się dziedzictwem kulturowym, to w tym wymiarze badałem zjawiska zachodzące w naszym mieście, analizując to, co się działo na jego obszarze od wielu tysięcy lat do współczesności – mówi Z. Pękala. – Analizowałem przyczyny powstania dzisiejszej aglomeracji miasta Ostrowca Świętokrzyskiego. Zawsze ciekawiło mnie to, jakimi ścieżkami rozwijało się moje miasto i z czego wynikał jego rozwój. Dlatego próbowałem też wysnuć, jaką drogę powinno wybrać dziś, jutro, czy za dwadzieścia lat. Dociekałem, co może sprawić, że my, tu właśnie mieszkający, możemy powiedzieć, że w Ostrowcu żyje się dobrze, a perspektywy dla wszystkich są ciekawe i że z tego też powodu nie będziemy uciekać z Ostrowca, bo to jest przecież miasto naszych marzeń. Oczywiście, takie analizy należy czynić bez jakiegokolwiek oddziaływania politycznego, które powoduje, że często grzebiąc w przeszłości pewne programy i rozwiązania przyjmuje się koniunkturalnie, ot, obliczone na potrzeby zysku politycznego w danej kadencji…
Według Z. Pękali, dobrze urządzona, racjonalnie i funkcjonalnie zagospodarowana przestrzeń każdej jednostki osadniczej, takiej jak Ostrowiec, jest gwarancją jej rozwoju. Chodzi o to, by każdy z nas miał blisko do sklepu, do przychodni zdrowia, szkoły, teatru, czy pozostawionego na parkingu samochodu. Każda decyzja podejmowana w ramach planowania przestrzennego jest więc pewną wizją miasta. Warunkiem zaś dobrze urządzonej, racjonalnie zagospodarowanej, funkcjonalnej przestrzeni dynamizującej rozwój są plany, czy też programy zagospodarowania przestrzennego. Pod warunkiem jednak, że są to plany jednolite dla całych jednostek strukturalnych miast, czy gmin. Niestety, nasz Ostrowiec Świętokrzyski nie posiada takiego planu. Ma natomiast, co dopuszcza obowiązujące w tym zakresie prawo, kilkanaście indywidualnych planów miejscowych dla wybranych obszarów miasta pokrywających ok. 12 % jego powierzchni, które i tu ponownie należy posłużyć się określeniem – niestety, z uwagi na to, iż powstawały w różnym okresie i opracowane zostały przez różne zespoły, co czyni, że w efekcie nie są kompatybilne. Jedne powstały w Warszawie, inne w Kielcach, a każdy z zespołów miał, czy ma inne wyobrażenie o naszym mieście. Nie da się więc planować rozwoju miasta bez udziału architekta, który dzięki swej wiedzy, osobowości i wizji będzie nadawał miastu prawidłowy kierunek zmian na lepsze.
Warto w tym miejscu – zdaniem Z. Pękali - skierować światło na czas miniony. Daje to bowiem pouczającą refleksję o znaczeniu planowania dla procesu rozwoju miasta.
