- Co czeka wszystkich tych, którzy 8 października wybiorą się do hali widowiskowo- sportowej w Ostrowcu?
- Muszę przyznać, że wybranie się na koncert Chóru Alexandrowa to bardzo śmiała decyzja- mówi Piotr Skulski, prezes EAR, organizator koncertu. Po tym koncercie znacząco wzrastają nasze wymagania i mamy problem z doborem odpowiedniej rozrywki. Nie ma drugiego takiego samego artysty, któremu w Polsce udaje się sprzedać 22 koncerty odbywające się dzień po dniu.
- Z Chórem Alexandrowa jesteś związany już od kilku dobrych lat.
- Rozpocząłem swoją pracę od 2004 roku, kiedy zorganizowałem dwa koncerty w Warszawie. Wówczas okazało się, że połowę biletów wykupiły „koniki” i sprzedawały je po 500 zł przed Salą Kongresową. Mimo tego zeszły na pniu. Nie rozumiałem wówczas jaki zespół reprezentuję. Oczywiście widziałem ich wcześniej, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na Chór Alexandrowa jest w Polsce aż takie zapotrzebowanie.
- Ludzie idą na Chór Alexandrowa raz, a później powracają. Dlaczego?
- Dla sporej części publiczności, obecność na koncertach Chóru Alexandrowa jest wręcz obowiązkowa. To swoisty rytuał, aby wziąć udział w ich występie. Powiem otwarcie, na koncertach Chóru musi pokazać się także tzw. elita związana z danym środowiskiem. Kto nie przyjdzie na koncert, to popełnił faux pas. Tak dzieje się w wielu miejscach, w których się pojawiamy.
- Organizacja takiej trasy, dla takiej liczby artystów to chyba nic łatwego?
- To ogromne przedsięwzięcie. Jednak najtrudniejsze jest stoczenie walki oto, aby ci artyści w ogóle przyjechali. Chór Alexandrowa z jednej strony jeździ po całym świecie, mając grafik wypełniony po brzegi, zaś z drugiej jego obecność jest nieodzowna na miejscu w Rosji. Ciężko te dwie sprawy pogodzić.
- Chór Alexandrowa gra w różnych miejscach na kuli ziemskiej, a Ty byłeś współorganizatorem chyba jednego z najbardziej szczególnych koncertów?
- To był ostatni pontyfikat Papieża Jana Pawła II. W Watykanie Chór Alexandrowa dał 90 minutowy koncert, po którym Papież powiedział: „Nie było mi dane pojechać do Rosji, ale Rosja przyjechała do mnie”.
- Obecna trasa koncertowa Chóru Alexandrowa zaczyna się już w tym tygodniu. Czy wszędzie jest podobnie, jak w Ostrowcu, gdzie zaczyna brakować biletów?
- Ta trasa, mimo kryzysu, który dotarł do naszego kraju, będzie miała większą widownię niż podobna sprzed dwóch lat. To wynika z takiej prawidłowości, że im więcej ludzi przychodzi na koncerty Chóru Alexandrowa, tym jeszcze więcej chce zobaczyć kolejną trasę. Tu działa przekaz z ust do ust. Każdy kto wychodzi z koncertu pytany o wrażenia, mówi, że było fantastycznie. Gwarantuję, że tak też będą relacjonować Chór Alexandrowa wszyscy, którzy wybiorą się na sobotni koncert w Ostrowcu.
– Dziękuję za rozmowę.
- Rozpocząłem swoją pracę od 2004 roku, kiedy zorganizowałem dwa koncerty w Warszawie. Wówczas okazało się, że połowę biletów wykupiły „koniki” i sprzedawały je po 500 zł przed Salą Kongresową. Mimo tego zeszły na pniu. Nie rozumiałem wówczas jaki zespół reprezentuję. Oczywiście widziałem ich wcześniej, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na Chór Alexandrowa jest w Polsce aż takie zapotrzebowanie.
- Ludzie idą na Chór Alexandrowa raz, a później powracają. Dlaczego?
- Dla sporej części publiczności, obecność na koncertach Chóru Alexandrowa jest wręcz obowiązkowa. To swoisty rytuał, aby wziąć udział w ich występie. Powiem otwarcie, na koncertach Chóru musi pokazać się także tzw. elita związana z danym środowiskiem. Kto nie przyjdzie na koncert, to popełnił faux pas. Tak dzieje się w wielu miejscach, w których się pojawiamy.
- Organizacja takiej trasy, dla takiej liczby artystów to chyba nic łatwego?
- To ogromne przedsięwzięcie. Jednak najtrudniejsze jest stoczenie walki oto, aby ci artyści w ogóle przyjechali. Chór Alexandrowa z jednej strony jeździ po całym świecie, mając grafik wypełniony po brzegi, zaś z drugiej jego obecność jest nieodzowna na miejscu w Rosji. Ciężko te dwie sprawy pogodzić.
- Chór Alexandrowa gra w różnych miejscach na kuli ziemskiej, a Ty byłeś współorganizatorem chyba jednego z najbardziej szczególnych koncertów?
- To był ostatni pontyfikat Papieża Jana Pawła II. W Watykanie Chór Alexandrowa dał 90 minutowy koncert, po którym Papież powiedział: „Nie było mi dane pojechać do Rosji, ale Rosja przyjechała do mnie”.
- Obecna trasa koncertowa Chóru Alexandrowa zaczyna się już w tym tygodniu. Czy wszędzie jest podobnie, jak w Ostrowcu, gdzie zaczyna brakować biletów?
- Ta trasa, mimo kryzysu, który dotarł do naszego kraju, będzie miała większą widownię niż podobna sprzed dwóch lat. To wynika z takiej prawidłowości, że im więcej ludzi przychodzi na koncerty Chóru Alexandrowa, tym jeszcze więcej chce zobaczyć kolejną trasę. Tu działa przekaz z ust do ust. Każdy kto wychodzi z koncertu pytany o wrażenia, mówi, że było fantastycznie. Gwarantuję, że tak też będą relacjonować Chór Alexandrowa wszyscy, którzy wybiorą się na sobotni koncert w Ostrowcu.
– Dziękuję za rozmowę.
















