Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Wywiady Osiedla żyją wokół szkoły

Osiedla żyją wokół szkoły

Email Drukuj PDF

-Gminy narzekają, że rząd przerzuca koszty utrzymania oświaty na samorządy. W efekcie przekształcają lub likwidują niektóre szkoły. Czy w Ostrowcu też trzeba się liczyć z procesem wygaszania szkół podległych gminie? -Żadnych zmian nie przewidujemy –odpowiada wiceprezydent, Paweł Górniak. -Pozostanie sieć placówek szkolnych, jaka istnieje w naszym mieście od wielu lat. Oczywiście śledzimy to, co dzieje się obok nas. Problem narasta, ale jeszcze raz podkreślam: nie zamierzamy zamykać szkół.

-Nie ma takiej potrzeby, czy też może przed wyborami parlamentarnymi niepotrzebne są konflikty społeczne?
-Wybory nic do tego nie mają. Po prostu, obecny system szkolnictwa dobrze funkcjonuje. Zdajemy sobie sprawę z sytuacji demograficznej, monitorujemy ją. Rzeczywiście dzieci rodzi się coraz mniej, nie tylko u nas, ale w całym kraju i Europie. Proszę jednak pamiętać, że szkoła nie jest tylko miejscem nauki dzieci i pracy nauczycieli, ale również centrum kulturalnym. W osiedlach. peryferyjnych szkoła stała się głównym, a być może i jedynym miejscem życia społecznego, czy nawet towarzyskiego. Osiedle bardzo często żyje wokół szkoły.
-Czy nasze miasto stać będzie na utrzymanie tak rozbudowanej sieci szkół podstawowych i gimnazjalnych?
-Finanse to nie wszystko. Trzeba mieć też na względzie dobro dziecka, pracę nauczyciela. Poprzez likwidację takiej małej szkoły można pozbawić dziecka kontaktów z rówieśnikami. Poza tym, te małe szkoły znakomicie funkcjonują. Dzieci mają w nich zapewnioną bardzo dobrą opiekę. Sprawdzają się pod względem wychowawczym.
-Nie brakuje głosów, aby stworzyć mniej szkół, ale za to mocniejszych, znakomicie wyposażonych, w których nauczyciele będą pracować zarówno z uczniami zdolnymi, jak i ze słabszymi. Wtedy bardziej efektywnie wykorzysta się pieniądze przeznaczone na oświatę?
-Pojawiają się różne pomysły. My też przygotowujemy różne warianty rozwoju szkolnictwa. Analizujemy procesy demograficzne i możliwości ekonomiczne gminy. Niektóre miasta, rzeczywiście, likwidują placówki ościenne i wzmacniają szkoły położone w centrum. My musimy wybrać złoty środek.
-Może życie samo rozwiąże problemy. Szkoła w Szewnie wspaniale rozwija się. Tymczasem w sąsiedniej szkole w Częstocicach, dysponującej gorszymi warunkami nauki, dzieci ubywa?
-W tym przypadku nie byłoby problemu, gdyby nie dowożono dzieci autobusem z rejonu szkoły w Częstocicach do Szewny. Ale trzeba obiektywnie przyznać, że miasto cały czas inwestuje w szkoły i jeśli chodzi o bazę oświatową, to mamy się czym poszczycić. Przykładem może być Publiczne Gimnazjum Nr 3, dysponujące nową halą, boiskami, nowoczesnymi pracowniami. Oczywiście są szkoły lepiej i gorzej wyposażone, ale tak zawsze było i pewnie będzie nadal. Na zmianę wyposażenia i wizerunku szkół mają też wpływ ostrowieccy nauczyciele, którzy pozyskują unijne środki.
-Dlaczego ostrowieckie szkoły nie dysponują tak nowoczesnymi blokami żywieniowymi, jak placówki w ościennych gminach?
-My też dożywiamy dzieci w szkołach. Przykładem może być szkoła nr 5 na os. Ogrody, gdzie codziennie w stołówce podawany jest gorący posiłek. W ubiegłym roku stołówkę tę przejęła nowa spółdzielnia pracownicza i obiady dowożone są też do innych stołówek. W ostatnich latach mieliśmy kilku dostawców posiłków, ale wydaje mi się, że obecna oferta jest optymalna. Wielkość gminy, jej specyfika warunkują pewne rozwiązania.
-Nadzoruje pan oświatę od kilku miesięcy. Jakie są jej plusy i minusy?
-Do tej pory pracowałem w liceum. Patrząc przez pryzmat szkolnictwa ponadgimnazjalnego, system ostrowieckiej oświaty oceniam bardzo wysoko. Przecież dwa lata z rzędu nasi maturzyści najlepiej w regionie zdawali egzaminy. Na te wyniki młodzieży zapracowali także nauczyciele z placówek gminnych. Mówię o tym, ponieważ tej pracy nauczycielskiej często się nie docenia. Nie ogranicza się ona do 18 godzin tygodniowo. Nauczyciele wkładają ogromną pracę w przygotowanie się do zajęć z uczniami o różnych potrzebach. Ostrowieccy nauczyciele różnego szczebla mają duże i małe osiągnięcia. Przykładem może być obecny sukces uczniów ostrowieckich szkół. Aż 6 osób będzie reprezentowało nasze miasto w Gdańsku w ogólnopolskim finale teleturnieju „Odyseja umysłów”. Mamy osiągnięcia w konkursach regionalnym i olimpiadach krajowych. Aby przygotować uczniów do tych konkursów, trzeba pracować z nimi w czasie dodatkowych zajęć. Z dumą mogę powiedzieć, że mamy dobre szkoły, dobrych nauczycieli i dajemy naszej młodzieży odpowiednie podstawy do dalszej nauki i pracy zawodowej.
-Gminna oświata to nie tylko przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja, ale również jedyna w regionie publiczna szkoła dla dorosłych. Jak pan ocenia pracę tej placówki?
-Jest ona od niedawna na mapie edukacyjnej Ostrowca, ale stwarza ludziom dorosłym wiele możliwości kształcenia się. W ostatnich latach gmina sporo zainwestowała w tę placówkę. Ale i CKU pozyskało środki europejskie i realizuje dla słuchaczy konsultacje w ramach „Akademii Kształcenia Dorosłych”. Atrakcyjność kształcenia ustawicznego rośnie. Pracodawcy potrzebują nowych wykształconych kadr.
-Zamienił pan jesienią szkołę na urząd. Nie brakuje panu młodzieży, tej specyficznej atmosfery w szkole?
-Zaraz po studiach na UMCS w Lublinie rozpocząłem pracę w Liceum im. Broniewskiego. Uczyłem historii przez 11 lat i muszę powiedzieć, że miałem ogromną satysfakcję z osiągnięć moich uczniów. Prawie co roku miałem olimpijczyków szczebla centralnego, zatem ze szkoły odchodziłem usatysfakcjonowany zawodowo. Zresztą, z uczniami zawsze miałem dobry kontakt. W urzędzie zetknąłem się w nowymi, innymi problemami. Taka praca bardzo rozwija. Cały czas pamiętam jednak o ogromnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje i o roli oświaty. Inwestując w oświatę, dobrze zarządzając tą dziedziną, stwarzamy miastu i mieszkańcom największe możliwości rozwoju
-Dziękuję za rozmowę.