-Otóż, pierwszy plan, program zagospodarowania przestrzennego Ostrowca został opracowany przez arch. dypl. inż. Romana Felińskiego w latach 1933-35 r. pod nazwą „Ogólny plan zabudowy miasta Ostrowca nad Kamienną”. Po drugiej wojnie światowej, zgodnie z przyjętą wówczas polityką państwa, odcinającą się od przyjętych rozwiązań planistycznych w okresie międzywojennym, odstąpiono od planowania przestrzennego, jako elementu demokracji lokalnej. Tak naprawdę my, jako ostrowczanie, nie mieliśmy w tym względzie nic do powiedzenia. Stan ten trwał do początku lat 60 poprzedniego wieku, kiedy to, poprzez planistyczną formę widzenia miasta przystąpiono do uporządkowania jego układu przestrzennego. Kolejny program planistyczny dla miasta opracowany został w latach 1969-70, zatwierdzony 1971 r. Zaktualizowany w 1977 r., jako „Miejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzennego miasta Ostrowca Świętokrzyskiego”, obowiązywał do lat 90. XX w. Głównym jego projektantem był mgr inż. arch. Zbigniew Doktór. Kolejny, opracowany pod kierunkiem mgra inż. arch. Jerzego Bieleckiego, „Miejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzennego miasta Ostrowca Świętokrzyskiego”, przyjęty został w 1992 r. Był to, znów to powiem: niestety!, ostatni plan zagospodarowania przestrzennego, który traktował całościowo program rozwoju miasta wyrażony w formie planistycznej. Plan ten uchylony został mocą uchwały Sejmu Rzeczypospolitej w roku 2003, na fali „nowej” polityki państwa w zakresie planowania przestrzennego. Wówczas to wprowadzono formułę, określoną w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, tzw. „alternatywnego planowania”, która wszak określa zasady opracowywania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, ale z jednoczesnym przyzwoleniem na dowolne ich opracowywania, tj. zarówno dla całości oraz części miasta i jednocześnie dopuszczając zagospodarowanie przestrzeni miasta bez planu, jedynie na podstawie decyzji ustalającej warunki zabudowy dla dowolnej części miasta poza obszarami objętymi planem miejscowym. Prawo to obowiązuje nadal i przypomina slogan: „róbta, co chceta…” Plany robi się więc pod konkretną inwestycję lub inwestora w nosie mając interes każdego mieszkańca, marzącego o tym, by w naszym mieście żyło się coraz lepiej. Przykładem może być chociażby lokalizacja hali sportowej o standardzie europejskim przy Świętokrzyskiej usytuowanej w ciasnej zabudowie jednorodzinnej, bez parkingów i obiektów towarzyszących, choć wcześniej zakładano, że rozwój terenów rekreacyjnych i turystycznych będzie się odbywał na terenie nieco oddalonym od centrum, gdzie obecnie zlokalizowana jest Galeria Ostrowiec lub ośrodek na Gutwinie. Zabrakło szacunku, co do kierunku i idei rozwoju miasta, choćby takich, na podstawie których rozwija się obecnie - zgodnie z zasadami logiki – Bałtów, pełen wzajemnie uzupełniających się obiektów.
- W efekcie powstające obecnie plany miejscowe w naszym mieście, czy też wydawane decyzje o warunkach zabudowy mają charakter rozwiązań jednostkowych, w efekcie niespójnych między sobą, co tworzy, a z upływem czasu pogłębia, chaos urbanistyczny miasta, dezintegrując jego tkankę poprzez przypadkową lokalizację, nierzadko oderwanych od siebie funkcji różnych przedsięwzięć i inicjatyw społecznych i gospodarczych – podkreśla Z. Pękala. - W efekcie takiego planowania zagospodarowanie miasta skutkuje jego dezintegracją. Posługując się określeniem medycznym, jest to stan przedzawałowy. Stąd też konieczna jest radykalna i natychmiastowa zmiana w kierunku opracowania jednolitego dokumentu planistycznego dla miasta tak, jak to uczyniła chociażby gmina Kunów. Trudna to decyzja, ale nieodzowna w sytuacji realnego zagrożenia, jakim jest utrata sterowności rozwojem miasta, bo przecież taka polityka przy wielości planów prowadząc nas w ślepą ulice, kiedyś musi się skończyć. Jeśli nie zmieni się nic, z Ostrowca za 10, 15 lat wyjeżdżać będzie coraz więcej osób.
Z. Pękala pozytywnie za to ocenia i docenia rangę studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego w procesie planowania. Choć nie ma ono mocy prawa miejscowego, ale wybiega w przyszłość i mówi, jaka będzie funkcja miasta i jak przebiegać będą na jego terenie drogi za kilkadziesiąt lat.
