Wtorek, 22. maja 2012

Ostatnia aktualizacja07:21:34

Gorący temat
Publicystyka Wywiady Podinspektor Robert Maj odsłania kulisy skoku na kasę byłego PSS

Podinspektor Robert Maj odsłania kulisy skoku na kasę byłego PSS

Email Drukuj PDF

Podinspektor Robert Maj przez osiemnaście lat pracował w ostrowieckiej policji, w tym przez piętnaście w wydziale kryminalnym. Od trzech lat pracuje w Zakładzie Służby Kryminalnej w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, prowadząc kursy specjalistyczne dla policjantów. Ostatnio napisał książkę popularnonaukową „Siedem złotych pytań”, która ukazała się drukiem pod koniec kwietnia, a wydana została przez wydawnictwo Novae Res.

-Zapewne doświadczenie wyniesione z pracy ostrowieckich „Kryminalnych”, a także znajomość środowiska przestępczego były wielce przydatne podczas pisania tej książki – pytamy R.Maja.
-Oczywiście. Co prawda, książka adresowana jest do słuchaczy kursów szkół policyjnych i detektywistycznych, ale także do wszystkich, którzy interesują się kryminologią i kryminalistyką. To swoisty przewodnik po tematach z zakresu kryminalistyki i kryminologii, ale – mam taką nadzieję - może być także interesujący dla osób, które nie zajmują się tą problematyką zawodowo, a np. uwielbiają filmy lub literaturę kryminalną. Dlatego też starałem się odchodzić w książce od podręcznikowego charakteru na rzecz formuły bardziej popularnej.
-Czy, aby ujawnić przestępstwo i postawić przestępcę przed sądem każdy śledczy musi rozwikłać siedem zagadek?
-Nawiązuje pan do tytułu książki. „Siedem złotych pytań” tworzą faktycznie asumpt do udzielenia odpowiedzi na siedem zagadek, które stają przed każdym śledczym w chwili zaistnienia zdarzenia o charakterze przestępczym. Co się zdarzyło? Gdzie? Kiedy zaistniało zdarzenie? Czym popełniono przestępstwo? Dlaczego? Jak przebiegało zdarzenie? Kto je popełnił? W oparciu o te pytania budowane są fabuły powieści i filmów kryminalnych i na ich podstawie prowadzone są również rzeczywiste postępowania przygotowawcze i postępowania przed sądem. Są obecne na każdym etapie pracy śledczej, poczynając od oględzin miejsca zdarzenia przez zdobywanie i dokumentowanie informacji operacyjnych, przesłuchiwanie świadków i podejrzanych, a skończywszy na budowie aktu oskarżenia. W książce starałem się więc przedstawić rodzaje przestępstw, w tym zabójstw, zasady przeprowadzania oględzin miejsca zdarzenia, znaczenie czasu, w którym zostały popełnione, a także sposobu ich dokonania za pomocą określonych narzędzi oraz określić motyw i portret sprawcy. Ostatecznie te składniki pracy śledczego pozwalają na odtworzenie przebiegu zdarzenia przestępczego i w efekcie postawienie sprawcy przed obliczem Temidy.
-Właśnie w rozdziale poświęconym przebiegowi zdarzenia przestępczego opisuje pan dokładnie owiany wręcz legendą skok na kasę pancerną w ostrowieckim PSS Społem…
-Tak. Sposób dokonania włamania do kasy przedstawiam w książce na autentycznym przykładzie z początku lat 90. Miałem okazję zapoznać się z nim szczegółowo, uczestnicząc w czynnościach operacyjnych. Biurowiec PSS Społem w Ostrowcu, jak wiemy, był położony przy ruchliwym wiadukcie. Pewnego grudniowego dnia, po otwarciu zamków w drzwiach wejściowych okazało że nie można się dostać do wnętrza, bo drzwi blokuje coś w ich dolnej części. Pracownicy sądzili nawet, że drzwi przymarzły. Wezwano pracownika technicznego, który do biurowca dostał się oknem. Stwierdził, że drzwi zablokowano od wewnątrz deseczką zapartą o wycieraczkę. Następnie