Wtorek, 7. lutego 2012

Ostatnia aktualizacja09:18:42

Gorący temat
Publicystyka Wywiady Były poseł Władysław Adamski napisał książkę

Były poseł Władysław Adamski napisał książkę

Email Drukuj PDF

-Po wyborach na prezydenta Ostrowca w 2002 r., w których startował pan jako kandydat niezależny, zniknął pan ze sceny politycznej. Dlaczego? Czy to efekt znudzenia polityką?
-Odpowiedź jest o wiele bardziej prozaiczna -odpowiada Władysław Adamski. Wyjechałem tak jak wielu innych w poszukiwaniu zatrudnienia. Przez pewien okres pracowałem jako doradca prezesa w Agencji Nieruchomości Skarbu Państwa. Potem jako typowy reprezentant wolnego zawodu wykonywałem ekspertyzy i prace zlecone dla Ministerstwa Gospodarki i instytucji samorządowych. Nie miałem wówczas stałego zatrudnienia. Jeśli chodzi natomiast o mój stosunek do polityki, to nabrałem nieco dystansu.

-Jakie są obecnie pańskie poglądy polityczne?
-Odnoszę wrażenie, że w naszym kraju nie ma w rozumieniu klasycznym ani ugrupowań typowo lewicowych, ani prawicowych. Wystarczy spojrzeć na programy, gdzie przemieszanie elementów socjalnych, narodowościowych, a z drugiej strony liberalnych wzajemnie się wyklucza. Jeszcze bardziej przygnębiająca jest rozbieżność występująca między deklaracjami, a faktycznymi działaniami. Nie dostrzegam więc istotnej różnicy jakościowej pomiędzy liczącymi się partiami. Biorąc jednak pod uwagę, że bliskie są mi zagadnienia wolności obywatelskich, światopoglądowych oraz kwestie socjalne, to więcej tych elementów odnajduję w programie lewicy niż w innych ugrupowaniach.
-Wycofał się pan z polityki, ale także wyprowadził z Ostrowca. Co pan, po rezygnacji z działalności politycznej i społecznej robił w przeszłości i co robi zawodowo obecnie? Czy to prawda, że w ostatnich latach wiele pan podróżował, m.in. do Ameryki?
-Nie jest prawdą, że wiele podróżowałem. W Ameryce byłem, ale jeszcze jako poseł w latach 90. Nie wiem zatem skąd takie domysły? Z Ostrowca też się całkowicie nie wyprowadziłem, chociaż teraz większość czasu przebywam w Warszawie, gdzie redaguję gazetę o profilu kulturalnym. Na podróże nie miałem, zresztą, czasu. W pierwszych latach po zakończeniu działalności politycznej studiowałem na wydziale filozofii i socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Drugi kierunek pozwolił mi na zdobycie uprawnień nauczycielskich. Mógłbym więc teoretycznie nauczać etyki i filozofii, ale więcej satysfakcji daje mi praca przy redagowaniu gazety.
-Wychodzi na to, że sposobem na życie stało się u pana dziennikarstwo. Jest pan redaktorem naczelnym „Kulturalnej Karuzeli”, wydawanej przez Bibliotekę Publiczną im. Stanisława Staszica m. st. Warszawy w dzielnicy Bielany? Czy pomysł na pracę w wydawnictwie i to o profilu kulturalnym wypalił, i jak odnajduje się pan w redaktorskiej działalności?
-Propozycję redagowania gazety otrzymałem od władz samorządowych na Bielanach. Gazeta ukazuje się od przeszło roku. Na początku wydawało mi się, że tematyka kulturalna jest zbyt monotematyczna i trudno będzie zainteresować nią czytelników. Poszerzyłem jednak tematykę lokalną o wywiady o kulturze z najbardziej znanymi w kraju politykami, twórcami i artystami, przez co gazeta staje się powoli znana nie tylko w 130 -tysięcznej dzielnicy Bielany, ale i w całej Warszawie. O patronat medialny zwracają się obecnie do redakcji organizatorzy różnych imprez. Na przykład teraz patronujemy  Międzynarodowemu Festiwalowi Teatrów Tańca, który odbywa się w stolicy i zgromadził wykonawców z blisko 20 krajów z różnych kontynentów.
-Zapewne wciąż interesuje się pan sprawami Ostrowca. Jak ocenia pan bieżące wydarzenia, dotyczące m.in. gospodarki i spraw społeczno -politycznych w naszym mieście i czy, pana zdaniem, Ostrowiec rozwija się prawidłowo?
-Niestety, bywam bardzo rzadko w Ostrowcu, a poczucie przyzwoitości podpowiada mi, że nie powinienem się wypowiadać w kwestiach, których na bieżąco nie śledzę. Życzę jednak mieszkańcom i władzom samorządowym, aby sprawy szły w jak najlepszym kierunku. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Do odwiedzin Ostrowca i okolic bardzo często zachęcam też w rozmowach znajomych z całej Polski, wskazując na atrakcje turystyczne i na malowniczość terenów. Nieraz, zresztą, myślałem o powrocie do Ostrowca, ale ponieważ w Warszawie dużo łatwiej jest znaleźć dobrą pracę, więc na myśleniu się kończyło.
-Doszły nas słuchy, że napisał pan książkę, którą można kupić za pośrednictwem Internetu. Co to za książka i co było inspiracją do jej napisania?
-Książka nosi tytuł „Czy można poznać ostateczne odpowiedzi?” Ma charakter popularnonaukowy. Stanowi pokłosie odbywających się dwa razy w miesiącu spotkań absolwentów i naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, w których brałem udział. Znajdziemy w niej wiele omawianych tam tematów. Podejmuję m.in. dylemat wolności woli, próbuję odpowiedzieć na pytanie czy istnieje czas. Poruszam też w niej kwestię innych wymiarów rzeczywistości i wszechświatów równoległych. Jest to więc próba zmierzenia się z najbardziej ekscytującymi zagadnieniami współczesnej nauki i filozofii. Książkę można znaleźć w księgarniach, ale faktycznie najłatwiej zakupić ją przez Internet. Wystarczy do wyszukiwarki wpisać tytuł. Dodam, że jest to książka napisana w myśl reguły, że o trudnych tematach należy mówić językiem prostym, nie wykluczającym z kręgu czytelników znawców, ale zrozumiałym dla każdego.
-Na koniec chciałbym zadać pytanie o pana plany na najbliższą przyszłość?
-Zawsze starałem się unikać takich odpowiedzi, gdyż nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość i jaki scenariusz nakreśli każdemu z nas życie. Czasem jest to coś fantastycznego, co nadaje nam rozpędu, a czasem jakiś przypadek sprawia, że tracimy pracę i trzeba zaczynać wszystko od początku. Nie chciałbym na pewno znów gdzieś wyjeżdżać i zaczynać na nowo, gdyż wraz z wiekiem maleje zapotrzebowanie na wrażenia, a wzrasta zapotrzebowanie na spokój. Przyjąłem zatem nieco mistyczną postawę, według której staram się żyć teraźniejszością, a unikać rozpamiętywania przeszłości i nie zadręczać się niepotrzebnie tym co przyniesie przyszłość.
-Dziękuję za rozmowę.