-Czy sytuacja Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji jest aż tak zła, jak to wynika z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli gminy?
- Zdecydowanie tak. Sytuacja na koniec października w stosunku do tej kiedy rozpoczęłam pracę w MPK wskazywała na znaczące problemy w spółce –mówi Magdalena Kołeczek, prezes MPK w Ostrowcu.
-Na przestrzeni ostatnich lat zmieniali się prezesi. Wszyscy na początku głośno mówili, że opracowują plany ratowania spółki. Jak widać plany te były medialnymi zabiegami, a nie rzeczywistymi próbami ratowania firmy?
-Niestety działania podejmowane w latach poprzednich nie przełożyły się na efekt naprawczy. Samo tworzenie takich planów to za mało. Miałam okazję zapoznać się z ostatnim planem naprawczym z 2010 r. Jego efekty, wartości były za małe i organ właścicielski w drugiej połowie roku musiał podjąć zdecydowane decyzje. Funkcjonowanie tak dużej organizacji wymaga działań strategicznych. Zmiany nie nastąpią z dnia na dzień. Jeżeli zapóźnienia inwestycyjne nakładały się w MPK latami, to tego stanu nie da się odwrócić w ciągu jednego dnia czy tygodnia. Prasa donosi o środkach unijnych, które otrzymają w tym roku podobne spółki komunikacyjne w innych województwach. Tam wnioski unijne zostały złożone w 2009 r., zatem nasza spółka nie może zbierać owoców pracy z poprzednich lat, ponieważ takich dalekosiężnych działań zabrakło.
-Była pani wcześniej dyrektorem finansowym w dużej firmie przewozowej. Zapewne wystarczył rzut oka na sprawozdania finansowo –ekonomiczne, by zorientowała się pani w przyczynach złej sytuacji MPK?
-Rzeczywiście, przez 10 lat byłam członkiem zarządu i dyrektorem finansowym ostrowieckiego PKS-u. Z doświadczenia zawodowego wiem, że do każdego przedsiębiorstwa trzeba podchodzić dwojako: przyglądając mu się pod kątem menedżerskim, czysto ekonomicznym oraz od strony ludzkiej, czyli pracowniczej. I chociaż sytuacja ekonomiczna w MPK jest dramatyczna, to wierzę, że jeśli załoga, organizacje związkowe, słowem my wszyscy w firmie będziemy gotowi się zreformować to zapewnimy przyszłość MPK. Konieczne są zmiany naprawcze wewnątrz spółki, niektóre elementy tych zmian przedstawione zostały organizacjom związkowym.
- W jakim kierunku pójdą zmiany?
-Musimy zrestrukturyzować spółkę, dostosować jej działalność do wymogów rynkowych. Chodzi o to, aby wszyscy: kadra kierownicza, pracownicy, przewodniczący związków zawodowych byli ukierunkowani na osiąganie celów. A celem jest dobra kondycja ekonomiczna MPK i odpowiedzialność za zachowanie miejsc pracy, tak ważnych na naszym rynku. Konieczna jest zmiana mentalności pracowników i ich podejścia do pracy. Druga rzecz to rozwiązania systemowe o charakterze szerszym. Potrzebne jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ma być finansowana komunikacja publiczna w Ostrowcu? Jeśli spółka umocni pozycję finansową, to wtedy będziemy mogli konkurować na rynku i przeprowadzić inwestycje.
-Czyli kupić autobusy?
-Trzeba unowocześnić tabor, ale chodzi również o inne rzeczy, które są nam bardzo potrzebne. Przecież MPK poza działalnością przewozową posiada też własną stację diagnostyczną i stację paliw. Tam też widzimy potrzeby inwestycyjne.
–Słyszałem, że może dojść do restrukturyzacji kadrowej?
-Restrukturyzacja w obszarze kadrowym jest niezbędna, ale nie należy tego rozumieć poprzez pryzmat zwolnień. Te działania nastawione są głównie na zmianę podejście załogi do pracy i do firmy. Żeby dzisiaj i jutro być na rynku trzeba rozważyć czasową potrzebę ograniczenia kosztów pracy, w tym kosztów wynagrodzeń. Każdą dodatkową złotówkę wydatków musimy zrównoważyć co najmniej złotówką uzyskaną z przychodów. Długookresowo nie można funkcjonować w takich relacjach, jak w roku 2010.
-Najtrudniejszym partnerem dla każdego zarządu MPK byli związkowcy. Restrukturyzując firmę, może się pani znaleźć między przysłowiowym młotem a kowadłem?