- Studium takie jest niczym innym, jak opracowaniem zawierającym informacje o przeznaczeniu poszczególnych obszarów miasta pod różne funkcje w powiązaniu z układem głównych szlaków komunikacyjnych i zarazem określające kierunki polityki przestrzennego zagospodarowania miasta w jego dalekiej perspektywie – akcentuje Z. Pękala. - Studium opracowuje się jednocześnie dla całego terytorium miasta, traktując całościowo jego problematykę, co jest wyjątkowo pozytywne dla procesu jego rozwoju. Ważnym jest zatem, aby w procesach decyzyjnych w zakresie planowania i zagospodarowania oraz kreowania funkcji społecznej i gospodarczej miasta, studium było traktowane z należną mu rangą, jako akt kierownictwa wewnętrznego obowiązujący w systemie organów miasta.
Co ciekawe, Ostrowiec ma opracowane studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, ale wymaga ono pilnej aktualizacji, nie w jednostkowych jego elementach, lecz – zdaniem Z. Pękali - z głęboką analizą całej problematyki miasta. Niecelowe jest więc chociażby wpuszczanie inwestorów na teren Łąk Denkowskich, które dla Ostrowca są tym samym, co Błonie dla Krakowa. Łąki Denkowskie to wielkie dziedzictwo miasta.
Według Z. Pękali, Ostrowiec uwzględniając swe plany rozwoju musi je korelować z gminami ościennymi, tworząc w pewien sposób aglomerację z dobrze rozwiniętym układem komunikacyjnym i naturalnym układem przestrzennym między mikroregionem zamkniętym Kunowem, Ostrowcem, a Ćmielowem. Przyjęcie takiego wariantu rozwoju jest zadaniem do realizacji niejako na wczoraj. Należy natomiast porzucić realizację mitycznego raczej Trójmiasta nad Kamienną z niewystarczająco dobrze skomunikowanymi z Ostrowcem Starachowicami i Skarżyskiem-Kamienną. - Ostrowiec Świętokrzyski jako ważna jednostka gospodarcza i społeczna czy tego chce, czy nie, musi się rozwijać na osi Skandynawia – Bałkany i Wschód – Zachód – podkreśla Z. Pękala.
- Musi nam towarzyszyć przestrzeń szerokiego myślenia, zmierzającego do powiązania naszego miasta z Europą Zachodnią, bo tylko wtedy uda nam się pozyskać inwestorów produkujących w naszym mieście i dysponujących sprawnymi połączeniami komunikacyjnymi. Być może uda nam się to za 50 lat, ale właśnie tymi kategoriami powinniśmy myśleć o naszym mieście. Takie myślenie wpisuje się w korytarz komunikacyjny wymyślony 200 lat temu wzdłuż doliny rzeki Kamiennej. Wyzwaniem jest skorelowanie komunikacyjne
miasta z osią północ – południe. Ktoś kiedyś wymyślił trakt prowadzący przez ulicę Iłżecką, gościńcem na Iłżę i dalej na Mazowsze. Oczywiście, dziś nie da się przeprowadzić drogi przez kompleks leśny Puszczy Iłżeckiej, ale nie oznacza to, że nie należy pracować nad nowymi i alternatywnymi rozwiązaniami dla krajowej „dziewiątki” i szukać wparcia zewnętrznego w samorządach Radomia, Mielca i innych uprzemysłowionych miast. Być może szansą jest „przebicie się” ulicą Samsonowicza i Bałtowską w kierunku Radomia. Już teraz należałoby planować, by były to ulice dwupasmowe.
Z. Pękala podkreśla sporą rolę dla miasta jaką spełnia budowa IV odcinka ulicy Zagłoby, pozwalającego na szybkie dotarcie do uprzemysłowionej części Ostrowca i nie ingerującego w życie miasta. Tyle, że już po jego wybudowaniu szybko okaże się być za ciasnym, bo aby spełniać swe funkcje od Boksyckiej po Bodzechów, powinien być dwupasmowy. Nadal nie zaplanowano nawet wykupu terenów, by w czekającej nas przyszłości poszerzyć jezdnię.
