Projekt budżetu na 2010 r. - złożony już przez Prezydenta do Rady Miasta - jest historycznym dokumentem choćby z powodu dużo wyższych od ubiegłorocznych o kilkadziesiąt milionów złotych wydatków związanych głównie z wielkimi inwestycjami, jakie miasto zaczyna właśnie realizować.
-Szacujemy, że wydatki wyniosą 241.174.069 zł, czyli o około 40 mln zł więcej niż w 2009 r. -mówi prezydent miasta, Jarosław Wilczyński. Dochody planujemy na poziomie 207.204.058 zł. Deficyt budżetowy wynosi 33.969.489 zł. Kredyty mają pokryć 33.871.000 zł deficytu.
-Jak to jest możliwe, panie prezydencie, że budżet w 2010 r., który jest najtrudniejszym rokiem w dobie kryzysu, przewyższa tegoroczny o kilkadziesiąt milionów złotych?
-Mamy teraz kumulację napływu do Ostrowca środków zewnętrznych, o które zabiegałem w pierwszych latach mojej prezydentury. Około 40 mln złotych powinno wpłynąć do budżetu z tzw. innych źródeł: bądź z budżetu centralnego, bądź z Unii Europejskiej. I tak, na budowę ul. Zagłoby wydamy w przyszłym roku 17,7 mln zł (środki z RPO), na budowę hali widowiskowo –sportowej – 9,5 mln zł (środki z Ministerstwa Finansów), na rewitalizację Śródmieścia – 8,7 mln zł, na Otwarte Strefy Rekreacji Dziecięcej – 1,5 mln zł, na budownictwo socjalne – 380 tys. zł, na Program Gimnazjum XXI Wieku
– około 1 mln zł, na kampanię promocyjną Ostrowca – blisko 300 tys. zł, na ul. Hubalczyków – około 2 mln zł. Dla porównania w 2009 r. mieliśmy 8,7 mln zł. Pozyskanie tak dużej ilości środków zewnętrznych oznacza konieczność zaciągnięcia większych kredytów. Będzie to jednak miało pozytywny skutek w postaci pobudzenia lokalnej gospodarki.
-A co pan odpowie tym, którzy obawiają się o stronę dochodową przyszłorocznego budżetu?
-Na początek pochwalę się małym sukcesem, a mianowicie odzyskaniem od syndyka ponad 2 mln zł zaległych podatków. W 2010 r. powinienem odzyskać pozostałe 7 mln zł. Bez wątpienia pomoże nam to zrównoważyć budżet na 2010 r., który po stronie dochodów musieliśmy skorygować w dół. Np. tegoroczny plan dochodów z CIT-u zakładał 8,2 mln zł, zrealizujemy ok. 5 mln zł. Za to podatek od czynności prawnych zrealizowaliśmy z nadwyżką. Liczę, że planowane na przyszły rok przetargi na sprzedaż gminnego majątku wystarczająco wzbogacą budżet. W Ostrowcu bowiem ceny nieruchomości nie spadają, jak w dużych miastach.
-Ludzie boją się, że skoro priorytet będą miały wielkie inwestycje, finansowane ze środków zewnętrznych, to zabraknie panu pieniędzy na małe inwestycje?
-Małe inwestycje i to nie jedną, realizowaliśmy od początku tej kadencji. Żal, że niektórzy ludzie już o tym zapomnieli.
-Mamy rok wyborczy – nie da się, panie prezydencie, uniknąć nacisków ze strony wyborców, dajmy na to takich, którzy mówią: „zbudujcie nam ul. Tomaszów”. A tego nie da się zrobić za pół miliona złotych?
-Pewnych rzeczy nie da się zrobić szybko. Duże inwestycje muszą być realizowane w pierwszej kolejności, bo służą wszystkim mieszkańcom. Jeśli nie zbudujemy ul. Zagłoby, to po zakończeniu inwestycji w Celsie drogi zostaną w Ostrowcu zakorkowane i mieszkańcy ul. Tomaszów, która jest jedynie drogą dojazdową do posesji i nie ma znaczenia w skali makro dla miasta, nie będą mogli włączyć się do ruchu. Wszystkich potrzeb społecznych nie da się zaspokoić w ciągu jednej kadencji. W Denkowie zrobiliśmy w ostatnim czasie naprawdę dużo. Sam choćby Rynek wygląda o niebo lepiej, niż 3 lata temu, kiedy obejmowałem urząd prezydenta.
-I jeszcze jedno: gdzie się podziali inwestorzy zewnętrzni, na których od dłuższego czasu czekamy?
-Inwestorzy są dla nas oczkiem w głowie. Nawet, gdy ostatnio chorowałem, to w tajemnicy przed żoną przyjechałem do Urzędu, aby spotkać się z inwestorem. Czekamy teraz na decyzję Ministerstwa Gospodarki w sprawie poszerzenia strefy specjalnej. Kilka innych tematów jest w toku. Trzymamy kciuki za domówienie szczegółów m.in. z inwestorem ze wschodu Europy, z którym rozmowy toczą się od roku. Być może na początku 2010 r. powiemy coś więcej na ten temat. Jesteśmy przygotowani na przyjęcie każdego inwestora tak od strony prawnej, jak i organizacyjnej.
