***SPR Zagłębie Sosnowiec – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 31:34 (15:19).
KSZO zagrał w składzie (w nawiasie liczba zdobytych bramek): Karol Drabik, Karol Szewczyk – Mateusz Fortuna (5), Michał Zdziech (9), Michał Lipka, Maciej Cukierski (1), Igor Fortuna (2), Sławomir Majchrzak (5), Rafał Sitkowski, Paweł Sieczka (6), Grzegorz Byczkowski, Artur Rurarz (6), Tomasz Radowiecki. Trener: Paweł Grecak.
Przebieg meczu: 0:1, 0:2, 1:2, 1:3, 2:3, 3:3, 3:4, 3:5, 4:5, 4:6, 4:7, 4:8, 5:8, 6:8, 6:9, 7:9, 7:10, 7:11, 7:12, 8:12, 9:12, 9:13, 10:13, 10:14, 11:14, 12:14, 12:15, 12:16, 13:16, 13:17,
14:17, 15:17, 15:18, 15:19, 15:20, 16:20, 16:21, 17:21, 17:22, 17:23, 18:23, 18:24, 19:24, 19:25, 19:26, 19:27, 20:27, 21:27, 21:28, 21:29, 21:30, 22:30, 23:30, 23:31, 24:31, 24:32, 25:32, 26:32, 26:33, 27:33, 28:33, 28:34, 29:34, 30:34, 31:34.
Nasi szczypiorniści wygrali, bo rozegrali w Sosnowcu znakomite spotkanie. Tylko bowiem do 6 min., kiedy był remis 3:3, toczyła się wyrównana gra. Później, aż do końcowej syreny, dominowali na parkiecie. Rywale tymczasem z każdą minutą denerwowali się coraz bardziej, nie mogąc sobie poradzić z rozmontowaniem naszej defensywy.
-Sprawdziła się taktyka „rzucać celnie i bronić szczelnie” – mówi szczęśliwy kapitan drużyny, Tomasz Radowiecki. –Praktycznie od początku meczu nadawaliśmy ton rywalizacji i dlatego zeszliśmy z parkietu jako zwycięzcy.
14:17, 15:17, 15:18, 15:19, 15:20, 16:20, 16:21, 17:21, 17:22, 17:23, 18:23, 18:24, 19:24, 19:25, 19:26, 19:27, 20:27, 21:27, 21:28, 21:29, 21:30, 22:30, 23:30, 23:31, 24:31, 24:32, 25:32, 26:32, 26:33, 27:33, 28:33, 28:34, 29:34, 30:34, 31:34.
Nasi szczypiorniści wygrali, bo rozegrali w Sosnowcu znakomite spotkanie. Tylko bowiem do 6 min., kiedy był remis 3:3, toczyła się wyrównana gra. Później, aż do końcowej syreny, dominowali na parkiecie. Rywale tymczasem z każdą minutą denerwowali się coraz bardziej, nie mogąc sobie poradzić z rozmontowaniem naszej defensywy.
-Sprawdziła się taktyka „rzucać celnie i bronić szczelnie” – mówi szczęśliwy kapitan drużyny, Tomasz Radowiecki. –Praktycznie od początku meczu nadawaliśmy ton rywalizacji i dlatego zeszliśmy z parkietu jako zwycięzcy.
