W tym roku, Z. Pękala na kilku spotkaniach na terenie miasta, przedstawił koncepcję zagospodarowania Strugi Denkowskiej, jako terenu wewnątrz aglomeracji, tworzącego oś rekreacyjną i wypoczynkową.
- Jeśli mówimy o przyszłości to należy się zastanowić, jakie dziedziny gospodarki mogą wpływać na jego rozwój gospodarczy. Musimy także zastanowić się, jakie inne elementy miasta mogą nieść ze sobą czynnik miastotwórczy – mówi Z. Pękala. - Na szczęście mamy pewną fizjonomię miasta, która może być elementem rozwojowym, a mianowicie Dolinę Rzeki Kamiennej z dwoma miastami historycznymi – Denkowem i Ostrowcem oraz Strugę Denkowską. Opracowany przeze mnie program zakłada, by uwarunkowania przyrodnicze i walory krajobrazowe Strugi Denkowskiej włączyć jako element strategii zrównoważonego rozwoju w przestrzeń funkcjonalną ekologiczno – wypoczynkową miasta Ostrowca Świętokrzyskiego, czyli budowę osi wchodzącą w tkankę mieszkaniową wielu osiedli miasta i łączącą ją z terenami przyrodniczymi i rekreacyjnymi. Chodzi o budowę lokalnego korytarza ekologicznego, wiążącego tereny Puszczy Iłżeckiej i północnej części miasta z rzeką Kamienną. W koncepcji konserwatorskiej, Struga Denkowska uwzględniona jest jako park krajobrazowy, w którym można uruchomić mikrorekreację, wypoczynek, wybudować nawet dodatkowy zbiornik wodny. Elementy te wprowadziłyby do miasta społeczną przestrzeń, pozwalającą na pobudzenie aktywności mieszkańców.
Z. Pękala uważa, że zagospodarowanie Strugi Denkowskiej o charakterze parku miejskiego krajobrazowego, pozwoliłoby na stworzenie kręgu przestrzennego z doliną rzeki Kamiennej w osi rzeki Młynówki i kanału Kanclerskiego przebierającego w formie lokalnego korytarza ekologicznego oraz rzeki Kamiennej z elementami struktury wypoczynkowo-rekreacyjnej w następującym układzie przestrzennym: Romanów – Łąki Romanowskie – Kuźnia – Rawszczyzna – Park Miejski im. Marszałka Józefa Piłsudskiego – Stare Miasto Ostrowiec – Łąki Denkowskie – dawne miasto Denków, tworząc tym samym wieloprzestrzenny system terenów o walorach przyrodniczokulturowych i wypoczynkowych dla mieszkańców miasta i jego gości, terenów dających Ostrowcowi Świętokrzyskiemu wyróżniającą go charakterystykę, stanowiących również podstawę jego promocji. Całość mogłaby przypominać krakowskie planty. Oczywiście, nie jest to jedyne rozwiązanie, ale warte twórczej dyskusji społecznej.
- Pomyślmy wspólnie o rozwoju miasta – podsumowuje Z. Pękala.
Nasz rozmówca jest autorem kilkudziesięciu koncepcji oraz programów rozwoju społeczno - gospodarczego naszego miasta i regionu. Zawsze były one inspirowane walorami środowiska przyrodniczego i kulturowego. Wytycza szlaki turystyczne, inicjuje i realizuje koncepcje upamiętniania wielu miejsc pamięci narodowej. Organizuje sesje, konferencje, sympozja, zjazdy, wystawy popularyzujące walory środowiska przyrodniczego i dziedzictwa kulturowego. Jego praca dotykająca zagadnień gospodarki przestrzennej jest lekturą dla studentów Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Jest wychowawcą i nauczycielem kolejnych pokoleń regionalistów, krajoznawców oraz przewodników PTTK. Coś nam się wydaje, że okres emerytury będzie dla niego równie czynnym, jak i okres zawodowy.
Z najlepszymi życzeniami
