- Ze związkami rozmawiałam już kilkakrotnie i zaproponowałam pewne rozwiązania wewnętrzne. Ustaliliśmy cotygodniowe spotkania w czwartki. Chodzi o to, aby nie komunikować się, jak to było do tej pory, za pomocą prasy. Zaproponowałam też związkom wspólną pracę nad tym, abyśmy przetrwali ten najtrudniejszy okres. To od ich mądrości i odpowiedzialności zależy powodzenie zmian . Wszyscy musimy nauczyć się patrzeć szerzej i przede wszystkim do przodu. Dlatego też spotkałam się także z ogółem pracowników, żeby zaprezentować problemy i wskazać że możemy je przezwyciężyć, ale potrzebna są wyrzeczenia.
-Podobno rozpoczęła pani rozmowy z gminami na temat komunikacji podmiejskiej. Uda się utrzymać kursy w godzinach popołudniowych i wieczornych?
-Na dzisiaj nie planujemy żadnych cięć kursów, natomiast jeśli dojdzie do ograniczeń na liniach, to na pewno takimi decyzjami nie będą zaskoczone gminy ani sami pasażerowie. Najpierw będziemy rozmawiać z samorządami i wspólnie analizować sytuację. Wszyscy powinni uświadamiać sobie powagę sytuacji. Jeżeli na daną linię wpuszcza się w godzinach szczytu przewozowego pomiędzy kursami MPK innych przewoźników, to nie powinno się oczekiwać od nas wykonywania deficytowych kursów wieczornych. Na to nas nie stać. Chyba, że znajdą się środki na ich finansowanie. Powiem tak: jeśli będziemy jeździć na określonej linii w porach, w których frekwencja jest wysoka, to jesteśmy w stanie wykonywać też dodatkowo kurs nocny czy wieczorny.
-Na koniec zapytam, czy złożyła pani do Rady Miasta propozycję podwyżki cen biletów?
-Uczyniłam to w połowie stycznia, ale jest to wniosek o uelastycznienie cen biletów. Obecna cena 2 zł za przejazd obowiązuje od 2 lat. Zmiana stawki VAT od 1 stycznia spowodowuje zmniejszenie wpływów naszej spółki, średnio o 10 tys. zł miesięcznie. Poza tym drożeje paliwo i nasze koszty rosną niezależnie.Dramatycznie ujemny wynik finansowy spółki na koniec ubiegłego roku i podwyżka VAT powoduje bardzo trudny start do 2011 r.
-Dziękuję za rozmowę.
-Niestety działania podejmowane w latach poprzednich nie przełożyły się na efekt naprawczy. Samo tworzenie takich planów to za mało. Miałam okazję zapoznać się z ostatnim planem naprawczym z 2010 r. Jego efekty, wartości były za małe i organ właścicielski w drugiej połowie roku musiał podjąć zdecydowane decyzje. Funkcjonowanie tak dużej organizacji wymaga działań strategicznych. Zmiany nie nastąpią z dnia na dzień. Jeżeli zapóźnienia inwestycyjne nakładały się w MPK latami, to tego stanu nie da się odwrócić w ciągu jednego dnia czy tygodnia. Prasa donosi o środkach unijnych, które otrzymają w tym roku podobne spółki komunikacyjne w innych województwach. Tam wnioski unijne zostały złożone w 2009 r., zatem nasza spółka nie może zbierać owoców pracy z poprzednich lat, ponieważ takich dalekosiężnych działań zabrakło.
-Była pani wcześniej dyrektorem finansowym w dużej firmie przewozowej. Zapewne wystarczył rzut oka na sprawozdania finansowo –ekonomiczne, by zorientowała się pani w przyczynach złej sytuacji MPK?
-Rzeczywiście, przez 10 lat byłam członkiem zarządu i dyrektorem finansowym ostrowieckiego PKS-u. Z doświadczenia zawodowego wiem, że do każdego przedsiębiorstwa trzeba podchodzić dwojako: przyglądając mu się pod kątem menedżerskim, czysto ekonomicznym oraz od strony ludzkiej, czyli pracowniczej. I chociaż sytuacja ekonomiczna w MPK jest dramatyczna, to wierzę, że jeśli załoga, organizacje związkowe, słowem my wszyscy w firmie będziemy gotowi się zreformować to zapewnimy przyszłość MPK. Konieczne są zmiany naprawcze wewnątrz spółki, niektóre elementy tych zmian przedstawione zostały organizacjom związkowym.