pracownicy ujawnili, że wyłamano drzwi do pomieszczenia kasowego, w którym zastali otwartą kasę pancerną. W drzwiach kasy został wypalony otwór w kształcie trójkąta prostokątnego o przyprostokątnych długości około 15 cm. Na uwagę zasługiwało to, że pochodziła ona z 1926 roku, a sprawca wypalił otwór takiej wielkości i w takim miejscu, że umożliwiał on przecięcie wszystkich zbiegających się tam rygli. Okna pomieszczenia kasowego były oklejone folią aluminiową, a wykładzina podłogowa w pobliżu kasy zmoczona jakąś cieczą. Pod oknem, w tylnej części budynku, od strony torów kolejowych ujawniono wgłębienie na śniegu, a od tego wgłębienia wzdłuż torów dwa równoległe ślady. Mogło to sugerować, że w tym miejscu stała butla spawalnicza, która pozostawiła odcisk w śniegu. Z kasy skradziono znaczną ilość pieniędzy. Była to mniej więcej równowartość trzypokojowego mieszkania. Pracownicy mieli właśnie otrzymać premie świąteczne. W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych i pozaprocesowych ustalono, że sprawca włamania mógł działać w pojedynkę i nie musiał mieć wspólników. W dniu poprzedzającym włamanie pozostał na strychu biurowca, przygotowując spawarkę elektryczną, a nie gazową, jak sądzono. Następnie wyłamał słabo zabezpieczone drzwi pomieszczenia kasowego, okleił okna folią aluminiową, aby łuna spawania nie była widoczna dla osób przejeżdżających pobliskim wiaduktem, a następnie zmoczył wykładzinę podłogową w pobliżu kasy pancernej. Otworzył skrzynkę bezpiecznikową i tam bezpośrednio podłączył przygotowaną spawarkę. W drzwiach kasy wypalił precyzyjny otwór w miejscu umożliwiającym dostęp do wszystkich rygli. Wykazał się tu nie tylko znajomością konstrukcji kasy. Jak orzekli fachowcy, musiał posługiwać się bardzo cienkimi elektrodami i mieć duże umiejętności w paleniu takim sprzętem. Po otwarciu kasy i kradzieży pieniędzy wszystko zapakował w torby podróżne i spuścił je przez okno od strony torów. Pozostawiły na śniegu charakterystyczne wgłębienie, o którym wcześniej myślano, że pochodzi od butli spawalniczej. Następnie sprawca wyszedł drzwiami wejściowymi, a zamykając je, oparł o nie precyzyjnie dociętą deseczkę, która opadając, zablokowała drzwi o wycieraczkę. Następnie zapakował torby podróżne na przygotowany wózek do przewozu bagażu podróżnego i przez nikogo nie niepokojony odszedł w kierunku dworca kolejowego, pozostawiając na śniegu dwa równoległe ślady kółek.
-Słowem, fachowo, profesjonalnie i pomysłowo przygotowane i przeprowadzone włamanie?
-Niestety, tak. Okoliczności wskazywały na osobę, która dobrze znała zwyczaje panujące w biurowcu, wiedziała, kiedy w kasie będzie duża kwota pieniędzy, znała rozmieszczenie pomieszczeń i urządzeń (np. strych i skrzynka elektryczna), znała wreszcie konstrukcję kasy pancernej lub miała możliwość ją poznać. Miała także możliwość sprawdzić, czy spawarka zadziała podłączona bezpośrednio do skrzynki bezpiecznikowej przy starej aluminiowej instalacji elektrycznej oraz czy docięta deseczka zablokuje drzwi. Wreszcie mogła wyjść drzwiami głównymi, nie budząc niczyich podejrzeń. Osobę, która spełniałaby taka liczbę warunków jednocześnie, oczywiście z łatwością wytypowano wśród nielicznej przecież załogi spółdzielni PSS Społem. Mało tego... Ta osoba posiadała także walory intelektualne niezbędne do dokonania takiego przestępstwa. Niestety, nie udało się zebrać wystarczającego materiału procesowego pozwalającego na postawienie zarzutu. Przytoczona przykład wskazuje, jak potężna jakościowo jest przepaść pomiędzy przestępstwem dokonanym spontanicznie, a zaplanowanym i jak mylące może być pierwsze wrażenie śledczego na miejscu zdarzenia.
