Niedziela, 5. lutego 2012

Ostatnia aktualizacja06:41:21

Gorący temat
Publicystyka Wywiady Moje miejsce do życia

Moje miejsce do życia

Email Drukuj PDF

-Czy Ostrowiec, panie prezydencie, nie powinien być dobrym miejscem do życia? Czy nie można polepszyć bezpieczeństwa, poprawić systemu oświaty, tworzyć nowych miejsc pracy, aby ludziom żyło się lepiej?
-Badanie opinii społecznej również dla mnie, jako osoby zarządzającej miastem, stanowi doskonałe narzędzie do pracy -mówi prezydent miasta Jarosław Wilczyński.

Jeśli popatrzymy na to, co udało nam się poprawić w ciągu ostatnich trzech lat, to mamy się czym pochwalić. Około 70 proc. respondentów dostrzegło poprawę w zakresie infrastruktury drogowej, tyle samo zauważyło pozytywne zmiany w zakresie estetyki miasta, 40 proc. zauważyło poprawę w zakresie bezpieczeństwa. Takie oceny cieszą, zwłaszcza, że zaprezentowano nas na tle miast dużo większych i bogatszych. Najgorzej wypadła natomiast, zresztą nie tylko w Ostrowcu, ocena rynku pracy, który dotknięty został kryzysem w gospodarce. Z pewnością rosnące bezrobocie jest swego rodzaju wyznacznikiem mniejszego zadowolenia ostrowczan w porównaniu do miast, gdzie poziom bezrobocia jest zdecydowanie niższy. Na szczęście aż 57 proc. uznało, że Ostrowiec jest dobrym miejscem do życia.
-Co przeszkadza w osiągnięciu lepszych rezultatów, lepszych wskaźników mających bezpośrednie przełożenie na lepsze samopoczucie mieszkańców?
-To, co jest najtrudniej zmienić – monokultura przemysłowa odziedziczona po poprzednim systemie, którą jeszcze przez wiele lat będziemy musieli pokonywać.
-Powiedział pan, że jedną z bolączek, które psują dobre samopoczucie ostrowczan, jest zbyt duże bezrobocie. Lekarstwem na tę bolączkę wydają się nowe miejsca pracy. No właśnie, czy i kiedy się pojawią?
-Martwi mnie polityka centralna w tym zakresie, bo ogranicza i tak już skromne możliwości samorządu w tej materii. Martwią też wypowiedzi autorytetów, w tym prof. Leszka Balcerowicza, które w sposób otwarty mówią o podziale na Polskę A i Polskę B. Jestem przeciwny inwestowaniu jedynie w metropolie, pozostawiając prowincję na uboczu. Na szczęście nie brak oddolnych ruchów, które wskazują na rozwój poprzez tzw. ośrodki wzrostu. To drugie rozwiązanie jest dużo lepsze dla Ostrowca. Dlatego stawiamy na infrastrukturę, która w końcu ściągnie tak upragnionych inwestorów, a co za tym idzie – nowe miejsca pracy.
-Ludzie pytają, kiedy wreszcie ruszy od dawna zapowiadana budowa Zagłoby IV etap?
-Od początku, jako jeden z nielicznych wierzyłem, że kontynuacja Zagłoby ruszy jeszcze w tej kadencji. Mamy gotową dokumentację techniczną. Obecnie trwają ustalenia z Ministerstwem Infrastruktury, do którego podmiotu mamy wystąpić o pozwolenie na budowę. Niebawem wystąpimy o takie pozwolenie. Kawał pracy za nami. Pierwsza łopata powinna być wbita jeszcze przed wyborami samorządowymi.
-A co z rewitalizacją Śródmieścia?
-W tym roku przebudujemy Młyńską, Górzystą, część ul. Sienkiewicza. Rozpoczniemy budowę parkingu przy ul. Głogowskiego, a także rewitalizację dwóch zbiorników wodnych. Jesienią powinniśmy wejść do parku.
-Mamy poszerzoną strefę, ale czy na coś się w chwili obecnej przyda?
-To bardzo dobra decyzja dla Ostrowca. Będziemy bardziej konkurencyjni, niż jeszcze miesiąc temu. Strefa jest zawsze czymś, co przyciąga. Jeśli do tego dodać uchwalony i zatwierdzony plan na tereny przy Samsonowicza, to co tu więcej wymagać. Procedury z tym związane są niezwykle czasochłonne i złożone.
-Co konkretnie może pan obiecać ostrowczanom zanim skończy się kryzys?
-Podpisaliśmy kolejną umowę na budowę kanalizacji sanitarnej w dzielnicy Gutwin. Przetarg wygrały firmy ostrowieckie, to dobry sygnał. W 2010 r. na inwestycje przeznaczamy 240 mln złotych, z tego 98 mln zł stanowią wydatki majątkowe. Jest to realna praca dla firm, głównie firm lokalnych. Stale poszukujemy nowych inwestorów, nie patrząc na kryzys. Cieszymy się jednak z tego, co już mamy, w tym z inwestycji, którą niebawem odda Celsa Huta Ostrowiec. Mam tu na myśli ciąg walcowniczy. To poważna i - co ważniejsze - trwała inwestycja, która pozostanie w mieście. Bo jeśli mieliśmy kiedyś szwalnię, to już jej nie mamy. Czas inwestycji, które wędrują, dziś są w Polsce, a jutro na Białorusi czy w Azji, minął. Na koniec powiem, że pocieszające w tym sondażu jest to, że mimo trudności zaufanie do prezydenta wynosi ponad 60 proc. Świadczy to o tym, że ostrowczanie dostrzegają nasze wysiłki w przekształcaniu miasta. Miasta monokulturowego do niedawna, o którym mówiono, że będzie miastem emerytów, a które dzięki naszym wysiłkom zmieniło się i to na lepsze. Jestem przekonany, że z każdym kolejnym  rokiem poziom zadowolonych ostrowczan będzie rósł, a nie malał.
-Dziękuję za rozmowę.