***KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Jeziorak Iława 1:0 (0:0). 1:0 - Dylewski (głową), 89 min.
KSZO: Misztal - Stachurski, Kardas, Mikoda, Łatkowski - Kozub (46.Persona), Samba Ba, Kostrubała (64.Mąka), Kapsa (68.Nogaj) - Stąporski, Dylewski. Trener: Zbigniew Stefaniak.
Jeziorak: Kręt - Eid, Kowalski, Skokowski (66.Kretow), Żaglewski, Sobociński, Figurski (85.Klein), Sedlewski, Kalkowski, Sulkowski, Kowalczyk (63.Arkadiusz Kuciński). Trener: Piotr Zajączkowski.
Żółte kartki: Samba Ba, Stachurski, Dylewski – Sedlewski, Sulkowski.
Sędziował: Piotr Gajewski (Kraków). Widzów: 500.
O I połowie możemy napisać jedynie tyle, że próby strzałów na bramkę Jezioraka podejmowali: Marcin Stąporski już w 2 i Daniel Dylewski w 32 min. po dośrodkowaniu Karola Kostrubały. Dwoma groźnymi wrzutkami ze skrzydła popisał się Klaudiusz Łatkowski, ale nasi napastnicy nie sięgnęli piłki. Aha w 10 min. mogliśmy przegrywać 0:1, bo po błędzie naszej obrony fatalnie spudłował Kowalczyk…
W II połowie również częściej oglądaliśmy chaotyczne i indywidualne, a nie zespołowe, akcje KSZO. Najgroźniejszym zawodnikiem w naszych szeregach był Mateusz Stąporski, który najpierw strzelał w 51 po wrzutce Michała Stachurskiego, a później główkował w 61 min., znów po dośrodkowaniu naszego prawego obrońcy. Bramkarz zespołu gości był jednak na posterunku. I choć w ostatnich 20 minutach KSZO już zdecydowanie przeważał, to zanosiło się na remis, bo ze strony naszych piłkarzy brakowało tej jednej, skutecznej akcji. Kiedy
jednak garstka kibiców już szykowała się do opuszczenia stadionu na akcję lewą stroną zdecydował się niezmordowany Mateusz Stąporski. W 89 min. dośrodkował wprost na głowę Daniela Dylewskiego, który celną główką pokonał Kręta i zapewnił nam jakże cenne, trzy punkty.
W II połowie również częściej oglądaliśmy chaotyczne i indywidualne, a nie zespołowe, akcje KSZO. Najgroźniejszym zawodnikiem w naszych szeregach był Mateusz Stąporski, który najpierw strzelał w 51 po wrzutce Michała Stachurskiego, a później główkował w 61 min., znów po dośrodkowaniu naszego prawego obrońcy. Bramkarz zespołu gości był jednak na posterunku. I choć w ostatnich 20 minutach KSZO już zdecydowanie przeważał, to zanosiło się na remis, bo ze strony naszych piłkarzy brakowało tej jednej, skutecznej akcji. Kiedy
jednak garstka kibiców już szykowała się do opuszczenia stadionu na akcję lewą stroną zdecydował się niezmordowany Mateusz Stąporski. W 89 min. dośrodkował wprost na głowę Daniela Dylewskiego, który celną główką pokonał Kręta i zapewnił nam jakże cenne, trzy punkty.
