- W jakim kierunku pójdą zmiany?
-Musimy zrestrukturyzować spółkę, dostosować jej działalność do wymogów rynkowych. Chodzi o to, aby wszyscy: kadra kierownicza, pracownicy, przewodniczący związków zawodowych byli ukierunkowani na osiąganie celów. A celem jest dobra kondycja ekonomiczna MPK i odpowiedzialność za zachowanie miejsc pracy, tak ważnych na naszym rynku. Konieczna jest zmiana mentalności pracowników i ich podejścia do pracy. Druga rzecz to rozwiązania systemowe o charakterze szerszym. Potrzebne jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ma być finansowana komunikacja publiczna w Ostrowcu? Jeśli spółka umocni pozycję finansową, to wtedy będziemy mogli konkurować na rynku i przeprowadzić inwestycje.
-Czyli kupić autobusy?
-Trzeba unowocześnić tabor, ale chodzi również o inne rzeczy, które są nam bardzo potrzebne. Przecież MPK poza działalnością przewozową posiada też własną stację diagnostyczną i stację paliw. Tam też widzimy potrzeby inwestycyjne.
–Słyszałem, że może dojść do restrukturyzacji kadrowej?
-Restrukturyzacja w obszarze kadrowym jest niezbędna, ale nie należy tego rozumieć poprzez pryzmat zwolnień. Te działania nastawione są głównie na zmianę podejście załogi do pracy i do firmy. Żeby dzisiaj i jutro być na rynku trzeba rozważyć czasową potrzebę ograniczenia kosztów pracy, w tym kosztów wynagrodzeń. Każdą dodatkową złotówkę wydatków musimy zrównoważyć co najmniej złotówką uzyskaną z przychodów. Długookresowo nie można funkcjonować w takich relacjach, jak w roku 2010.
-Najtrudniejszym partnerem dla każdego zarządu MPK byli związkowcy. Restrukturyzując firmę, może się pani znaleźć między przysłowiowym młotem a kowadłem?
- Ze związkami rozmawiałam już kilkakrotnie i zaproponowałam pewne rozwiązania wewnętrzne. Ustaliliśmy cotygodniowe spotkania w czwartki. Chodzi o to, aby nie komunikować się, jak to było do tej pory, za pomocą prasy. Zaproponowałam też związkom wspólną pracę nad tym, abyśmy przetrwali ten najtrudniejszy okres. To od ich mądrości i odpowiedzialności zależy powodzenie zmian . Wszyscy musimy nauczyć się patrzeć szerzej i przede wszystkim do przodu. Dlatego też spotkałam się także z ogółem pracowników, żeby zaprezentować problemy i wskazać że możemy je przezwyciężyć, ale potrzebna są wyrzeczenia.
-Podobno rozpoczęła pani rozmowy z gminami na temat komunikacji podmiejskiej. Uda się utrzymać kursy w godzinach popołudniowych i wieczornych?
-Na dzisiaj nie planujemy żadnych cięć kursów, natomiast jeśli dojdzie do ograniczeń na liniach, to na pewno takimi decyzjami nie będą zaskoczone gminy ani sami pasażerowie. Najpierw będziemy rozmawiać z samorządami i wspólnie analizować sytuację. Wszyscy powinni uświadamiać sobie powagę sytuacji. Jeżeli na daną linię wpuszcza się w godzinach szczytu przewozowego pomiędzy kursami MPK innych przewoźników, to nie powinno się oczekiwać od nas wykonywania deficytowych kursów wieczornych. Na to nas nie stać. Chyba, że znajdą się środki na ich finansowanie. Powiem tak: jeśli będziemy jeździć na określonej linii w porach, w których frekwencja jest wysoka, to jesteśmy w stanie wykonywać też dodatkowo kurs nocny czy wieczorny.
-Na koniec zapytam, czy złożyła pani do Rady Miasta propozycję podwyżki cen biletów?
-Uczyniłam to w połowie stycznia, ale jest to wniosek o uelastycznienie cen biletów. Obecna cena 2 zł za przejazd obowiązuje od 2 lat. Zmiana stawki VAT od 1 stycznia spowodowuje zmniejszenie wpływów naszej spółki, średnio o 10 tys. zł miesięcznie. Poza tym drożeje paliwo i nasze koszty rosną niezależnie.Dramatycznie ujemny wynik finansowy spółki na koniec ubiegłego roku i podwyżka VAT powoduje bardzo trudny start do 2011 r.
-Dziękuję za rozmowę.
