-W książce opisuje pan także wykryte po kilku miesiącach morderstwo z listopada 2002 roku, dokonane nad Kamienną…
-Opisuję je przy okazji walorów dowodowych, jakie niesie ze sobą wizja lokalna, konfrontująca wyjaśnienia podejrzanego z obiektywnym stanem faktycznym ujawnionym w wyniku czynności procesowych. Za przykład podaję właśnie wspomniane przez pana zabójstwo 40-letniego Stanisława M. Jego zwłoki ujawniono w Kamiennej. Stwierdzono, że znajdują się w wodzie w pozycji pionowej, przy brzegu, pod kładką dla pieszych. Tymczasem sekcja zwłok o dziwo wykazała, że na ciele mężczyzny brak jest obrażeń zewnętrznych, a śmierć nastąpiła w wyniku utonięcia. Dopiero po kilku miesiącach czynności operacyjnych ustaliłem, że Stanisław M. został utopiony przez dwóch sprawców – Tomasza K. i Marcina P. Zatrzymani przyznali się do winy. Ofiarę upatrzyli sobie spożywając alkohol w jednym z barów położonych nad Kamienną. Zaplanowali, że pójdą za mężczyzną, a w ustronnym miejscu ukradną mu pieniądze. Gdy Stanisław M. wyszedł z baru załatwić się, został zaatakowany na brzegu rzeki. Sprawcy ukradli mu pieniądze w kwocie 1,80 zł i wepchnęli do wody. Ktoś jednak przechodził nad kładką. Zabójcy zanurzyli więc głowę Stanisława M. w wodzie, by nie wzywał pomocy i trzymali tak długo, aż się utopił. Przeprowadzona wizja lokalna pozwoliła na konfrontację wyjaśnień sprawców zabójstwa z nieznanym im materiałem dowodowym. Bez tej czynności śledczy nie miałby możliwości oceny wiarygodności złożonych wyjaśnień. Jednocześnie wycofanie się z nich przez sprawców zabójstwa pozbawiłoby organy procesowe materiału dowodowego i możliwości prowadzenia postępowania.
-Dla czytelnika interesujące mogą być opisywane przez pana sposoby dokonywania kradzieży, choćby „na chama”, „na wydrę”, „na szlam”, „na wnuczka”. Sporo miejsca poświęca pan również przestępstwom dokonywanym za pomocą Internetu. To swoista lektura ma uchronić czytelnika przed okradzeniem?
-Moim zdaniem, choćby z tego powodu warto poznać typowe metody popełniania przestępstw. Ich katalog jest praktycznie nieograniczony i uwarunkowany dynamicznym rozwojem współczesnego świata pełnego nowych technologii. Część metod działania sprawców przestępstw stopniowo zanika, inne ewoluują, pojawią się też nowe.  
-To niesamowite, ale pisze pan, że w swej 18-letniej pracy w grupach operacyjno – procesowych zetknął się  z ponad setką czynów samobójczych…
-Niestety, policjanci w ramach dyżurów w grupach operacyjno – procesowych, jak i prowadzący czynności dochodzeniowo – śledcze mają z nimi do czynienia nader często. Samobójstwa rozpatrywane są przez nich także ze względu na związki z zachowaniami przestępczymi. Mają tożsame genetycznie czynniki społeczne takie, jak zaburzenia więzi emocjonalnej rodziców z dzieckiem, trudności w porozumiewaniu się z nim, nieumiejętność rozwiązywania problemów, rozkład pożycia rodziców, czy też przestępcza działalność najbliższego środowiska. Wspólne są także determinanty w postaci chorób somatycznych i psychicznych oraz nałóg alkoholowy.  Na podstawie moich obserwacji mogę stwierdzić, że 75 procent samobójców cierpiało na chorobę alkoholową.  
-Jeśli ostrowczanie będą chcieli przeczytać pańską książkę, a nie będą mogli do niej dotrzeć w naszych księgarniach, to…
-…mogą już ją zamówić drogą internetową na stronie wydawnictwa Novae Res – zaczytani.pl
-Dziękuję za rozmowę.