-Dziękuję za rozmowę.
-Jak to jest możliwe, panie prezydencie, że budżet w 2010 r., który jest najtrudniejszym rokiem w dobie kryzysu, przewyższa tegoroczny o kilkadziesiąt milionów złotych?
-Mamy teraz kumulację napływu do Ostrowca środków zewnętrznych, o które zabiegałem w pierwszych latach mojej prezydentury. Około 40 mln złotych powinno wpłynąć do budżetu z tzw. innych źródeł: bądź z budżetu centralnego, bądź z Unii Europejskiej. I tak, na budowę ul. Zagłoby wydamy w przyszłym roku 17,7 mln zł (środki z RPO), na budowę hali widowiskowo –sportowej – 9,5 mln zł (środki z Ministerstwa Finansów), na rewitalizację Śródmieścia – 8,7 mln zł, na Otwarte Strefy Rekreacji Dziecięcej – 1,5 mln zł, na budownictwo socjalne – 380 tys. zł, na Program Gimnazjum XXI Wieku
– około 1 mln zł, na kampanię promocyjną Ostrowca – blisko 300 tys. zł, na ul. Hubalczyków – około 2 mln zł. Dla porównania w 2009 r. mieliśmy 8,7 mln zł. Pozyskanie tak dużej ilości środków zewnętrznych oznacza konieczność zaciągnięcia większych kredytów. Będzie to jednak miało pozytywny skutek w postaci pobudzenia lokalnej gospodarki.
-A co pan odpowie tym, którzy obawiają się o stronę dochodową przyszłorocznego budżetu?
-Na początek pochwalę się małym sukcesem, a mianowicie odzyskaniem od syndyka ponad 2 mln zł zaległych podatków. W 2010 r. powinienem odzyskać pozostałe 7 mln zł. Bez wątpienia pomoże nam to zrównoważyć budżet na 2010 r., który po stronie dochodów musieliśmy skorygować w dół. Np. tegoroczny plan dochodów z CIT-u zakładał 8,2 mln zł, zrealizujemy ok. 5 mln zł. Za to podatek od czynności prawnych zrealizowaliśmy z nadwyżką. Liczę, że planowane na przyszły rok przetargi na sprzedaż gminnego majątku wystarczająco wzbogacą budżet. W Ostrowcu bowiem ceny nieruchomości nie spadają, jak w dużych miastach.
-Ludzie boją się, że skoro priorytet będą miały wielkie inwestycje, finansowane ze środków zewnętrznych, to zabraknie panu pieniędzy na małe inwestycje?
-Małe inwestycje i to nie jedną, realizowaliśmy od początku tej kadencji. Żal, że niektórzy ludzie już o tym zapomnieli.
-Mamy rok wyborczy – nie da się, panie prezydencie, uniknąć nacisków ze strony wyborców, dajmy na to takich, którzy mówią: „zbudujcie nam ul. Tomaszów”. A tego nie da się zrobić za pół miliona złotych?
-Pewnych rzeczy nie da się zrobić szybko. Duże inwestycje muszą być realizowane w pierwszej kolejności, bo służą wszystkim mieszkańcom. Jeśli nie zbudujemy ul. Zagłoby, to po zakończeniu inwestycji w Celsie drogi zostaną w Ostrowcu zakorkowane i mieszkańcy ul. Tomaszów, która jest jedynie drogą dojazdową do posesji i nie ma znaczenia w skali makro dla miasta, nie będą mogli włączyć się do ruchu. Wszystkich potrzeb społecznych nie da się zaspokoić w ciągu jednej kadencji. W Denkowie zrobiliśmy w ostatnim czasie naprawdę dużo. Sam choćby Rynek wygląda o niebo lepiej, niż 3 lata temu, kiedy obejmowałem urząd prezydenta.
-I jeszcze jedno: gdzie się podziali inwestorzy zewnętrzni, na których od dłuższego czasu czekamy?
-Inwestorzy są dla nas oczkiem w głowie. Nawet, gdy ostatnio chorowałem, to w tajemnicy przed żoną przyjechałem do Urzędu, aby spotkać się z inwestorem. Czekamy teraz na decyzję Ministerstwa Gospodarki w sprawie poszerzenia strefy specjalnej. Kilka innych tematów jest w toku. Trzymamy kciuki za domówienie szczegółów m.in. z inwestorem ze wschodu Europy, z którym rozmowy toczą się od roku. Być może na początku 2010 r. powiemy coś więcej na ten temat. Jesteśmy przygotowani na przyjęcie każdego inwestora tak od strony prawnej, jak i organizacyjnej.
-Dziękuję za rozmowę.















