Wtorek, 7. lutego 2012

Ostatnia aktualizacja09:18:42

Gorący temat
Sport Boks Leszek Drogosz na 80-lecie KSZO

Leszek Drogosz na 80-lecie KSZO

-Czy pana zdaniem, polski boks ma szansę odrodzić się?
- Nie jest to takie proste - mówi legenda polskiego boksu, Leszek Drogosz. - Cieszyć się w ogóle wypada, że wiele klubów, jak chociażby KSZO, prowadzi jeszcze sekcje pięściarskie. Odbywa się to jednak w dość rachitycznych warunkach. Trzeba mieć wyjątkowe szczęście, by trafić na majętnych sponsorów - takich, jak Vive Kielce w piłce ręcznej.

Kto wie, jeśli nie zabraknie chętnych do pracy działaczy, to w perspektywie pewnego czasu nasz boks faktycznie podźwignie się. Chciałbym jednak, aby przede wszystkim najpierw ustabilizowała się sytuacja w świętokrzyskim boksie, który niegdyś zaliczał się do krajowej czołówki, dając reprezentacji Polski olimpijczyków, a klubom medalistów mistrzostw kraju.
-Mówi pan, że darzy Ostrowiec sporym sentymentem. Dlaczego?
-Na ringu w Ostrowcu, jako młody chłopak, stoczyłem bodajże drugą, jeśli nie pierwszą walkę w swym życiu. Później pamiętam doskonale rywalizację KSZO z SHL Kielce, w którym występowałem. Byłem pięściarzem, ale również tenisistą stołowym i mile wspominam także grę w Ostrowcu, w którym wówczas funkcjonowała silna sekcja w A-klasie. Dlatego cieszę się, że władze KSZO zaprosiły mnie na sobotni mecz reprezentacji województw świętokrzyskiego i mazowieckiego. Zawsze miło wspominam także sportowców i pięściarzy KSZO. Mam tu na myśli chociażby Tadka Niezgodę, Zygmunta Sendrowicza, który przez pewien czas był moim podopiecznym, a także świętej pamięci Bogdana Tylskiego, z którym przez wiele, wiele lat przyjaźniłem się. KSZO zawsze posiadał w swym składzie świetnych pięściarzy. Żal mi tylko, że tak urokliwa, kameralna hala sportowa  została zburzona. Wszystkim doradzałbym, aby zostawić tę halę, a nową wybudować w zupełnie innym miejscu. Zapewniam, że obie bardzo by się przydały ostrowieckim sportowcom.
-Jedną walkę na ostrowieckim ringu wspomina pan szczególnie. Proszę odsłonić rąbka tajemnicy i wyjawić dlaczego?
-Pamiętam, był to 1953 rok. Byłem już wtedy mistrzem Europy. Do Ostrowca na mecz przyjechaliśmy z SHL Kielce. Walczyłem w wadze lekkopółśredniej. Naprzeciwko mnie stanął młody i zupełnie niedoświadczony chłopak. Trenerzy KSZO z jednej strony chcieli oddać punkty walkowerem, a z drugiej strony chcieli, bym się zaprezentował wspaniałej, ostrowieckiej widowni. Zaproponowali mi więc, bym do walki podszedł z wyjątkowym zrozumieniem i nie walczył ?na całego?. Umówiliśmy się więc z zawodnikiem KSZO właściwie na walkę sparingową. Wyszliśmy w końcu na ring, zebrałem gromkie brawa i widziałem, że wasz zawodnik jest wielce speszony. Walczyłem kompletnie rozluźniony, bez gardy, aż tu nagle otrzymałem cios na brodę i padłem na deski. Wstałem, myślę sobie co się dzieje? Sędzia mnie wyliczył, ruszyłem więc żądny rewanżu, aż tu nagle mój przeciwnik poddał się, mówiąc: ?jak na pierwszą walkę, to mi starczy??. Zapamiętałem ten epizod, bo pierwszy raz w życiu byłem wtedy wyliczony przez sędziego.
-Czym wyróżniał się boks za pana czasów, czym różniła się młodzież tamtych lat od dzisiejszej, że tak chętni uprawiała boks?
-To temat złożony. Było fajnie, bo sport finansowany był z państwowej kasy. Ja np. boksowałem w barwach Błękitnych Kielce, klubie który funkcjonował przy komendzie policji w ramach ministerstwa spraw wewnętrznych. Były pieniądze na szkolenie, obozy, organizację meczów. To przyciągało młodzież. Teraz władze okręgu nie mają pieniędzy, by wysłać na turniej nawet pięciu zawodników. Pięściarze dostają stypendia dopiero, jak zostaną kadrowiczami i reprezentantami Polski. Uzdolnieni odchodzą do boksu zawodowego. Po ukończeniu 18 lat przez kilka lat można być jeszcze młodzieżowcem, ale co dalej? Ja, jak miałem 18 lat, walczyłem już na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach. Dziś wielu w tym wieku tak naprawdę dopiero rozpoczyna przygodę z boksem. Takie są więc te różnice, które pan dostrzegł.
-Dziękuję za rozmowę.
Leszek Melchior Drogosz był trzykrotnym mistrzem Europy, medalistą olimpijskim. Nosił przydomek ?Czarodzieja ringu?. Był ulubieńcem trenera Feliksa Stamma. Trzykrotnie reprezentował Polskę podczas Igrzysk Olimpijskich. Największy sukces odniósł w ostatnim starcie w igrzyskach w Rzymie 1960, gdzie zdobył brązowy medal w kategorii półśredniej, przegrywając w półfinale wskutek kontrowersyjnego werdyktu w reprezentantem ZSRR Radoniakiem. Był ośmiokrotnym mistrzem Polski. Wystąpił 33 razy w reprezentacji Polski, wygrywając 31 razy a 2 razy przegrywając. Stoczył 354 walki, 340 wygrał i 14 przegrał. W trakcie kariery bokserskiej zaczął występować w filmach. W 1966 zagrał w filmie ?Bokser?, wystąpił także w dwóch filmach Andrzeja Wajdy - ?Polowanie na muchy? oraz ?Krajobraz po bitwie?. Walczył w barwach SHL Stali Kielce, CWKS Warszawa, ŁTS Łabędy i Błękitnych Kielce. Jego wychowankiem był m.in. medalista Mistrzostw Europy i olimpijczyk, Witold Stachurski.